Pamiętam tę drogę z Hiszpanii do Francji poprzez Autostradę Słońca, te kolejne stacje benzynowe-etapy, gdzie koczowały grupki ludzi w białych szatach obok swoich zdezelowanych busików, wypełnionych poduchami, garami i czym popadło. Te oczy dzieciarni zza tego całego barachła, te kobiety chodzące boso i myjące nogi pod umywalkami, a wszystko w drodze na północ. Północ Europy.
Pamiętam ten Paryż, gdy o zmroku chodniki zapełniały się ludźmi o innej karnacji, a "rasa biała" zamykała się w swoich mieszkaniach lub podróżowała taksówkami.
Pamiętam Antwerpię, gdzie pod domem Rubensa koczowali ci w białych szatach, pojawiający się i usuwani przed każdą kolejną wycieczką .
Pamiętam tego nachalnego i bezczelnego człowieka o rysach pozaeuropejskich, który złapał mnie za rękę i siłą próbował wciągnąć w mroczne, różowe światło drzwi burdelu na Placu Pigalle.
Pamiętam tego kędzieżawego wędrowcę, który odwiedzał co miesiąc mój i okoliczne domy, i prosił o 2 złote. Znudziło mi się wypłacać mu miesięczną część jego pensji. Raz nie dałem. Przyszedł po tygodniu po zaległą „wypłatę”. Nie dałem. Przyszedł po raz trzeci i powiedziałem, że nie mam…
„Jak to nie masz ! Trzy razy pod rząd nie masz !?”
Pamiętam tego śniadego człowieka, który szukał pracy. Zaproponowałem wykopanie 5-metrowego kanału (1.5 metra głębokiego) za kwotę 400 złotych.
Splunął mi pod nogi.
Piszę ten tekst tylko dlatego, że … pamiętam.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)