Okazuje się, że genialne pomysły na rozwój gospodarczy świata, a w tym Unii Europejskiej, padają jak muchy pod wpływem kolejnych wieści napływających już nie tylko z rynków finansowych, ale i z gabinetów politycznych. Cały system finansowy Europy zaczyna walić się jak domek z kart. Dziś już można śmiało powiedzieć, że oto nadciągnęła druga fala kryzysu. Powiedzmy też więcej. Trzecia fala także dopadnie Europę. Ta trzecia fala zdemontuje strefę Euro, bo to wydaje się już dziś być nieuniknione.
Dopóki była Grecja, Irlandia, czy też Portugalia, to można było jeszcze „rżnąć” popularnego głupa i pompować świeżo wydrukowane euro banknoty kosztem euro inflacji, by tamci szybko je zwrócili bankom. Kosztami obciążono w zamian obywateli euro strefy.
Na dniach doszły jednak Włochy. Tu już sytuacja nie jest taka prosta, bo ileż można wydrukować kolejnych euro ?Zapewne padła by też pewna ilość banków i to tych większych.
Ziszcza się więc wizja drugiej fali kryzysu. W gospodarkę w czasie kryzysu należy pompować kasę( i to wszyscy robią od USA przez UE po Chiny i Japonię) ale w czasie prosperity te długi trzeba spłacać a nie zaciągać kolejne . O tym jednak Świat zapomniał.
Gospodarka wolnorynkowa jest narażona na cykliczne „falowanie” : recesja - ożywienie -spowolnienie - kryzys.
Keyns wymyślił, że te wahania można zniwelować, że gospodarka czasami nie może sama znaleźć punktu równowagi. Wymyślił mechanizmy (płaca minimalna, zasiłki dla bezrobotnych itp) i wszystko to działa ale pod pewnymi warunkami, z których najważniejszym jest przygotowanie gospodarki na owe cykle koniunkturalne.
W czasie ożywienia, którego szczytem jest przysłowiowy boom gospodarczy, należy gospodarkę schładzać, a to znaczy, że trzeba „dusić” nadmierny wzrost poprzez oszczędności, wyższe stopy procentowe i wyższe podatki. Dzięki tym działaniom w budżetach powinna pojawić się nadwyżka która służy do spłacania zadłużenia państwa a co za tym idzie do powrotu gotówki do gospodarki .
A jak to wygląda dziś ?
Państwa w czasach boomu zamiast oszczędzać, zaciągały kolejne kredyty, by jeszcze bardziej pobudzić gospodarkę. Nastał jednak czas kryzysu. Zamiast wykorzystać oszczędności, trzeba było dalej pożyczać. Pożyczyć nie ma z czego, to trzeba dodrukować .
Wróćmy na europejskie podwórko, bo to co się dzieje obecnie jest już totalną paniką. Pokazały to działania w stosunku do Grecji.
Nie dość że choremu odstawia się kroplówkę to jeszcze każe mu się wstać i iść do domu. Jeśli kraje typu Grecja Hiszpania czy Portugalia zastosują się do zaleceń MFW oznacza to dla nich katastrofę. To bardzo prosty mechanizm.
Nagle gospodarka zostanie odłączona od kroplówki. To spowoduje spadek dochodów ludności i pogłębi recesję, a to z kolei spowoduje spadek dochodów budżetu, co zaś spowoduje dalsze cięcia wydatków oraz wywoła dalszy spadek dochodów ludności , a to już tylko wywoła kolejny spadek wpływów do budżetu. Spirala się nakręca.
Co więc czeka w pierwszej kolejności Grecję ?
Grecja musi upaść.
Mały przykład:
Zarabiam rocznie 60000 PLN, a moje zadłużenie w banku wynosi 4 x 60000
czyli 240000.
czyli 240000.
Czy gdybym miał ten dług w kredycie 10 letnim, czy byłbym w stanie go spłacać? Raczej wątpię.
Ale gdybym dogadał się z bankiem i ten dług zamienił na kredyt 30 letni,a do tego dostał korzystne oprocentowanie? Zapewne dałbym radę.
A do czego dziś zmuszono Grecję ?
Grecja puka do drzwi sąsiadów i zbiera kasę aby ją zanieść do banku. Ale sąsiedzi mówią hola, hola, musisz sprzedać telewizor, zacząć kupować w Biedronce (przepraszam Biedronkę) i pracować na drugi etat. Wiec moja sytuacja się nie zmienia, tylko zamiast być zadłużony w banku jestem u sąsiadów. Co gorsza, ci moi sąsiedzi są właścicielami banków, co mi tę kasę pochopnie pożyczyli. A żeby było śmieszniej, żony tych sąsiadów mówią do nich : " to ty stary zapieprzasz i zamiast nowego samochodu pożyczasz kasę temu leniowi co nigdy nie oszczędzał”. A może czas najwyższy tego sąsiada po prostu wyeksmitować bo może nie dojrzał do życia we wspólnym domu jakim jest UE ? Hę… ?
Politycy w UE boją się bankructwa Grecji bo wiedzą że chory jest cały system.
I skoro Grecja zbankrutuje to w kolejce jest Hiszpania, Portugalia, Irlandia, Belgia i Włochy. Boją się efektu domina, a to oznaczałoby koniec UE i koniec Euro. Właściwie zostałaby tylko Francja, Skandynawia, Niemcy, Austria, Holandia. Odpadłoby biedne południe: Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja, Bułgaria, Rumunia, Węgry oraz reszta tak zwanych gospodarek wschodzących, takich jak Polska.
Grecja jednak musi upaść. Pytanie tylko, co dalej ?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)