Już nie tylko rybnicka PO jest nieprzychylna swojej nowej „jedynce” na listach wyborczych w Rybniku.
W sondzie internetowej na portalu rybnickich „Nowin”, 70.4 proc. biorących w niej udział zadeklarowało, że w najbliższych wyborach do Sejmu nie zagłosuje na „spadochroniarzy”. Jak wiemy od niedawna, najgłośniejszym ze spadochroniarzy jest nowy nabytek PO, Joanna Kluzik – Rostkowska.
Sama Kluzik przyznaje, że nie pamięta, kiedy była ostatnio w Rybniku. Pamięta zaś, że była w niedalekim Jastrzębiu w … 1988 roku ( a ja myślę, że nigdy nie była). Ma jednak zamiar bywać w Rybniku co tydzień. Jak na razie to nie dostała jeszcze zaproszenia do wizyty od rybnickiej PO.
Wiceszef śląskiej PO, rybnicki starosta Damian Mrowiec, mówi wprost, że będzie namawiał do głosowania na kandydatów z PO, z wyjątkiem Kluzik – Rostkowskiej. Nie ukrywa też, że otrzymuje telefony, w których rybniccy działacze PO wyrażają swoje oburzenie , komentując zaistniałą sytuację.
W rozmowie z jednym z prominentnych rybnickich działaczy PO, usłyszałem, że nie będą pomagali pani Kluzik w kampanii.
Mój rozmówca zaznaczył także, że szef rybnickiej PO, poseł Marek Krząkała też nie ma zamiaru tłumaczyć się przed wyborcami.
Kampania PO ma się odbywać w dużym stopniu na indywidualnych spotkaniach w dzielnicach Rybnika oraz w terenie i okolicznych miastach.
Mój rozmówca twierdzi też, że Kluzik-Rostkowska dostanie wsparcie z „zewnątrz”. Mówi, że w jej kampanię zaangażuje się osobiście Jerzy Buzek.
Tak czy owak, najlepszym wejściem w kampanię Joanny wydaje się być autentyczny skok ze spadochronem na pobliskie lotnisko w dzielnicy Gotartowice.
Byłbym niegrzeczny, gdybym napisał: „życzę połamania nóg”.
Napiszę więc: życzę „skórki od banana”.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)