Nomen omen premier Tusk wraz ze swoją formacją może mieć sporo szczęścia, bo jak na razie sondażowi Polacy trwają w niezachwianej wierze w moc sprawczą premiera. PO może więc wygrać najbliższe wybory. Może nie wprowadzi tylu posłów do Sejmu co prawie 4 lata temu, ale jednak możliwe, że znajdzie ludnego, wystarczającego koalicjanta.
Gorzej to już będzie dla partii Tuska w kolejnych latach, bo wszystko wskazuje na to, że Angela Merkel czy też Sarkozy pożegnają się z rządzeniem na korzyść ich prawicowych konkurentów. To samo zresztą dotyczy kolejnych państw „osi” , chociażby Hiszpanii. W Grecji zresztą rząd Papandreu też się nie utrzyma prawdopodobnie do zimy. Swoje robią, ale rozpuszczeni Grecy też swoje wiedzą. Papandreu zmiecie najzwyczajniej ulica.
I dziś sobie przypominam, jakie peany na cześć Papandreu wygłaszała Gazeta Wyborcza po jego tryumfalnej wygranej w wyborach w październiku 2009.
Jaki to rząd fachowców powstał !
Papandreu przedstawił rząd, z nowym superministerstwem gospodarki, na którego czele stanął Louka Katseli, wykładowca znanej amerykańskiej uczelni Yale, a ostatnio ekspert Międzynarodowej Organizacji Współpracy i Rozwoju (OECD). Resortem finansów pokierował absolwent London School of Economics Jeorios Papakonstantinou, możliwe, że znajomy geniusza ekonomii z Kraju nad Wisłą, który też tę uczelnię ukończył.
Papandreu utworzył cztery nowe ministerstwa, w tym resort ds. zmiany klimatu, zaprosił do rządu pięć kobiet. Edukacją pokierowała ponoć jedna z lepszych greckich unijnych komisarzy ostatniej dekady Anna Diamantopoulu.
Papandreu utworzył cztery nowe ministerstwa, w tym resort ds. zmiany klimatu, zaprosił do rządu pięć kobiet. Edukacją pokierowała ponoć jedna z lepszych greckich unijnych komisarzy ostatniej dekady Anna Diamantopoulu.
Papandreu stwierdził niedawno, że „wydatki socjalne nie są głównym źródłem kłopotów” tylko „złe zarządzanie” – czemu winni byli oczywiście poprzednicy z Nowej Demokracji.
Tak czy owak, koniec kosmopolitycznej Europy wydaje się być bliski. Europejscy różowi pokazali na co ich stać. Najwyraźniej przychodzi czas na zmiany.
Bezrefleksyjność Tuska jest zaś porażająca.
Chwała Bogu i partii jak to kiedyś mawiano, że Brytyjczycy i Czesi nie zgodzili się na pakiet pomocowy dla Grecji. Tylko im możemy zawdzięczać, że nasz miliard złotych nie poszedł w błoto.
Grecji trzeba pożyczyć, żeby Grecja mogła wykupić swoje obligacje z banków, które wcześniej jej pożyczyły. W ten prosty sposób greckimi wierzycielami zamiast banków staną się europejskie rządy, a finalnie podatnicy.
Dopiero wówczas Grecja będzie mogła przestać spłacać swoje zobowiązania.
Dopiero wtedy pozwoli się Grecji zostać bankrutem.
Europejscy podatnicy nie będą mogli przestać spłacać swoich długów.
Ktoś w końcu za ten kosmopolityzm ideologiczno-gospodarczy musi zapłacić.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)