Wielokrotnie stwierdzałem: Nie może być gorzej! Zawsze się myliłem - mogło. Zgodnie z jednym z praw Murphego: Jeśli coś może się... popsuć, na pewno się popsuje. Po serii rozczarowań, teraz, przed wyborami, muszę zmobilizować wszelkie siły, aby komisji wyborczej nie pokazać sławnego Kozakiewicza. Bo nie mam z czego wybierać! Nie ma siły której bym ufał, nie ma takiej która reprezentuje interesy mojego pokolenia.
Od momentu, gdy zainteresowałem się polityką, teraźniejszą i jej korzeniami, w moich oczach skompromitowały się wszystkie znaczące siły polityczne. Natomiast obserwacja mniejszych prowadzi do gorzkiej konstatacji, że... nie miały po prostu okazji. Zwłaszcza sieć, jako pole bitwy partii i idei, stawia mnie w niewygodnej pozycji - chłopca do bicia. Nigdy nie wierzyłem w nic na tyle mocno, aby przestać wątpić, pytać - i tak pozostało. A dookoła mnie? Wyznawcy i zeloci różnorakich opcji. Świat do którego po prostu nie pasuję.
Dziś na pewnym forum, za próbę obrony PIS przed argumentami na poziomie Onetu i GW niemal mnie zarzygano żółcią. Dzień wcześniej, jakiś Salonowy inteligent, nie doczytawszy do końca nawet pierwszego akapitu mojego tekstu, zwyzywał mnie od czerwonych gówien i idiotów(w tym pożytecznych) - za dowcipkowanie sobie z Jarosława. Innym razem, za brak wiary w intencje Rydzyka i uczciwość Wielgusa zostałem ubekiem...
Jak to śpiewał Kaczmarski "zwisa mi to dorodnym kalafiorem". Podczas tych wyborów, zmęczony wojnami, gdzie erystyka mieczem, a tępota tarczą, niniejszym wypinam się na was - partyjni żołnierze i spin-doktorzy. W rzyci mam wasze epickie boje! Nie musicie już tłumaczyć, że jestem "czerwone ścierwo" i "wykształciuch", bo sympatyzuję(-łem?) z Platformą. Nie musicie wyjaśniać, że jestem "faszysta" i "ciemnogród", bo bronię PIS, gdy na to zasługuje. Zamiast słuchać waszego ujadania rzucę po prostu monetą: PIS - orzeł, PO - reszka, a LID jak stanie na kancie...
Jakiś zdegustowany polityką młodzian wystawił swój głos na Allegro, ale ja swojego nie sprzedam. Pamiętacie "Obławę"? Ja z tych wilków wolnych, choć kalekich, i do chartów na pańskiej smyczy mam tylko pogardę - niezależnie od tego dla kogo szczekają.
Z dedykacją dla różnej maści propagandystów




Komentarze
Pokaż komentarze (105)