Proszę mi wierzyć… dziś przypadkiem oglądnąłem w godzinach popołudniowych jakiś tam program : relacja z jakiegoś festiwalu. Nie wiem dalibóg. TVP, TVN ?
W sumie jakiś tam kabareton.
Piłem kawę popołudniową, ciasto na biszkopcie z truskawkami wkomponowanymi w czerwone, galaretowe tło. Rewelacja – przy okazji, nadmieniam, że to pierwszy taki wypiek mojej Gabrysi. Dotychczas to Teściowa miała na to ciasto monopol. Żona się jednak przełamała, wyszło bosko !
No i oglądałem…
Publika rżała, gdy kolejni kabaretowcy „uskuteczniali” dowcipy w typie „Rancza” ( niezły serial, ale po co powielać zgrany pomysł ?).
Publika rżała, gdy kolejny „gostek” powiedział, że wybory prezydenckie wygrał ten wyższy, publika rżała gdy kolejny gościu-luzak powiedział, że „kręgi w polu to nie zrobiły UFO-ludki, a narżnięty tubylec”…
Potem wyszedł Daniec. Taki od dawna zdeklarowany „Peoista*”.
I ten Daniec rzucał aluzjami. Rzucał tekstem rodem z „Jaka to melodia”, czyli tak z grubsza na refleks. Kto załapie, ten gość. Był troszeczkę aluzyjny, troszeczkę kąsał, troszeczkę … właśnie !
Troszeczkę nie był po linii i po kursie, ale było nie było, troszeczkę.
Amfiteatr nie załapał, amfiteatr nie zarżał, a przecież… mógł !
Dostał oklaski, a jakże. Wypadało, ale zachwytu to nie było.
Nie wiem, czy amfiteatr przetrawił, czy też nie przetrawił. Myślę, że to było jednak zbyt skomplikowanie jak na „ten” amfiteatr.
Amfiteatr ludzi bezproblemowych, bezideowych. Amfiteatr ludzi bezrozumnych.
Możliwe, że jednak ludzi sukcesu, mirażu, wyobraźni lub też w najbliższym czasie ludzi skończonych, przed którymi ścieżka kariery właśnie dobiega radykalnemu ograniczeniu..
Spora część tych ludzi to ci, co nie „załapali” Dańca.
Oni w większości nie doświadczyli jeszcze plag tego świata: rodziny, życia bez kredytu, solidarności społecznej,…
Tak.
To dziś plagi neoliberalnej , ortodoksyjnej, aczkolwiek coraz bardziej, jeszcze nieśmiało krytykowanej ideologii.
Jestem przekonany, że sympatycy dziś sprawującej władzę partii to taki właśnie na pół świadomy konglomerat postaw.
Jestem głęboko przekonany, że ten konglomerat stanowią ludzie szczerzy i uczciwi. Ale podobnie jak w latach 80-tych ubiegłego wieku, jest tam wystarczająco dużo ludzi o poglądach komunistycznych, ich sympatyków, zbłąkanych intelektualistów, obłudników i ambitnych zawodowych spekulantów politycznych, zastraszonych przedsiębiorców i ludzi młodych, zdecydowanych na kontestację dla kontestacji , są tam również „zdecydowani” duchowni katoliccy z podejrzaną wysoce „misją” i sporo ludzi głęboko lub mniej religijnych, nie zastanawiających się gruntownie nad proponowaną formą wiary, prezentowaną przez „wiodący” dziś establishment kościelny rytu trydenckiego. No i są tam inni, w większości niezorientowani, tak jak ci w tym amfiteatrze.
*- Peoista – sami sobie zróbcie definicję.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)