Zastanawiałem się dziś czemu poświęcić setny wpis na tym blogu. Może, jako gość politycznego blogowiska, powinienem się wreszcie odnieść do trwającego kryzysu? Ale... ale przypomniało mi się jak dwoje optymistów użyło kiedyś wobec moich wypocin określenia "analiza". Mocno na wyrost, ale zobowiązując do większego wysiłku.
Nie liczcie nań dziś. Analiza wymagała by znajomości faktów i jakiejś wizji w jaki sposób je połączyć w spójną teorię, bądź lepiej - kilka alternatywnych. Jednak w przeciwieństwie do legionu komentatorów ja dziś NIE WIEM jakie są prawdziwe cele wierchuszki PO i PIS, co tak naprawdę spowodowało metamorfozę Kaczmarka, ani w co gra Lepper i Ziobro.
Mogę co najwyżej snuć kulawe domysły, ale wśród wszystkich co na salonie już WIEDZĄ, jakie są odpowiedzi, nie ma na nie zbyt wiele miejsca. Większość z was już dawno podzieliła świąt na tych dobrych i złych. Modyfikatorem wyrażanej opinii przestały być fakty, a stały się polityczne sympatie i antypatie. Wszelkie powstałe wątpliwości można wyjaśnić manipulacją "wrogich" mediów. Jedni "Wprost" przywalą z mańki wyraźnie prawicowego nastawienia tej gazety, a inni - przy następnej okazji - przeszłością Marka Króla. Wszystkie opcje zadowolone! Fakty można ignorować lub bagatelizować.
Idę sobie zrobić kawę i przeczytać dzisiejsze "niusy". Ja, młody i niekompetentny, niewyspany i zgryźliwy, przerażony ewentualnością, że kiedyś mogę dołączyć do tych co WIEDZĄ, zamiast wątpić.
Ze szczególną dedykacją dla salonowych dam Maryli i RRK oraz panów Uczennica i Anna_M.




Komentarze
Pokaż komentarze (22)