Don Kwaczyński Don Kwaczyński
340
BLOG

Duda-gracz

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Rozmaitości Obserwuj notkę 19

Szanowni Państwo,

Jak widać, w tytule nie chodzi o tego rysownika, bo napisałbym drugi człon z dużej litery i bez myślnika.

Zresztą nawet nie byłem pewien, czy w tym kontekście go umieścić, ale niech tam.

Co prawda artysta Jerzy Duda Gracz  już od jakiegoś czasu nie żyje, ale za to żyje inny Duda, który nieźle pogrywa.

Po najnowszych doniesieniach o wybuchniętej oponie chciałoby się dodać, że jeszcze nam żyje, ale ponieważ nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, trudno powiedzieć, jak długo jeszcze pociągnie z tym BOR-em, ze starego portfela Komoruskiego.

Jasne jest, że nie sposób wprowadzić dobrej zmiany tu, tam i wszędzie oraz zmienić wszystko jak leci, a nawet jak jeździ.

Od czegoś trzeba zacząć i akurat nie padło na opony, tylko na Trybunał i inne takie tam. Z punktu widzenia pana prezesa z pewnością są sprawy ważne i ważniejsze i gdybym chciał być złośliwy, to powiedziałbym, że równie dobrze można wymienić Trybunał jak i Prezydenta, więc nie co siać paniki i robić z opony wideł.

Poprzednia władza odpuściła szkolenia lotników, ale za to wyszkoliła kierowców BOR i dzięki temu nowemu prezydentowi udało się tym razem odejść na drugi krąg. I tak trzymać.

Podobno rejestrator ciśnienia w oponach (chyba termobaryczny, nie radiowy) pokazywał, że z ciśnieniem jest do du.y, ale prezydentu się spieszyło; jak temu koniu ślepemu, który zapytany czy wystartuje w Wielkiej Pardubickiej, odparł zgodnie ze stanem faktycznym : nie widzę przeszkód.

Ja w zasadzie też nie widzę żadnych, żeby znów gdzieś podwieść pana Andrzeja, a najlepiej, jeśli razem z panem Jarkiem.

Trzeba by tylko sprawdzić, czy są jakieś przepisy, które zabraniają jechać (lecieć, płynąć itp) prezydentowi ze swoim pryncypałem, 1 sekretarzem.

Jeśli nie, gotów jestem ogłosić składkę na bilet i proponuję wyczarterować tego ocalałego Tupolewa, który już został gruntownie zbadany przez nową komisję i jej komisarza ludowego.

A za sterami posadzić można tego kierowcę z BOR, który już raz się sprawdził.

Jeśli chodzi o cel podróży, to proponuję Moskwę, bo ile razy można latać do Budapesztu?

A ponieważ Tupolew to wg pana prezesa przerobiony bombowiec, można na wszelki wypadek załadować jakąś bombkę, a jeszcze lepiej genarator elektromagnetyczny z celownikiem laserowym.

Tylko proszę nie zapomnieć zabrać w podróż pani Pawłowicz z jej nową drużyną, bo chłopaki jak malowanie i na pewno zrobią wrażenie na Rosjankach, a pani profesor bez dwóch zdań wpadnie w oko Putinowi.

Towarzysz Jarosław oczywiście będzie trzymał się dyskretnie na uboczu, nie rzucając się w oczy swoją nienachalną urodą, ale dyskretnie trzymając rękę na pulsie Dudy.

Oczywiście najpierw trzeba będzie wystartować, a potem wylądować, bo te dwa elementy są podobno decydujące, gdy chodzi o powodzenie misji.

Szerokiego korytarza życzę.

D.K.

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Rozmaitości