an24 an24
570
BLOG

Nowocześni = powrót do przeszłości

an24 an24 Polityka Obserwuj notkę 17

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru zapowiedział w imieniu swojego ośrodka politycznego, że Premier Beata Szydło i Prezydent Andrzej Duda – staną przed Trybunałem Stanu – czyli jako deskrypcję tego można odebrać - pójdą „siedzieć” – jak dojdą do Władzy Politycznej. Mówi to ten sam, który jak podaje źródło powszechnie dostępne Wikipedia - z rekomendacji swojego wykładowcy, Leszka Balcerowicza, rozpoczął pracę w fundacji CASE. Wikipedia podaje, że pracował min. w Banku Światowym, gdzie zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Był także asystentem i doradcą prof. Leszka Balcerowicza, a także w 2013 objął funkcję doradcy marszałka województwa dolnośląskiego ds. gospodarczych. Zajmował także stanowisko głównego ekonomisty w Banku BPH, a następnie pracował na stanowisku dyrektora banku ds. strategii i głównego ekonomisty w BRE Banku oraz w PKO BP.

Zresztą sami zobaczcie. 

Tak więc jak popatrzymy na ten fragment „geniuszu” pana Ryszarda który jest z tego samego roku 1972, co Prezydent Andrzej Duda – możemy stwierdzić, iż lubi pieniądze podatnika. Tak więc zobaczmy, co przez pryzmat definicji systemów politycznych, co gloryfikuje „Nowoczesna” i mówi ustami Ryszarda Petru. 

Zobaczmy jakim to geniuszem nowoczesności, błysnęła partia aspirującej do przewodzenia strukturom państwa w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym, zarówno w ujęciu w ramach III RP, jak i na zewnątrz. Widać to doskonale poprzez podejścia do: jednostki i jej praw, w tym wolności i godności (w tym wykonywanej pracy w poszczególnych zawodach), własności, znaczeniu suwerena oraz panujących pomiędzy nimi relacjach w strukturze państwa (organy państwa w ramach władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej), zarówno w aspekcie politycznym, społecznym i gospodarczym.

Obudowa przestrzeni prawno-instytucjonalnej grup interesu w postaci, której nie pozwala się „kraść zgodnie z prawem” (dążyć do zminimalizowania zjawiska), jest bardzo trudna. Widać to po działaniu PiS, aby zbudować dobrze zorganizowane państwo w aspekcie politycznym i społecznym oraz kapitalistyczne w gospodarczym – nie kapitalizm kompradorski, jaki jest w III RP. Na straży tego stoi TK, który daje wykładnię prawno-instytucjonalnej rzeczywistości.

Kiedyś uznało naprzełomie PRL-u i III RP, że jesteśmy (jako naród i społeczeństwo), tak naiwni, aby nie wiedzieć iż SB - zajmowało się kontrolą społeczeństwa, a WSW – kontrolą organów i instytucji państwa, a sędziowie i prokuratorzy stali na straży Marksa i Engelsa (gloryfikowali państwo i nikt tego z nich nie zdejmie bez względu na to czy był zwerbowany czy nie). 
W III RP mieli się sami oczyścić i kształtować poprzez orzecznictwo system prawny. A jak to jest w tych sądach widzimy w stwierdzeniach – przysłowiowych Kowalskich - „do sądu idzie się po wyrok, nie sprawiedliwość”. 

Zobacz zdobycze Solidarności

Widać doskonale po oświadczeniach majątkowych składanych przez np. radnych samorządowych czy Wójtach, Burmistrzach czy Prezydentach Miast. Gdzie np. "gość" sobie dopiero podczas przesłuchania przypomni, że się pomylił w oświadczeniu majątkowym i niczego nie zamierzał zatajać. Brakuje tylko tego, aby kandydatów z tzw. „żółtymi papierami” wybierać na urzędy państwowe i samorządowe lub pozwolić takim, kontynuować pracę na urzędach, jak takie papiery zostaną im przypisane. Więc, jak to się zdarzał – sąd przyznał rację i postanowił umorzyć postępowanie nawet, jak taki „władca lokalny” - przez kilka lat sobie nie przypomniał. Pomijam fakt, że w takich przypadkach z mocy prawa CBA powinna wkraczać i wyjaśnić fakt zatajenia. Są i tacy artyści, którzy nawet nie wiedzą, ile zarabiali na stanowiskach pracy, opłacanych przez podatnika. O wartości wyceny mienia, które posiadają, nawet nie wspomnę. Nawet jak remontują, podnoszą jakość – wartość mienia, kwota w oświadczeniu się nie zmienia.

Tak więc, zapis na dole oświadczenia majątkowego: „Powyższe oświadczenie składam, iż na podstawie art. 233 § 1 kodeksu karnego za podanie nieprawdy lub zatajenie nieprawdy grozi kara pozbawienia wolności”- jest traktowane instrumentalnie.

Jak trzeba użyć, to się użyje, jak nie, to się umorzy postępowanie.

Niczym w marksizmie, gdzie winni są w Prokuraturze, a podejrzani chodzą widziani z okna prokuratury.

Wystarczy w prokuraturach rejonowych (niezależnych po to się to wprowadza) sprawdzić, ile i jakie sprawy były „uwalane”. Czy są tam odmowy wszczęcia postępowania przygotowawczego (można nawet odmówić przesłuchania świadków wskazanych przez zawiadamiającego lub odmówić tzw. interesu publicznego jednostce) przy wyprowadzaniu majątku samorządowego, poświadczania nieprawdy w dokumentach przez pracowników urzędów i jednostek samorządu terytorialnego oraz spółek które są własnością samorządu czy Skarbu Państwa. Można sprawdzić, dlaczego jak zawiadamiający składają odwołania od odmowy wszczęcia postępowania, sprawa jest odsyłana do Sądu Rejonowego, a nie np. do Prokuratury nadrzędnej.

Jest to najprostszy sposób tzw. „uwalenia” spraw. Zawdzięczamy to środowisku, które rekomendowało takich fachowców do pracy, który teraz chce „sadzać” tych, którzy przynajmniej próbuje doprowadzić do równowagi, która widoczna jest w odbiciu Trybunału Konstytucyjnego i zakresu jego władzy. Bo jeżeli uważacie, że mamy faktyczny podział władzy, nie zapisany tylko w Konstytucji, to się grubo mylicie. 

A jak wiemy TK w strukturze wewnętrznej, jak popatrzymy stoi oprócz Zbioru Zastrzeżonego na straży zdobyczy Marksa i Engelsa, przemianowanych na III RP na postmodernizm, w tym min. ochrony realizacji Konsensusu Waszyngtońskiego i innych porozumień międzynarodowych.

Zobacz Prawica i Lewica

Czyli środowisko chce postawić przed Trybunałem Stanu – tych, którzy próbują (co prawda trochę po omacku), ale jednak zorganizować porządne i normalne - dobrze zorganizowane państwo.

Nie jest łatwo, wszak w samym PiS w Sejmie i dołach znajdziemy wielu takich, którzy uważają że spór o TK jest niepotrzebny i trzeba zająć się konsumpcją władzy – czyli obsadzaniem rodziny i kolesi na „stołkach” - czyli jak za AWS do którego nie wszedł Prezes Jarosław Kaczyński. Prezes będzie musiał się zmierzyć również z tym wyzwaniem.

Wobec tego należy zadać pytanie, dlaczego w III RP pozbawiono jednostkę prawa precedensu – zasady stare decisis - oznacza, że sprawy raz już w pewien sposób rozstrzygnięte nie powinny być rozstrzygane inaczej w przyszłości. Choćby w postaci wyroków i uchwał Sądu Najwyższego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego!

Dlaczego, aby ułatwić wszystkim życie - wyroki i uchwały wydane w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przez choćby SN i NSA nie są źródłami prawa?

Toć trzech czy siedmiu itd. – to też kolektyw. Nikomu do głowy wówczas nie przyszło, że sędziowie sami się nie oczyszczą i potrzebny będzie - jeden sprawiedliwy sędzia, który wyda wyrok w imieniu Rzeczypospolitej, na który będą mogły powoływać się strony postępowania.

A może zrobiono to w sposób świadomy? Jak to się ma do zasady podziału władzy pomiędzy władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą? Gdzie w takiej strykturze jest jednostka i jej prawa? Może jednostka ma tylko faktycznie obowiązki, aby kolejnym rekomendowanym było łatwiej o posadę z pieniędzmi publicznymi?

Powiem szczerze, ze zdumieniem czytam pomysły, aby sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa wybierał naród (doceniam i wiem o dobrych intencjach), ale … - suweren. Póki co, niech niebiosa nas chronią przed takimi pomysłami. Wyposażmy ciało sądownicze w legitymizację suwerena, równą Prezydentowi RP - to będzie się działo.

Pozwolę sobie przypomnieć, że na czele władzy sądowniczej w III RP stoi faktycznie Trybunał Konstytucyjny. To do niego np. sąd rejonowy może zwrócić się o wykładnię. Orzeczenia TK (o ile są wydane na podstawie obowiązującej ustawy) władza ustawodawcza i wykonawcza powinna wdrażać w życie. TK orzeka, co jest zgodne z Konstytucją, a co nie. 

Władza wykonawcza, która w postaci Premiera i Rady Ministrów jest wyłaniana przez ciało ustawodawcze. Władza ustawodawcza np. wiekszością 2/3 głosów nie może odrzucić stanowiska TK. 

Największą legitymizację suwerena do sprawowania władzy w Polsce posiada Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Dokonując wyboru podczas głosowania – wybieramy konkretną osobę. Ma większą legitymizację, niż Prezydent Stanów Zjednoczony w amerykańskim systemie politycznym. Prezydent RP jest wybierany aż w dwóch turach wyborczych, o ile nie uzyska 50% plus 1 w pierwszej turze, ważnie oddanych głosów. Natomiast w Stanach Zjednoczonych trzeba zebrać głosy tzw. Elektorów i może tak się okazać, że Prezydent uzyska mniejszą liczbę głosów, a mimo to obejmie Urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych – w teoriach spiskowych tzw. szefa Rządu Światowego.

Natomiast w systemie konstytucyjnym III RP – Prezydent posiada znikome kompetencje, w stosunku do mandatu jaki uzyskał od suwerena, w przeciwieństwie do Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Nowoczesna ustami lidera – proponuje jeszcze ograniczenie władzy prezydenta – tym samym władzy SUWERENATak więc, od myślenia jest nadbudowa, która tak gloryfikuje III RP i ci co załatwiają ala pracę. Miliony narodu, zaś są od pracy.

Weźmy Krajową Radę Sądownictwa, która w myśl art. 186 Konstytucji stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Jeżeli nie ma możliwości zmiany Konstytucji, to należy zmienić ustawy do których odsyła Konstytucja, w tym o KRS i wszystkich sądach.

Natomiast, Ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa.

Tak więc, oczekuję, że Nowoczesna, której tak bliski jest ponoć suweren i prawa i wolności jednostki w aspekcie społecznym i politycznym i gospodarczym, poprze zmiany w Konstytucji i skasujemy zbędne paragrafy dotyczące KRS lub zmiany wzmacniające pośrednio suwerena czyli zwiększenie kompetencji, tych którzy mają największą legitymizację suwerena.

Może i to opozycji, nie pasuje, to można zmienić ustawę o KRS i wprowadzić prosty zapis rozszerzające kompetencje, tych przedstawicieli suwerena, którzy posiadają największą legitymizację bezpośrednią i pośrednia. Prezydent RP, Marszałek Senatu i Sejmu oraz Prezes Rady Ministrów niech wskazuje kandydatów, spośród sędziów posiadających co najmniej 5-letnie doświadczenie w zawodzie sędziego i niech SN, NSA, sąd powszechny, sąd administracyjny i wojskowy – wybierają z pośród nich.

Kto uzyska najwięcej głosów – zostaje wybrany.

Jeżeli i to jest niemożliwe, to przynajmniej poprze propozycje dotyczące ograniczenia znaczenia samorządów zawodowych, w blokowaniu dostępu do wykonywania zawodu, po ukończeniu Uniwersytetu.

Nasuwa się jeszcze jedno pytanie, dlaczego twórcy Konstytucji uwzględnili w TYM AKCIE PRAWNYM, tylko dwa sądy szczególne – sądy administracyjne i wojskowe. Dlaczego przez tyle lat, nikt nie widział potrzeby powołać Naczelnego Sądu Podatkowego – wyspecjalizowanych sędziów zajmujących się sprawami przestępstw podatkowych i gospodarczych. Może za szybko postępowania sądowe by się toczyły?

Sami widzicie, jak pod płaszczykiem nowoczesności, pomija się opinię suwerena.
Więc zapytam, dlaczego środowisko, które gloryfikuje Nowoczesna – obawia się jednego sprawiedliwego sędziego wydającego wyroki w imieniu Rzeczypospolitej, na które będą się mogły powoływać strony postępowań przed Sądami, Urzędami i organami ścigania? - prawo precedensu.
Jeżeli się boicie jednego sprawiedliwego, to kolektywu sędziów podejmujących Uchwały czy wyroki w SN czy NSA obawiać się już nie powinniście? - A może jednostce i tego w ujęciu Nowoczesności nie wolno dać?

Więc, tak widzicie znaczenie jednostki w wymiarze sprawiedliwość w aspekcie społecznym?

Więc należy zapytać "palestrę" Nowoczesnej – Czy chcą doprowadzić do rządów politycznych, co najmniej autorytarnych?

Jak to będzie z prawami i wolnościami jednostki? - instrumentalne traktowanie?
Jak wobec tego będzie z wolnością gospodarczą dla przedsiębiorców i innych uczestników rynku w aspekcie gospodarczym?

Co oznacza stwierdzenie wojna polsko-polska? Czyż nie jest to próba sklasyfikowania inaczej myślących i mówiących, jako agresorów podważających status quo – aby było, tak jak było.

Zobacz obywatele od po

W początkach montowania marksizmu w Polsce, takimi agresorami wojny polsko-polskiej byli Żołnierze Niezłomni, którzy nie dali z siebie zrobić – nic nie znaczących przedmiotów. Nie dali sobie zabrać wolnej woli i godności. Bez względu, czy byli dobrze wykształconymi, czy też prostą dziewczyną z wioski po tajnych kompletach w okupowanej Polsce.

Jak nowocześni chcą być kolektywem ciał, niech sobie będą. Same Ciało pozbawione godności można pędzić bez opamiętania do ciężkiej pracy, w tym w agencji towarzyskiej – jest to też praca. Dla jednych nielegalna, a dla katolika nie godna istoty ludzkiej i wyjątkowej, jaką jest człowiek i szczególnej, jak kobieta czy dziecko.

Tak więc już przy najmniej wiemy, że w kręgu podejrzeń – jak zwykle dla nowoczesnych jest Kościół i katolicyzm i Ci, co nie chcą stać się samym ciałem.

Od czasów reformacji, największą zdobyczą tych nowoczesnych reformatorów, jest pozbawienie człowieka wolnej woli i godności. 
A dzięki reformatorom oświeceniowym (wymierzonym w katolicyzm, w tym jakobinom w Polsce z ks. Hugo Kołłątaj – którego odpowiedników nie brakowało i nie brakuje obecnie) od czasów rewolucji francuskiej, mamy w XX wieku, takie największe zdobycze antyludzkie, jak: nazizm i marksizm.

Czy spór o to, jak ma wyglądać dobrze zorganizowane państwo jest dla nowoczesnych, wojną polsko-polską?

Może chcą powiedzieć suwerenowi, przez taki zwrot – nie będzie nawet demokratycznego państwa prawnego, a więc w aspekcie politycznym np. demokracji?

Jak to jest, że Uniwersytety – Wydziały Prawa wypuszczają magistrów, którzy są niezdatni (za głupi) do wykonywania z miejsca pracy: asesora sądowego czy asesora prokuratorskiego czy radcy prawnego, adwokata czy notariusza? Jest za słabo wykształcony po 5 latach studiów i praktyk? 

To ile są warte wydziały prawa na uniwersytetach dla społeczeństwa, skoro muszą jeszcze kończyć aplikacje itd. – a nowocześni, kodowcy i obywatele od po – ich gloryfikują.

Skoro nie potrafią absolwenta prawa przygotować w pięć lat do zawodu prawnika!

Liberałowie (może już socjaliści), tak kochają wolny rynek i konkurencję – to panie ministrze sprawiedliwości, czemu nie dać wielkiej szansy wszystkim absolwentom wydziałów prawa! Czy może być gorzej? Może Oni nie są głupi, ale może coś ze środowiskiem, które kształci jest nie tak. Może obrońcy tego postmodernizmu, chcą aby „głupi” był „mądry”, a mądry uchodził za „głupka”. A tymczasem samorządy zawodowe, mają jakby Polskę, ale jakby obok.

Czy jak z absolwentami pedagogiki ogólnej, gdzie magister pedagogiki nie może np. pracować jako nauczyciel w szkole, ponieważ nie ma przygotowania pedagogicznego.

Tak proszę państwa to jest III RP. Tak można dalej – po zawodach wychodzących spod ręki akademickiej.

Jednym słowem, zwrot „chcę aby, było tak jak jest” – oznacza, że dzieci milionów przeznaczonych do ciężkiej pracy, nawet nie tyle, że pozostaną mimo wyłożonych pieniędzy na kształcenie (studia) na poziomie swoich rodziców (o ile nie będzie samokształcenia), ale nawet jak staną się samym ciałem – mogą nie osiągnąć awansu społecznego na miarę swoich umiejętności i możliwości. Wszak, „elita” czuwa, aby element nieprzewidywalny, daleko nie zaszedł.

Co na takie demokratyczne państwo prawne Komisja Wenecka? Może będzie potrzebna wykładnia - Parlamentu Europejskiego?

Nowoczesność, to likwidacja takiego projektu jak Rzeczypospolita Polska, a ziemie i byty w państwie europejskim? - tak mi to pachnie.

Legitymizację suwerena w wyborach do Sejmu uzyskuje Komitet Wyborczy, który może być partią lub komitetem wyborców. Dopiero pośrednio suweren poprzez krzyżyk przy nazwisku kandydata na liście komitetu wyborczego, udziela mandatu, o ile taki komitet uzyska jakikolwiek mandat w danym okręgu.

Do Senatu legitymizację suwerena uzyskuje, konkretny kandydat, który uzyskał najwięcej głosów oddanych przez wyborców. Jakie są kompetencje Senatu znikome w stosunku do mandatu suwerena, widzimy po zapisach w konstytucji, która została uchwalona przy współudziale Unii Wolności, SLD i PSL-u i uzyskała 50% próg referendalny i większość za. Jest porównywalna legitymizacja tej konstytucji z legitymizacją suwerena udzieloną Prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

W samorządach, Wójt czy Burmistrz czy Prezydent Miasta ma porównywalną legitymizację suwerena, co radny wybierany w jednomandatowych okręgach wyborczych – posiadają legitymizację bezpośrednią suwerena. Różny jest tylko zasięg, wyznaczony okręgiem wyborczym. Natomiast władza organu wykonawczego w samorządzie lokalnym, w stosunkowo do zakresu kontroli radnych, tworzących organ uchwałodawczy – czyli Rady Gmin czy Miasta, nad organem wykonawczym – znikomy.

Natomiast w Sejmikach legitymizację bezpośrednią suwerena uzyskuje, jak w wyborach do Sejmu – Komitet Wyborczy. Natomiast stopień władzy, w tym zarządzania środka finansowymi publicznymi – duży.

Zobaczmy co ustami Ryszarda Petru mówi suwerenowi Nowoczesna:

Odsuniemy szkodników od władzy. Dziś mogę wam wszystkim w Polsce obiecać, że gdy nadejdzie ten dzień postawimy przed Trybunałem Stanu prezydenta Andrzeja Dudę i premier Beatę Szydło. Postawimy ich za łamanie konstytucji. Nie może być równych i równiejszych. Nie może być pobłażania dla tych, którzy popełniają przestępstwa, także wtedy, gdy sprawują najwyższe stanowiska w państwie.

Odkręcimy wszystkie pseudo reformy przywracające w Polsce PRL; zarówno w prokuraturze, w Służbie Cywilnej, w mediach, w sądownictwie, w ochronie zdrowia, w obrocie ziemią - już tak dużo się tego nazbierało.

Szybciej wyrzucimy, niż PiS powołał całą sitwę niekompetentnych kolesi ze spółek Skarbu Państwa, administracji czy mediów.

Nie pozwolimy, aby po raz kolejny w historii doprowadzić Polskę do ruiny finansowej. Nie możemy zaakceptować zawłaszczania naszego kraju przez ludzi niekompetentnych, których jedyną kwalifikacją jest tępe posłuszeństwo po dojściu do władzy zdelegalizuje wszelkie skrajne organizacje, które nawołują do przemocy i wojny polsko-polskiej.

Nie akceptujemy doprowadzania Polski do ruiny przez ludzi lekceważących podstawowe prawa ekonomii. Nie chcemy Polski na zasiłku; wierzymy w zasadę, że aby wydawać, najpierw trzeba zarobić.

Nie będzie naszej zgody na to, by jeden człowiek w państwie kontrolował wszystkie wyroki sądów w Polsce i decydował o wszystkich śledztwach”.

Tak więc – rzekoma Nowoczesna, jak sama nazwa wskazuje, nie zaproponowała nic Nowoczesnego – nic, co by wzmocniło prawa i wolności jednostki. Nic, co zwiększało by władzę i zarazem kontrolę suwerena – czyli np. system prezydencki (skoro Prezydenta musi uzyskać 50% plus 1) - jest wzmocnieniem pozycji suwerena.

Nie słyszymy nic, aby Senat – posiadający dużą legitymizację suwerena wyposażyć np. w prawo powoływania komisji śledczych – czy wyposażyć w inne instrumenty kontrolne np. impeachment (w ten wyposażono swego czasu TK – czyli tych mentorów akademickich, co nie potrafią przez 5 lat przygotować studenta do zawodu prawnika w służbie społeczeństwu i państwu).

Nic nie słyszymy o demokratycznym państwie prawa – Res Publica.

Nie słyszymy o ograniczeniu wpływów samorządów zawodowych, czyli wolnego runku i konkurencji jednostek w zamkniętych branżach, gdzie „obcy” przez lata byli i są elementem niepewnym.

Nie słyszymy o dobrym Uniwersytecie, gdzie absolwent po 5 latach studiów – nie będzie zmuszony do kolejnych aplikacji, a będzie mógł podjąć pracę w służbie społeczeństwu i państwu. Czyli likwidujemy interwencjonizm, a więc Marksa i Engelsa.

Jestem ciekaw, jak Nowoczesna = powrót do przeszłości – zamierza rozwiązać w aspekcie społecznym problem tzw. systemu emerytalnego, w tym najniższej gwarantowanej emerytury, która przysługuje mężczyźnie, który posiada 25-letni staż pracy (odprowadzane składki na tzw. ZUS) lub KRUS i kobiecie z 20-letnim stażem pracy. Nie dotyczy tzw. funkcjonariuszy resortowych.

Wobec tego należy zapytać liderów Nowoczesnej – Co z tymi pracującymi na umowy o dzieło i zlecenie? Czyli pracującymi (w zasadzie świadczącymi pracę zarobkową) dzięki zdobyczom Solidarności (głównie rząd AWS/UW), w takim dobrodziejstwie?

Co z matkami czy ojcami lub opiekunami prawnymi zajmującymi się wychowaniem dzieci np. w rodzinach wielodzietnych? - przecież takie były, są i będą?

Co z emeryturą dla nich? - A może niech spadają!

Co z członkami zarządów spółek kapitałowych np. z o. o., gdzie było co najmniej dwóch wspólników (jest to od lat) i państwo polskie – zarówno mocą władzy ustawodawczej i wykonawczej, w postaci Ustawy o tzw. ZUS – zwalnia z obowiązku odprowadzania składek takich członków zarządów, jak pełnia funkcję z tytułu powołania (Kodeks spółek handlowych). Jak ekipa Tuska zachęcała do zakładała takich spółek, nawet zmniejszyła kapitał zakładowy dla takich spółek. Gdzie był wtedy TK?

Pytam, gdzie są i były służby kontrolne Państwa w postaci Państwowej Inspekcji Pracy, ZUS (kontrola odprowadzanych składek ze stanem faktycznym), kontroli legalności pracy, Urzędów Skarbowych (zaliczka na podatek PIT), Sądy Pracy i organy ścigania (art 2018 kodeksu karnego gdzie Trybunał Konstytucyjny orzekł dnia 18 listopada 2010 r., sygn. akt P 29/09, iż art. 218 § 1 Kodeksu karnego oraz art. 24 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych przez to, że dopuszczają wobec tej samej osoby fizycznej, za ten sam czyn, odpowiedzialność za przestępstwo i dodatkową opłatę, o której mowa w art. 24 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, są niezgodne z Konstytucją), za – których urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - klepali w zakładach pracy, a sądy następnie przyklepywały – umowy śmieciowe, gdzie był faktyczny stosunek pracy. Gdzie nikt, nie chciał zatrudniać inaczej, niż na umowach śmieciowych.

Gdzie było Państwo Polskie wtedy, jak w ten sposób dokonywano z naszego kraju akumulacji pierwotnej kapitału?

Jest to „dobrodziejstwo”, jakie w aspekcie społecznym zafundowali nam, Ci, co pana Ryszarda rekomendowali do pracy w fundacji. Jak wiemy pan Ryszard był i asystentem i doradcą, tychże symboli. Gdzie był Trybunał Konstytucyjny!

Obecnie słyszymy, ponownie – „Chcecie być piękni, młodzi i bogaci i wolni kulturowo”, głosujcie na Nowoczesną. A Donald Tusk zachęca obywateli od po i nowoczesnych – do jedności.

Uwagą - Puszczą w skarpetkach. Będzie druga Japonia.

Dlaczego puszczą w skarpetkach. Dlatego, że w aspekcie społecznym i gospodarczym „palestra” Nowoczesnej ustami Ryszarda Petru, nic nie mówi np. aby kredyt mieszkaniowy był przywiązany do mieszkania, a nie konkretnej osoby z całym jej zabezpieczeniem majątkowym, z całym mieniem ruchomym, z całą teraźniejszą i przyszła pracą z której komornik będzie pobierał, co należne. Nieruchomości i ruchomości sprzeda znacznie poniżej pierwotnej wyceny Banku. Często za 1/3 wartości rynkowej. I wszystko OK. Państwo Polskie nie widzi w tym nic złego. Podobnie jak Trybunał Konstytucyjny.

Oni to gloryfikują – właśnie to demokratyczne państwo prawne, które właśnie w ten sposób jednostkę pozbawia – godności i własności – już nie tylko w postaci nieruchomości, ale faktycznie i mienia ruchomego i przyszłych dochodów.

Ani Nowoczesna, PO, kodowcy – tego nie rozwiążą. Nie proponują zmian. Nie widzą w tym nic złego, faktycznie w kredycie lichwiarskim. Dotyczy to wszystkich kredytów, walutowych i złotówkowych. Jak tracisz płynność finansową, przestajesz spłacać raty, bank wypowiada Ci kredyt, a kredytobiorca nie może oddać bankowi mieszkania i powiedzieć nie stać mię. W Polsce odpowiadasz całym swoim majątkiem, w tym nieruchomym i przyszłymi dochodami z pracy.

To, że gdzieś tam na kontynencie tak jest, nie oznacza, że ma być i Państwo Polskie ma pozwolić w aspekcie społecznym na okradanie swoich obywateli. W Londynie i Waszyngtonie u Locke, niech sobie wprowadzą.

Jeżeli pozwala oznacza, że nie jest podmiotowe, a niepodległość sprowadza się tylko do sloganu, gdzie nadawca, kanał, przekaz jest kontrolowany, a odbiorca jest obrabiany Psychologią tłumu – LeBona.

A taki dobrobyt – złudzenie bogactwa i faktyczne niewolnictwo.

Kto zabronił Spółdzielniom Mieszkaniowy Lokatorsko-Własnościowym, budować nowe mieszkania? Czyż nie po to, aby firmy deweloperskie nie miały konkurencji? Aby przebitka, była, taka jak była na cenie 1m2? 
Czy wiąże się to pozyskiwaniem gruntów min. od samorządów na budownictwo? Wszak wiadomym jest, że najlepszym płatnikiem dla wykonawcy budowlanego - jest źródło finansowe publiczne np. samorządy. 

Tak sobie pomyślałem, że może w tej sprawie rezolucje podjął by Parlament Europejski, a minister Waszczykowski w tej sprawie zaprosiłby Komisję Wenecką. A Martin Schulz zajął by się walką ze współczesnym niewolnictwem, w postaci kredytów „na całe życie”. Przecież tak są jemu bliskie swobody obywatelskie. A jak człowiek uwikłany „kredytem na całe życie”, może być wolny w swoich decyzjach, w tym politycznych – jak mu w taki samorządzie (jest największym pracodawcą) lokalnym nakażą i jeszcze po głosowaniu zdjęcie z dowodem na karcie do głosowania przynieść i pokazać każą (znam takie przypadki)?

Weźmy taką panią Hanię – czy jest tu w Polsce większy zakład pracy, który zatrudnia ponad 50 tysięcy osób?

Tak więc rozwiązywanie problemów, w tym społecznych przez tych co rekomendowali kiedyś pana Ryszarda do pracy w fundacji – jest kosztowe dla konkretnych jednostek i jej rozwoju zawodowego. A z drugiej strony, sami lubią prace za pieniądze publiczne.

Tak więc, niech żyje „Nowoczesność” - byle z dala od Polski i Polaków. Najlepiej u Martina Schulza.

Póki co, to dzięki tym zdobyczom III RP – w tym rękami Solidarności, 5 mln emerytów z ZUS-u w 2014 roku otrzymało łącznie 121 mld zł w postaci świadczeń emerytalnych. Natomiast 282 tys. emerytów resortowych pobrało 11,6 mld zł w postaci świadczeń emerytalnych. Blisko 20-krotnie mniejsza liczba osób posiadających specjalne przywileje emerytalne pobrała tylko 10-krotniej mniej niż pozostali emeryci ubezpieczeni w ZUS-ie – rocznie średnio na jednego emeryta – 41 135 złotych brutto, czyli uśredniając 3 428 złotych miesięcznie na osobę. W przypadku emeryta z ZUS średnio - 25 200 złotych brutto na rok, a miesięcznie 2 100 zł brutt. 

W grupie 121 miliardowej są także urzędnicy samorządowi i państwowi, prezesi spółek kapitałowych (z wyjątkiem tych z powołania), menadżerowie i kadra zarządzająca, nauczyciele, wykładowcy oraz pracownicy fizyczni.

Przeciętna emerytura i renta wypłacana przez resorty sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i administracji oraz obrony narodowej jest znacznie wyższa niż wypłacane z ZUS-u (częścią budżetu poszczególnych ministerstw: sprawiedliwości, MON oraz MSWiA) – jest to dotacja z budżetu państwa, a nie z tego co odłożyli. 
Bardzo często emerytura w systemie ZUS-u wynosi około 1 900 zł brutto.

Jak działa szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości i bezpieczeństwo państwa, każdy z nas widzi. Jak to się ma do wielkości pobieranej emerytury.

Ostateczna wysokość emerytury resortowej wypłacana z budżetów decyduje się praktycznie do ostatniego miesiąca pracy. Ten system wyklucza wszelkie obliczenia na podstawie kumulacji uposażeń na przestrzeni lat. Dlatego też dla resortowych - ostatnie lata i miesiące służby to zabiegi o przychylność przełożonych w uzyskiwaniu awansów i podwyższenia dodatków wchodzących w skład uposażenia.

Ponieważ w grę wchodzi uposażenie emerytalne w wysokości 75% a nawet 80 % ostatniej wypłaty. Jak np. przepracował wcześniej w „cywilu” 12 lat, prawo do emerytury mundurowej w pełnym wymiarze 75% może nabyć już po 16 latach służby np. w mundurze.

Taki system sprzyja postawom serwilistycznym wobec zwierzchników i brakiem reakcji na pojawiające się w służbie patologie. Zwłaszcza jak pociągałoby to za sobą ryzyko konfrontacji z przełożonymi, decydującymi min. praktycznie do ostatniego miesiąca pracy o ewentualnej podwyżce emerytury.

Gdzie był wtedy TK, a także władza wykonawcza i ustawodawcza? Albo gdzie jest Komisja Wenecka i tak zatroskana o równość i wolność Komisja Europejska.

Zobaczmy na co może liczyć dla porównania rolnik (którego kosztem dokonuje się akumulacja pierwotna kapitału do miast), robotnika i pracownika w korporacji (od świtu do nocy – jako „poganin” u właściciela protestanta musi ciężko pracować, bo w ten sposób się zbawia) czy nauczyciela w szkole (karta nauczyciela, która tak w oku wielu stoi – czyli umowa społeczna, gdzie państwo przejmuje od rodziców obowiązek dbania o podstawowe wykształcenie – rodzic zobowiązuje się tylko dostarczyć i odebrać dziecko do lat 12).

Emerytury z KRUS-u pobiera 957 tys. osób, na co wydajemy 11,7 mld zł rocznie. Do tego dochodzi 280 tys. rencistów. Emerytury i renty rolników średnio wynosi 1018 zł miesięcznie, a rocznie 12 226 złotych brutt. Dochody z tytułu składek opłacanych przez ubezpieczonych w KRUS wynoszą 1,5 mld zł rocznie, czyli rocznie przeciętną wartość składki emerytalnej wynosi 1100 zł. Państwo do KRUS dopłaca łącznie około 15 mld złotych rocznie.

Przeciętna emerytura nauczycielska wynosi około 2310 zł brutto (łącznie rocznie wydajemy 7,6 mld zł), górnika wynosi 4 tysiące zł brutto (łącznie rocznie 9,6 mld zł rocznie) miesięcznie, a kolejarza około 2 tysięcy zł miesięcznie brutto.

Natomiast osoba zarabiająca płace minimalną ustawową po 40 latach pracy - będzie mogła liczyć na około 900 złotych netto emerytury.

W podobnej sytuacji są Ci, co prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą i odprowadzają ustawową kwotę. Tak więc III RP, które tak gloryfikują nowocześni, chłopi z rodowodem ZSL-u, obywatele od po i kodowcy – którzy oczywiście tak bardzo martwią się o blisko 2 miliony ludzi pracujących na podstawie jednoosobowej działalności gospodarczej i samozatrudnieniu – mogą liczyć na emeryturę w wysokości około 1700 złotych brutto. Pracujących w Polsce jest około 16,5 miliona osób.

Tymczasem podstawę do naliczenia składek ZUS stanowi prognozowane przeciętne miesięczne wynagrodzenie za pracę (w 2016 r. - 4055 zł), a dokładnie 60% tego wynagrodzenia. W roku 2016 podstawa ta wynosi 2433 zł (4055 zł x 60% = 2433 zł) – czyli ok. 1 150 złotych, miesięcznie. Natomiast preferencyjna dla rozpoczynających działalność – około 465,28 złotych.

Tak więc jedni wpłacają miesięcznie do kasy tzw. ZUS np. ok. 700 złotych, a biorą w postaci emerytury około 2,3 tysiąca złotych. Inni wpłacają ok. 1 150 złotych, a biorą w postaci emerytury ok. 1 700 złotych. Jeszcze inni wpłacają zero (spółki z członkami zarządu z powołania sprawujących swoją funkcje w spółkach) i dostają zero. Jeszcze inni zero, a dostają emeryturę resortową, z co rocznej puli ministerstwa. 

Wobec tego tzw. kanadyjski system emerytalny jest wybawieniem dla milionów, a zmorą dla nadbudowy.

Póki co, miliony pracują, aby nadbudowie działo się dobrze, zwłaszcza na emeryturze. W zamian dostają wolność od Kościoła i Dekalogu – czyli wolność kulturową, ale już nie wolność nawet w rozumieniu kodeksu pracy.

Gloryfikacja tego, czym było przez lata III RP, oznacza, że miliony nie są do myślenia i samorealizacji. Są potrzebne do ciężkiej pracy.

Od myślenia i realizacji swojego potencjału, talentu, możliwości i pieniędzy jest nadbudowa. Nowocześni wam to gwarantują.

Jestem zadowolony, że Nowoczesna ustami Ryszarda Petru powiedział, to co powiedziała.

Może w końcu PiS poważnie, zgodnie ze sztuką politologiczną weźmie się za budowanie dobrze zorganizowanego państwa - normalności i nie będzie się oglądał, co tam powie Komisja Wenecka czy Komisja Europejska czy jakiś urzędniczyna z ambasady amerykańskiej i UE czy rezolucje Parlamentu Europejskiego.

Tak więc jest szansa, że pozbędziemy się z zasad ideowych naszego państwa tego wybrakowanego towaru, w postaci Rousseau i Monteskiusza.

Idźmy dalej - 2,1 biliona długu z jakim rozpoczynał rząd Beaty Szydło – skądś się wzięło. Pocieszające jest to, że Ryszard Petru w aspekcie gospodarczym, może odejdzie od polityki monetaryzmu, którą forował w Polsce, ten, który miał rekomendował Go do pracy w fundacji. Czyli jak w Stanach Zjednoczonych będziemy mieli keynesizm, a w związku z tym suweren, może doczeka się, że ktoś w tym kraju odpowie za wdrażanie Konsensusu Waszyngtońskiego i zniszczenie min. przemysłu i utratę rynków zbytu. 

Skąd jestem takim optymistą? A przecież Nowoczesna mówi nam: „(…)jedyną kwalifikacją jest tępe posłuszeństwo po dojściu do władzy” oraz „Nie akceptujemy doprowadzania Polski do ruiny przez ludzi lekceważących podstawowe prawa ekonomii. Nie chcemy Polski na zasiłku; wierzymy w zasadę, że aby wydawać, najpierw trzeba zarobić”.

Tak więc, czy może być większe tępe posłuszeństwo, niż to co było i mówią o niej nowocześni?

Skoro Nowoczesna jest tak „nowoczesna”, w tym aspekcie gospodarczym – więc zastępujemy MONTERAZM na Keynesizm – jak Imperium Stanów Zjednoczonych.

Nie, pan Nowocześni tego nie wprowadzą.

Dług jawny, czyli zobowiązania państwa wynikające z zaciągniętych pożyczek, a więc np. wyemitowanych obligacji Skarbu Państwa obecnie wynosi 1 025 300 000 złotych, a do końca roku wzrośnie ona do 1, 113 mld złotych. Do metodologi liczenia długu w Polsce nie wlicza się zobowiązań Krajowego Funduszu Drogowego, a zalicza do długu Eurostat.

Jeszcze w 2000 roku polski dług publiczny wynosił 370 mld zł. W 2007 r. wielkość długu publicznego wynosiła 529,4 mld zł (wszystkie dane pochodzą z Ministerstwa Finansów). Po 2008 r. wynosiła 600,8 mld zł, rok później 684,1 mld zł. Krzywa pięła się do góry coraz bardziej stromo. Po 2010 r. zadłużenie Polski sięgało już 776,8 mld zł, a po 2011 – 859,1 mld. Decyzją rządu Donalda Tuska, 3 lutego 2014 roku obligacje należące do OFE zostały przeniesione do ZUS i umorzone. Z OFE przetransferowano ponad 153 mld zł, co stanowiło 51,5 proc. kapitału zgromadzonego na rachunkach. Cała operacja zmniejszyła dług publiczny z 864 do 733 mld zł na koniec lutego 2014 roku, mimo to do końca 2014 roku osiągnął poziom 776 mld zł, a na koniec 2015 roku wzrósł do 870,4 mld zł.

Rośnie też deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych z 524,4 mld zł w 2007 do 915,4 mld złotych obecnie.

Dług skarbu państwa zagraniczny wynosił w 2007 roku - 121,1 mld złotych a krajowy - 380,4 mld złotych. Zaś w 2015 roku - zagraniczny 277,3 mld złotych i krajowy - 551,3 mld złotych.

Co gorsza mamy cały czas do czynienia z rolowaniem długu. Dług spłacamy długiem.

Utracone dochody budżetowe od lat wynoszą co najmniej 4% PKB, czyli grubo ponad 60 mld zł, a nawet „dziura Szczurka” jest szacowana na około 90 mld zł. Katastrofa jest w unijnych regulacjach dotyczących tzw. odwróconego VAT. Od 2007 roku spada udział dochodów podatkowych w PKB: w tym czasie obniżył się aż o prawie 3 punkty procentowe (z 17,5% do 14, 6%).

Obsługa długu krajowego i zagranicznego pochłonęła np. w 2013 roku - 42,5 mld złotych, 2014 - 34,5 mld zł, a 2015 roku - 29,2 mld zł.

Zgodnie ze stanem na styczeń 2016 r. Polska od początku członkostwa w Unii Europejskiej dostała ze wspólnotowej kasy niemal 125 mld euro (dokładnie 124 776 086 234 euro). W tym samym czasie wpłaciliśmy do Unii ponad 39 mld euro (dokładnie 39 419 441 143 euro) – dane Ministerstwa Finansów.

Austriacki polityk Johannes Hahn, w czasie kiedy był unijnym komisarzem d/s polityki regionalnej, w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przyznał, że z każdego 1 euro wydanego w Polsce przez Niemcy w ramach unijnej polityki strukturalnej, za Odrę finalnie powraca aż 0,89 euro! Środki wracają do naszych sąsiadów w postacie zamówień dla niemieckich firm - komisarz UE ds. polityki regionalnej Johannes Hahn. Retransfer środków finansowych przebiega przez zamówienia na towary, usługi lub know-how, które do Polski mogą dostarczyć jedynie niemieckie firmy.

Jak uwzględnimy wszystkie kraje wchodzące w skład Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Z każdego 1 euro wydanego w tych krajach przez Niemcy w ramach unijnej polityki strukturalnej do Niemiec powraca, aż - 1,25 euro!

Łączna wartość zamówień publicznych, które realizują w całej Unii Europejskiej rodzime firmy, stanowi mniej niż jedną dziesiątą wartości zamówień, które w Polsce realizują zagraniczne firmy.

Około 200 tysięcy osób utrzymuje się w Polsce z podziału i obsługi unijnych dotacji, a około 12 tysięcy urzędników zajmuje się w Polsce wyłącznie obsługą dotacji unijnych.

Aż 80% środków wydatkowanych przez Polskę na innowacje, idzie na zakup maszyn i urządzeń (Eurostat). W Polsce poziom wydatków sektora przedsiębiorstw na badania i rozwój jest katastrofalny i wynosi 0,38 % PKB, w 2009 roku było to 0,19% PKB.

Innowacyjność to po prostu każda zmiana, która coś ulepsza, daje nową jakość lub pozwala stworzyć nowy produkt czy usługę. Tak więc nie są to inwestycje w wysokie technologie, czyli najnowsze osiągnięcia naukowe, techniczne i technologiczne, w tym w takie gałęzie przemysłu, jak: wojskowa w tym kontrola pola walki, przemysł elektroniczny, lotniczy, kosmiczny, motoryzacyjny, optyczny, farmaceutyczny i biotechnologiczny.

Jak już wiecie, mamy cztery etapy rozwoju cywilizacji:

- większość ludzi pracowała w rolnictwie (ziemia, kapitał, praca);

- przemysł (kapitał, ziemia, praca);

- usługi (zarządzanie zasobami ludzkimi, kapitał, ziemia, praca);

- robotyzacja (informatyka, wysokie technologie, zarządzanie zasobami ludzkimi, kapitał, ziemia, praca).

Na dzień dzisiejszy: Waszyngton ma walutę (emisja dolara i kontrola handlu światowego rozliczanego w dolarów), Londyn - kontroluje stopy procentowe polskich obligacji, Niemcy mają rynek (kontrola gospodarki poprzez UE) i technologię, Rosja posiada nośniki energii, Chiny (technologię i potencjał ludnościowy i pieniądze).

Z danych przekazanych przez zamawiających Prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych, wynika, że wartość rynku zamówień udzielanych na podstawie przepisów ustawy – Prawo zamówień publicznych w roku 2015 wyniosła 116,3 mld zł (w roku 2014 -133,2 mld zł, w roku 2013 – 143,2 mld zł a w roku 2012 – 132,7 mld zł.).

Największa kwota zamówień w 2014 przypadła przedsiębiorstwom z Hiszpanii i Niemiec (po 31% wartości kontraktów; po ok. 4,2 mld zł). Wykonawcom z Włoch udzielono 16% kwoty zamówień – 2,1 mld zł, 10% - 1,4 mld zł przypadło w udziale Wielkiej Brytanii. Polskie firmy za granicą wywalczyły w 2014 roku kontrakty o wartości zaledwie 1,25 mld zł. W 2015 największa kwota zamówień przypadła przedsiębiorstwom z Włoch (34% wartości kontraktów; ok. 5,2 mld zł). Wykonawcom z Turcji udzielono 14% kwoty zamówień, 12% przypadło w udziale Chinom, 10% – wykonawcom z Czech a 8% – z Hiszpanii.

Są dane, które mówią, że w latach 1995–2004 wartość handlu zagranicznego po uwzględnieniu inflacji wzrosła o 130 proc., podczas gdy w latach 2004–2013 – o zaledwie 69%, a wszystkie dotacje z UE w ciągu 10 lat wyniosły zaledwie niecałe 3 proc. PKB Polski. Według GUS, w latach 1995–2004 średnie wynagrodzenie brutto w Polsce po uwzględnieniu inflacji (realnie) zwiększyło się aż o 56%, podczas gdy w latach 2004–14, kiedy Polska była już członkiem Unii, wzrosło zaledwie o 26%.

Nikt się z tych, co mieli rekomendować lidera nowoczesnych – nie pytał, jak prywatyzowano zakłady pracy i zamykano miejsca pracy, a z nimi rynki zbytu – suwerena. Jakie będzie miało to znaczenie dla gospodarki długofalowo. Jakie mogą być tego konsekwencje polityczne w relacjach międzynarodowych? Co oznacza w aspekcie społecznym barwa narodowa kapitału i co ten kapitał ma zapisane w swojej tradycji i jaki system wartości? Co to oznacza dla jednostki w kraju katolickim?

Są to koszta bezpieczeństwa Polski w UE i NATO, a w zamian w myśl art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego – oferują nam brygadę.

A jak próbujemy zmniejszyć strumień miliardów (pozwalać na okradanie) wyciekających, okazuje się, że powstają rezolucje Parlamentu Europejskiego, Komisja Europejska wszczyna postępowanie, a Komisja Wenecka zamartwia się o stan demokratycznego państwa prawnego – dzięki któremu jesteśmy, tak gościnni i hojni przez cały okres rządów PO-PSL - od mentorów pana Ryśka . Oby nie pojawiła się także nowy Tupolew.

Teraz mamy już jasność, po co „Wyborcza” postanowiła rzucić na pożarcie uroczą panią Hanię z Warszawy – rzucić na pożarcie PO. Wyborca, który jest przy PO – z wyjątkami maleńkimi, nigdy nie zagłosuje na PiS. Zagłosuje natomiast na Nowoczesną i o tą konsolidację głosów chodzi. Choć PiS faktycznie nie rośnie, to jednak posiada dużą przewagę nad dwiema pozostałymi partiami. A tak jak będzie 34% do 30% - to się otwiera nowe pole do działania. A za płotem pokrzykujący, oj „walczący” o stan demokratycznego państwa prawnego w Polsce. Oj raczej walczący o interesy Mitteleuropa. Dysząca PO i Nowoczesna jest w interesie PiS.

Całe szczęście, że kadry mają, takie jakie mają.

Póki co, to Niemcy naprawdę mają co świętować, w tym zdobycze Solidarności. Po przejęciu państw środkowo-europejskich w amerykańską strefę wpływów, odzyskali 1/3 ziem z przegranej wojny i jeszcze dostali np. Grupę Wyszehradzką na wychowanie od sojuszników już w przypadku Polski od traktatu Skubiszewskiego i jeszcze dokonują wspólnie z sojusznikami - potężnej akumulacji pierwotnej kapitału, w tym z Polski.

W poważnych państwach jednym z najbardziej wolnych zawodów, jest prowadzenie działalności gospodarczej np. małego sklepu czy stoisko w domu towarowym. Właśnie dlatego nie ma tam hipermarketów w centrach miast, a na obrzeżach. Natomiast Komisja Europejska w Polsce kwestionuje tzw. podatek handlowy.

Natomiast w Polsce paradoksalnie najbardziej uwzględniającym wolność – zawodem jest wykonywanie zawodu listonosza i tzw. kanara – kontrolera biletów w komunikacji miejskiej.

Pycha plus brak wolności w możliwości samorealizacji plus niska płaca, może z każdego człowieka, zrobić złodzieja. 
Tak właśnie się dzieje w postmodernizmie, gdzie jednym z podstawowych instrumentów, jest kontrola samorealizacji poprzez min. tzw. przepisy prawa. Jest to pozbawianie jednostki – człowieka z wolnej woli i wolności i praktycznie własności.

Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania źródła z linkiem. 

PS. Z tego blogu będę wyrzucał komentatorów, którzy nie używają w swoich rozważaniach definicji systemów politycznych. Także tych, którzy próbują zaciemniać obraz teoriami spiskowymi, a więc oszołomom dziękuję. Szarlatanom i innym tego typu, także dziękuję.

Będą usuwani, wszyscy którzy mają Polską Rację Stanu obok i chcą być elementem obcej doktryny i nie widzą potrzeby, aby Polska realizowała swoją doktrynę.

System polityczny czyli ogół organów państwowych, partii politycznych oraz organizacji i grup społecznych i interesu (formalnych i nieformalnych), uczestniczących w działaniach politycznych w ramach danego państwa oraz ogół generalnych zasad i norm regulujących wzajemne stosunki między nimi. Rozpatrujemy to w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym w ramach struktury wewnętrznej i zewnętrznej.

an24
O mnie an24

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka