Pan Wojtek ma restaurację. Swoją, wybudowaną za własne pieniądze. Restauracja pana Wojtka jest na dobrej biznesowo trasie: cmentarz – restauracja – kościół. Wojtek zadbał o swoje interesy i otworzył dwie sale. No wiadomo, stypa to nie wszystko.
Wojtkowi dobrze się wiedzie, no bo ludzie umierają jak umierali, a piwosze gaworzą , jak gaworzyli. Pan Wojtek ma też teścia. Dusza towarzystwa. Zna się na wszystkim: wie jak ścinać drzewa, ile dać na tacę w kościele, jak przepchać kanalizację, kto wygrał drugą wojnę światową oraz jak idą kursy spółek na giełdzie. Teść ma specjalne prawa. Przychodzi do południa, robi sam sobie kawę i siada do stolika. To stolik niezwykły. To stolik światłych w przekonaniach. Jest ich trzech, czasami czterech, a nawet pięciu. Jak dobrze „idzie”, to i goście z sąsiednich stolików robią się aktywni.
Rozpoczyna się „prasówka”. Mamy na stole takie poczytne tytuły jak Gazeta Wyborcza, Nie, Fakt, Super Ekspres, Trybuna. Pan Wojtek rzuca rzutnikiem na ścianę TVN24. No więc idą po kolei: Borubar, samolot, Palikot, Niesiołowski przy powszechnej akceptacji. Osobne miejsce w „dyskusji” ma Prezydent oraz jego brat przy braku powszechnej akceptacji. Towarzystwo przy stoliku jest rozbawione i zadowolone z życia.
Dziś nie miałem w planach jazdy samochodem oraz jakiegoś specjalnego humoru. Poszedłem więc do Pana Wojtka na piwo. Przed obiadem.
Wszystko na pozór było takie same. Ten stolik z „teściem” i kumplami oraz ten TVN24. Piłem piwo. Zapaliłem papierosa. Piję i słucham. Towarzystwo mówi coś tam o emeryturach, coś tam o tym, że zięć stracił pracę. Nikt nie otwiera gazety, nikt nie słucha TVN24.
Pomyślałem sobie, że ominąłem już „debatę”, gdy nagle z telewizorni poinformowano o popołudniowej konferencji Pawlaka.
Reakcja „teścia” była natychmiastowa i stanowcza: „ dwa ch…je ! Po jednych pieniądzach !”
Nie wiem, kto był tym drugim, ale mogę śmiało powiedzieć, że chyba „teściowi” nie wyszło gdzieś tam przepychanie rur.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)