
Czytając "Diunę" Franka Herberta, zauważyłem, że ucieleśnieniem największego zła nie jest tam demoniczny baron Harkonnen, jak mogło by się wydawać, ale wizja, pozbawiająca życie umiejętności zaskakiwania, a człowieka możliwości wyboru - osadzająca go w świecie nieuchronnych konsekwencji nieuniknionych czynów.
Tego się boję w życiu najbardziej. Braku wyboru, alternatywy. Sytuacji gdy narzucone z góry zasady skrępują mi dłonie, umysł i marzenia. Ale nie dla mnie Szekspirowski fatalizm, gdy widzę jak sypią się iskry z pod młotów wykuwających swoje życia. Walka trwa, a nim zwyciężysz lub padniesz... zawsze można sobie palnąć w łeb, albo spakować się w tą jedną torbę i wyjechać, może w Bieszczady?
LCD: 15.4" WXGA CrystalBrite [1280x800]
Grafika: GMA X3100 [pamięć współdzielona]
RAM: 2 GB DDR2
HDD: 120GB




Komentarze
Pokaż komentarze (39)