Wysłuchałem dziś wystąpienia Premiera na radzie krajowej jego partii.Oczywiście słowem - kluczem tego wystąpienia było "zaufanie" odmienione we wszystkich przypadkach.Konkretów nie było - jak zawsze.Po wczorajszych spotkaniach z liderami partii opozycyjnych oczekiwałem więc jakichś deklaracji dotyczacych tych rozmów i postanowień (decyzji),które Pan Premier podejmie.Ku mojemu jednak zaskoczeniu (autentycznie). Premier podsumował te rozmowy w tonie "cynizmu" opozycji.Tym samym dał do zrozumienia,że nie będzie "żadnych dywagacji" nad propozycjami PIS i SLD.Tym samym odrzucił dialog parlamentarny z opozycją.Nie spodziewałem się tego, przyznam.D.Tusk w dalszych wywodach próbował przekonać przekonanych członków PO do słuszności planu antykryzysowego, który lansuje od momentu uznania ,że mamy kryzys (szczyt w Davos).Powiało grozą - okazuje się bowiem,że słowo "zaufanie" ma dla Tuska szczególne znaczenie.Jego zaufanie (bezgraniczne) do ministra Rostowskiego jest delikatnie mówiąc irracjonalne.Rozumiem,że historyk musi komuś zaufać, ale myślę sobie,że nie bezgranicznie.Ja bym swoich pieniędzy temu Panu nie powierzył.Cóż , tak na marginesie: to "zaufanie" ostanimi czasy jest zbyt często stosowane przez wodza Platformy.Czas jednak przejść do konkretów.Jestem pewien,że teza Tuska (Rostowskiego) co do nie zwiększania deficytu budżetowego się nie obroni.Same oszczędności (wirtualne w dobie kryzysu) nie obronią nas przed jego skutkami.Nie wiemy nawet nic konkretnego na ich temat, a mija prawie miesiąc od ich ogłoszenia.Cóż więc mamy na tę chwilę:tragiczna "forma" złotówki wyklucza już dziś obniżki stóp procentowych, a przy dalszym spadku jej wartości trzeba będzie zastanowić się nad ich ponownym podniesieniem.Banki z oczywistych przyczyn nie będą udzielały kredytów, lub też się zabezpieczą odpowiednio zwiększając jeszcze bardziej ryzyko u kredytobiorców ( myślę o biznesie, bo indywidualni i tak się w tej rozgrywce nie liczą).Sytuacja przedsiębiorstw jest już tragiczna - patrzę nie tylko poprzez Giełdę.Nie znam Firmy, gdzie nie myślano by o zwolnieniach pracowniczych.Eksport pomimo tragicznego kursu złotego nie rośnie i nie będzie rósł.Ceny podstawowych artykułów konsumpcyjnych poszły w górę z dnia na dzień - itp.itd.Tak więc recepta w którą uwierzył "dyletant" Tusk za namową jego "magika" z MF zdaje się być conajmniej dyskusyjna !Reasumując: Tusk nie zwiększy deficytu budżetowego, bo nie przyzna się do porażki.Pozostają nam dwa warianty: pożyczka z zewnątrz lub drastyczny wzrost inflacji. O ile ten drugi pomysł wydaje szalony, o tyle pierwszy jest realny, bo tak de facto wpisuje się niejako w zwiększenie deficytu budżetowego, do którego Tusk do końca, jak kapitan "Titanica" nie będzie chciał się przyznać.
Tylko gdzie w tym wszyskim jesteśmy my, Polacy ?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)