Rodziny zmarłych przerywają milczenie
Prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego zarządzane jest przez Artura Habowskiego. To właśnie tam wydawane są karty zgonu – dokument niezbędny do organizacji pochówku. Rozmówcy portalu Zero.pl twierdzą, że w trakcie załatwiania formalności byli zachęcani do skorzystania z usług konkretnego zakładu pogrzebowego. Jedna z kobiet opowiedziała, że podczas odbioru karty zgonu usłyszała od Habowskiego rekomendację firmy pogrzebowej, która miała "wszystko załatwić" i oferować najniższe ceny. Otrzymała również numer telefonu do koordynatora prosektorium.
Kobieta zdecydowała się jednak na tańszy zakład pogrzebowy. Jak relacjonuje, później sposób jej traktowania miał się diametralnie zmienić. Podczas identyfikacji ciała – tak twierdzi – została pozostawiona bez informacji, czekała na korytarzu, a następnie bez przygotowania pokazano jej ciało zmarłej matki. Później, mimo umówionej godziny odbioru zwłok przez wybrany zakład pogrzebowy, transport miał zostać opóźniony o około 40 minut.
Utrudnianie odbioru ciał
Podobne doświadczenia opisują także inni rozmówcy portalu Zero.pl. Bliski jednej ze zmarłych osób twierdzi, że prosektorium wymagało wcześniejszego umawiania odbioru zwłok oraz stosowało wewnętrzne zasady dotyczące minimalnego czasu przetrzymywania ciała. Firma pogrzebowa, która przyjechała z Podlasia, miała nie otrzymać ciała mimo wcześniejszych ustaleń.
Według relacji rozmówcy dopiero zapowiedź zgłoszenia sprawy do Rzecznika Praw Pacjenta spowodowała zmianę decyzji i wydanie zwłok. Pracownicy szpitala oraz przedstawiciele branży pogrzebowej, cytowani przez Zero.pl, twierdzą natomiast, że rodziny były regularnie kierowane do jednego zakładu pogrzebowego, a konkurencyjne firmy miały napotykać trudności przy odbiorze ciał. - Habowski usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med. Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu - powiedział jeden z informatorów portalu.
Prawo zakazuje reklamy usług pogrzebowych w szpitalach
Sprawa musi budzić wątpliwości prawne, ponieważ zgodnie z art. 13 ustawy o działalności leczniczej na terenie szpitali obowiązuje zakaz prowadzenia działalności pogrzebowej oraz reklamowania takich usług. Przepisy zostały wprowadzone po głośnej aferze tzw. "łowców skór" w Łodzi i miały zapobiegać wykorzystywaniu dramatycznej sytuacji rodzin osób zmarłych do pozyskiwania klientów przez firmy pogrzebowe.
Według ustaleń Zero.pl Artur Habowski jest współwłaścicielem spółki Pros-med, zajmującej się sprzedażą sprzętu dla branży funeralnej. Drugą wspólniczką jest Dominika Jaskuła, która do września 2025 roku była współwłaścicielką oraz członkinią zarządu zakładu pogrzebowego Sacrum. To właśnie ta firma miała być – według relacji świadków – najczęściej polecana rodzinom zmarłych.
Portal opisuje również inne działania szefa prosektorium, które mają budzić wątpliwości. Habowski miał oferować wynajem szpitalnego prosektorium jako planu zdjęciowego dla produkcji filmowych i serialowych. W mediach społecznościowych reklamował możliwość organizacji scen z wykorzystaniem karawanów, trumien oraz urn.
Na portalu z opiniami o placówkach medycznych do dziś znajduje się wpis internautki, która twierdzi, że podczas odbioru kart zgonu w prosektorium realizowano zdjęcia do serialu, a członkowie ekipy filmowej mieli nawet... uciszać rozmawiające rodziny zmarłych.
Habowski prowadzi również działalność szkoleniową z zakresu balsamacji i przygotowania zwłok. Rozmówcy portalu Zero.pl twierdzą, że część takich szkoleń miała odbywać się na terenie Szpitala Południowego, z wykorzystaniem ciał zmarłych pacjentów. Rodziny – jak wynika z publikacji – nie miały wiedzieć, że przygotowanie ciał wykonywały osoby uczestniczące w szkoleniach prowadzonych w ramach prywatnej działalności.
Drastyczne zdjęcia w mediach społecznościowych
Kolejnym elementem opisanym przez Zero.pl jest aktywność Artura Habowskiego w mediach społecznościowych. Na jego profilu na Instagramie publikowane są fotografie przedstawiające rozczłonkowane ludzkie ciała, osoby z rozległymi obrażeniami, po amputacjach czy ranach postrzałowych. Część wpisów oznaczono hasztagiem "prosektorium", a wiele materiałów zostało zakrytych przez algorytmy Instagrama jako treści drastyczne.
Dziennikarze zaznaczyli, że nie udało się ustalić pochodzenia fotografii ani tego, czy przedstawiają one osoby, których ciała znajdowały się w prosektorium Szpitala Południowego. Jeden z rozmówców związanych z placówką nie wyklucza jednak takiej możliwości.
Kolejna odsłona afery wokół Szpitala Południowego
Publikacja pojawia się w czasie, gdy wokół Warszawskiego Szpitala Południowego trwa już kilka postępowań dotyczących funkcjonowania placówki. W ostatnich tygodniach ujawniono m.in. nieprawidłowości związane z rozliczaniem usług medycznych oraz informacje o tzw. saloniku VIP dla polityków. W efekcie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał cały zarząd szpitala, a prokuratura prowadzi dwa odrębne śledztwa dotyczące działalności placówki. Najnowsze ustalenia dotyczące prosektorium mogą stać się kolejnym wątkiem analizowanym przez organy ścigania, jeśli potwierdzą się relacje świadków opisane przez autorów publikacji.
Fot. Szpital Południowy/Wikipedia
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (48)