Przed wyborami do PE było dla mnie jasne, że kandydowanie D.Hubner z listy Platformy i do tego w Warszawie było spowodowane czymś na zasadzie dealu. Hubner mogła przecież startować z list Lewicy, PSL-u, a nawet teoretycznie z PIS-u.
Przecież stołek w PE jako parlamentarzysta miała pewny. Coś musiano jej obiecać.
Dlatego też zdziwiły mnie dzisiejsze wypowiedzi prominentnych posłów PO, że żadnego dealu nie było. Ot, tak. Pani Hubner zakochała się w Platformie na zabój.
Wystarcza jej rola europosła (sic !).
Swoją drogą jest w PO jeszcze dwóch tuzów z ambicjami - Lewandowski oraz Saryusz-Wolski. Hubner o tym wiedziała, a mimo to wystartowała ! Za friko !
Strach pomyśleć, co by było gdyby doszedł Kazimierz Marcinkiewicz.
Nie mam bowiem żadnej wątpliwości, że gdyby nie kłopoty z sercem, to Platforma rzuciłaby go na Kraków.
Tak więc minimalistka Hubner sama się zdegradowała.
A może było jednak inaczej i pani Danuta została "wydymana" przez Tuska ?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)