Vance przyleciał na pomoc Orbanowi. Duże wsparcie dla lidera Fideszu zza oceanu

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 25
Wizyta wiceprezydenta USA J.D. Vance w Budapeszcie tuż przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech wywołuje spore emocje. Współpracownik Donalda Trumpa wesprze w trudnej kampanii Viktora Orbana, który mierzy się z najpoważniejszym wyzwaniem od lat. Podział na ostatniej prostej przed węgierskimi wyborami wygląda tak: Petera Magyara popiera establishment Unii Europejskiej, zaś obecnego premiera administracja USA.

J.D. Vance w Budapeszcie. Nieprzypadkowe wsparcie 

Wiceprezydent USA pojawi się na wiecu wyborczym Viktora Orbana w Budapeszcie, gdzie wspólnie wystąpią przed wyborcami. Oficjalnie celem wizyty jest pogłębianie relacji amerykańsko-węgierskich, ale trudno ignorować kontekst polityczny, gdyż wybory odbędą się już 12 kwietnia.

Tego typu wizyty są rzadkie tak blisko głosowania, co rodzi pytania o intencje administracji Trumpa. W praktyce jest to czytelny sygnał poparcia dla Orbána, który od lat buduje bliskie relacje z amerykańską prawicą. 

Administracja USA nie ukrywa sympatii – Trump publicznie deklarował "pełne i całkowite wsparcie” dla węgierskiego premiera, a sam Orban jest często przedstawiany jako modelowy lider dla konserwatywnych środowisk. Wcześniej Trump popierał Karola Nawrockiego, który ostatecznie został polskim prezydentem. 

Wybory na Węgrzech: Orban kontra Magyar

Nadchodzące wybory mogą zakończyć trwającą od 2010 roku dominację Fideszu. Głównym rywalem Orbána jest Peter Magyar, były współpracownik rządu, który stworzył partię Tisza. Sondaże wskazują na bezpieczną przewagę opozycji – w niektórych badaniach nawet o 10–20 punktów procentowych. Jednocześnie duża grupa wyborców pozostaje niezdecydowana, co sprawia, że wynik wyborów nadal jest otwarty. To właśnie dlatego wsparcie z USA może mieć znaczenie – Orban próbuje pokazać się jako lider o silnej pozycji międzynarodowej, zdolny do negocjacji z największymi graczami.

Sojusz Orbana z Trumpem trwa natomiast od 2016 roku, kiedy węgierski premier jako jedyny lider UE otwarcie poparł jego kandydaturę. Relacje te przyniosły konkretne efekty, m.in. specjalne porozumienia dotyczące sankcji na rosyjskie koncerny energetyczne.

Węgry pozostają jednym z najbardziej uzależnionych od rosyjskich surowców krajów UE. Rurociągi Drużba dostarczają ropę przez Ukrainę, a TurkStream transportuje gaz przez Bałkany. O obu było ostatnio głośno. Dostawy ropy zostały wstrzymane po ataku na infrastrukturę w Ukrainie, a w Serbii wykryto materiały wybuchowe w pobliżu gazociągu. Rząd Orbana określił to jako próbę uderzenia w bezpieczeństwo energetyczne kraju. Opozycja twierdzi jednak, że sprawa mogła zostać wykorzystana politycznie. 


Szef MSZ na linii z Ławrowem 

Kampania wyborcza nie przebiega dla Orbana komfortowo. Jednym z głównych problemów są ujawnione rozmowy szefa dyplomacji Péter Szijjártó z rosyjskimi władzami.

Z ujawnionych materiałów wynika, że Węgry miały informować Moskwę o kulisach negocjacji w Unii Europejskiej oraz lobbować na rzecz zniesienia sankcji. Rząd tłumaczy to "normalną dyplomacją”, ale afera uderza w wiarygodność Budapesztu. Dodatkowo Orban jest krytykowany za stagnację gospodarczą, zarzuty korupcyjne i konflikty z Unią Europejską. Co ciekawe, Fidesz i TISZA różnią się tylko narracyjnie w kwestii wsparcia dla Ukrainy. Niektórzy analitycy węgierskiej sceny politycznej twierdzą, że nie ma zbyt dużych różnic między poglądami Orbana a Magyara na kwestię pomocy militarnej czy finansowej dla Kijowa.  


Wojna z Iranem i podziały w NATO

Wizyta Vance’a odbywa się w momencie eskalacji sytuacji międzynarodowej. Konflikt z Iranem wchodzi w kolejną fazę, a USA rozważają dalsze działania militarne - w tym ataki z powietrza na Teheran i infrastrukturę krytyczną. Co więcej, Trump sugeruje możliwość ograniczenia zaangażowania USA w NATO, jeśli europejscy sojusznicy nie spełnią jego oczekiwań. Vance, który wcześniej krytykował europejskich liderów za politykę migracyjną i ograniczanie wolności słowa, zapewne w Budapeszcie powtórzy swoje wezwanie o przebudzenie do przywódców UE, wspierając Orbana. 

 

Fot. Viktor Orban, premier Węgier/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj25 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka