Jarosław Kaczyński od paru tygodni informuje na swoich konferencjach prasowych, że PIS jest w trakcie modyfikacji swojego programu gospodarczego dla Polski. Nowy, uaktualniony program ma się pojawić wraz z rozpoczęciem kampanii wyborczej. Kaczyński nie ujawnił żadnych szczegółów owego programu, gdyż … nikt z dziennikarzy do dziś o to nie zapytał !
Wywiadu portalowi Onet.pl udzielił zaś poseł PIS-u, Artur Górski. Powiedział m.in.:
„(…) Wierzę, że wygramy najbliższe wybory i Jarosław Kaczyński ponownie stanie za sterami rządu. I mam nadzieję, że pójdziemy ścieżką węgierską. I żaden Michnik nas nie zatrzyma (…).” – tego Michnika na tym etapie mógł sobie darować, ale niech tam, coś w tym jest…
O reformach Orbana pisał też ciepło na S24 niedawno Zbigniew Kuzmiuk, który zapewne ma coś do powiedzenia w pisowskiej, gospodarczej strategii.
Orban dla polskiego establishmentu jest „passe”, zresztą tak samo jest „passe” dla władz UE.
O dziwo.
Orbana nie krytykuje się bezpośrednio w krajach członkowskich. Tam trwa niejako zmowa milczenia. Orban otrzymuje zaś pomruki z Brukseli.
Nie wszystko, co robi premier Węgier można uznać za trafne decyzje. Kontrowersji jest sporo. Jak na razie, to Węgrom daleko do Grecji, a „teorii Orbana” jeszcze nikomu nie udało się obalić.
Reforma Orbana bije przede wszystkim w tych „realnie” bogatych. Bije w wielkie korporacje, banki oraz w nie-węgierski kapitał.
Węgrzy też zapłacą za reformy. Głownie poprzez podniesienie wieku emerytalnego.
Osobiście jestem jednak za „Pisowską Polską Orbana”.
Stać nas na swoje zdanie.
Potrzebujemy rządzących, którzy nie boją się wyzwań.
Tego Wam i sobie życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)