Podstawową zasadą demokracji jest dostęp obywatela do informacji. Tę informację obywatel może uzyskać bezpośrednio, zwracając się do odpowiednich organów Państwa ( niezależnie od szczebla kompetencji). Obywatelowi państwo może odmówić informacji, gdyby taka zagrażała szeroko rozumianemu interesowi państwa. Chodzi o "rację stanu" lub o "dobro śledztwa" i o nic więcej. Wszystko poza tymi uwarunkowaniami musi być dostępne dla obywatela państwa demokratycznego, będącego częścia Wspólnoty Europejskiej. To oczywiste.
Współpracownik Fundacji FOR ( Forum Obywatelskiego Rozwoju) Mikołaj Barczentewicz złożył dziś do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na bezczynność prezydenta. Sprawa dotyczy nieudostępnienia opinii prawnych, na które prezydent powoływał się uzasadniając decyzję o podpisaniu ustawy o OFE.
Prezydent miał prawo podpisać. Prezydent miał też kilka innych możliwości.
O swojej decyzji Barczentewicz poinformował w piątek na konferencji prasowej z prof. Leszkiem Balcerowiczem, który publicznie kilkakrotnie apelował o ujawnienie ekspertyz dotyczących zmian w OFE. "Tu nie chodzi tylko o ten przypadek, tu nie chodzi ani o osobę, ani o urząd. Chodzi o to, żeby (...) fundamentalnie ważne prawo do demokracji nie było łamane przez władzę państwową. Byśmy mieli szansę na lepszą demokrację" - powiedział Balcerowicz.
"Idę z prezydentem do sądu, ponieważ odmówił mi udostępnienia opinii prawnych w sprawie ustawy o OFE" - powiedział dziś Barczentewicz.
Nieważne dziś, czy OFE są dobre czy złe.
Ważne jest to, że udostępnienie opinii prawnych, które stanowią merytoryczną podstawę decyzji Prezydenta o podpisaniu ustawy o OFE, leży w strefie interesu publicznego. Jest to więc informacja publiczna, utajnianie, które dziś staje się powoli obowiązująca normą, jest jedną z patologii państwa demokratycznego.
Świadczy o niedoskonałości systemu, słabości elit i podatnosci na patologię, co prowadzi zawsze do ograniczenia swobód obywateli.
To zaś skutkuje bezpośrenio plagami dnia codziennego.
Rozrostem biurokracji, podatnością na korupcję, bezkarnością szarej strefy gospodarczej, arogancją prokuratury i sadownictwa, zdziczeniem medialnych idoli, wreszcie bezkarnością wszechogarniającą i drążącą społeczeństwo.
Wspomniana odmowa Kancelarii Prezydenta wpisuje się w ten scenariusz bezbłędnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)