Na dzień przed zakończeniem spisu powszechnego, już wiadomo, że nie wszyscy Ślązacy zostaną policzeni. Ludzie są oburzeni, ponieważ do wielu z nich nie dotarł rachmistrz ani nikt nie zadzwonił, a niewielki procent, podobnie, jak w całej Polsce, próbował się „spisać” przez internet do 16 czerwca.
W telewizji słyszeliśmy, spisz się dla przyszłości narodu, a nikt nie przyszedł, ani nie zadzwonił - skarżą się nam mieszkańcy Niedobczyc (dzielnica Rybnika).
Wielu ludzi na całym Śląsku jest oburzonych. Chcieli wpisać narodowość śląską czy niemiecką, ale nikt ich o to nawet nie zapytał. W sondażach ponad 40 proc. mieszkańców czterech śląskich miast, w tym także Rybnika, chciała zadeklarować narodowość śląską. Niestety, nie mieli takiej możliwości.
W miniony piątek RAŚ wysłał pismo już nie do polskich urzędów, ale do Wolnego Sojuszu Europejskiego, którego jest członkiem. Poinformował międzynarodową społeczność o przypadkach naruszenia prawa człowieka w spisie powszechnym.
Z naszych informacji wynika, że spośród trzech form przeprowadzania spisu w przypadku rozmów telefonicznych z ankieterami nie było możliwości określenia narodowości. Nosi to znamiona fałszerstwa intelektualnego, co podważa zaufanie do państwa - mówi Bartłomiej Świderek z RAŚ.
List w tej sprawie wysłał do premiera Tuska poseł Marek Plura z Platformy Obywatelskiej.
"Poseł ten bez kompleksów przeciska się swoim elektrycznym wózkiem przez sejmowe zakamarki,
siłą ducha twórczo niwelując słabości ciała. Wybór Marka Plury do Sejmu był bez wątpienia
jedną z najlepszych inwestycji wyborczych w regionie."
siłą ducha twórczo niwelując słabości ciała. Wybór Marka Plury do Sejmu był bez wątpienia
jedną z najlepszych inwestycji wyborczych w regionie."
/Michał Smolorz, Gazeta Wyborcza, 9.12.2008/


Komentarze
Pokaż komentarze (49)