Nie da się ukryć, że problemem Donalda Tuska jest to, że polska prezydencja w UE następuje po prezydencji węgierskiej, która zapisała się już w annałach UE, bo była prezydencją niestandardową.
Zapisała się z powodu „niekonwencjonalnych” reform rządu Orbana na Węgrzech. Reform nieakceptowanych przez Komisję Europejską oraz cały lewicowo-liberalny front obrony jedynie słusznej doktryny w postaci jego głównych przedstawicieli. Barroso – Merkel – Sarkozy.
Orban w swoim inauguracyjnym przemówieniu generalnie postawił przed swoją prezydencja interes Bałkanów. Zaś do działań antykryzysowych w UE odniósł się „ze zrozumieniem”.
Wśród najważniejszych zadań węgierskiej prezydencji Viktor Orban wymienił przezwyciężenie kryzysu, zwiększanie zatrudnienia, stworzenie warunków prawnych dla koordynacji polityki gospodarczej, a także dywersyfikację dostaw nośników energetycznych oraz skuteczną integrację społeczną Romów. Mówiąc o perspektywach rozszerzenia Unii Viktor Orban wraził nadzieję, że Chorwacja zostanie członkiem UE jeszcze podczas węgierskiej prezydencji, zaś Bułgaria i Rumunia najszybszej, jak to będzie możliwe, znajdą się w strefie Schengen.
Już na drugi dzień po jego przemówieniu rozpętała się medialna fala krytyki. Ta fala nie dotyczyła bynajmniej jego mowy. Dotyczyła reform węgierskich.
Dziś Donald Tusk wygłosił swoje przemówienie. Zapewne już jutro prasa zachodnia nie napisze na temat tego przemówienia ani słowa. No bo o czym tu pisać ?
O truskawkach, zresztą podanych w sposób niechlujny i urągający samym truskawkom ?
Donald Tusk zaczął w Parlamencie Europejskim od Solidarności, co i tak nie miało większego znaczenia, bo tam dobrze wiedzą, że to Niemcy obalili mur i basta. Tak więc mógł już sobie ten zgrany motyw darować.
Potem było znane skąd inąd z Polski „uwierzcie”, bo nikt inny nie jest w stanie ( nie powiedział do końca, czego nie jest w stanie), z kolejnym zdaniem obwinił „innych” o ogólnoświatowy kryzys. Tu mała uwaga. Ci inni o dziwo, to nie był dziś PIS. Ci inni to najprawdopodobniej za wielką wodą zamieszkują.
Wisienką ( truskawką) na torcie było zaś przywołanie mitologiczne w aspekcie kryzysu w Grecji. Przypominało to parafrazę słynnego powiedzenia ( Ramzes umarł, a Kryzys żyje) w formie współczesnej, że Ramzes żyje, a Kryzys umarł.
Donald Tusk wygłosił to przemówienie beznadziejnie jałowo i beznadziejnie przewidywalnie.
Zapewne wiedział, że Barroso i tak go poklepie po plecach, ale zapewne też nie spodziewał się reakcji eurosceptyków.
Wątek polski pomijam.
Barroso przyszedł z odsieczą, wyzywając oponentów od rasistów.
To mimo wszystko powinno poprawić humor Premierowi.
Młody Barroso - pierwszy z prawej


Komentarze
Pokaż komentarze (32)