Zastanowila mnie notka europosla Czarneckiego.
"Wygramy wybory za rok".
OK. Europosel Czarnecki przejdzie do PO i wygra wybory za rok. Nic nowego, nie pierwsza jego partia i nie ostatnia.
Niepokojaca jest inna wiadomosc.
"- Ma pan szczególne powody do zadowolenia po tych eurowyborach, bo nie tylko pan ale i pana syn zdobył mandat. Będą dwaj Czarneccy w polityce?
- Czarneccy są od dłuższego czasu w polityce, bo mój syn kandydował w wyborach samorządowych w 2010 roku. W 2011 roku w parlamentarnych z 28 miejsca zdobył piąty wynik. A teraz wszedł na miejsce Dawida Jackiewicza. Cieszę się z tego, ale wiem, że ludzie, którzy uczestniczą w polityce są tarczą strzelnicą. Jako ojca mnie to martwi, lecz przecież to jego wybór. [..}"
Niepokojace zjawisko. Czlonkowie rodziny sa wprowadzani do parlamentow. Naturalne to i wlasciwe kazdemu czlowiekowi. Jednak troche dziwnie to w demokracji wyglada.
Dwaj Czarneccy, a niedlugo trzej, bo synow dwoch. Bracia Wojciechowscy w PE i Senacie RP. Kurski w Sejmie, to matka w Senacie. Wdowy Gosiewskie w Sejmie i Senacie. Syn Walesy w PE. Etc.
Nalezaloby wprowadzic w Polsce monarchie. Rody magnackie juz sie tworza. Calosc kraju moznaby przekazac jednej godnej rodzinie w posiadanie.
Korwin-Mikke bylby dobrym kandydatem na króla Polski. Ma ladne i nietrudne do wymowienie na calym swiecie nazwisko, efektowny herb, tradycyjna aparycje, wlasciwie maniery, zalozy kontusz, pas slucki, i bedzie znowu jak w czasach, kiedy Polska byla od morza do morza. Korwin-Mikke ma szescioro dzieci, wiec sukcesja zapewniona. Mistrz Polski w brydza, czyli dobry we wszystkie klocki. No i kazdy Polak go zna i lubi.
52025



Komentarze
Pokaż komentarze (13)