Żeby zrozumieć genezę dzisiejszych kłopotów państw strefy euro, należy sięgnąć pamięcią do początków tego pomysłu.
Państwa członkowskie UE, które przystąpiły do Unii Walutowej (UW) przyjęły wspólną walutę Euro i powierzyły kierowanie polityką pieniężną wspólnemu Europejskiemu Bankowi Centralnemu.
W kompetencji władz narodowych pozostała polityka fiskalna, czyli konstruowanie budżetu i ustalanie podatków. Sytuacja poszczególnych państw członkowskich strefy , by przedstawić to obrazowo, nie jest podobna do sytuacji województwa w jednym kraju, w którym rządzi samodzielnie wojewoda, czy też samorząd, ale funkcjonuje w realnej polityce monetarnej państwa.
W sytuacji, gdy jakieś województwo ma problemy takie jak chociażby nad wyraz wysokie bezrobocie, brak pieniędzy na konieczne inwestycje ( czy też brak wkładu własnego), województwo może liczyć na pomoc państwa. Przykładowo może to być obniżenie podatków jakie płaci region lub też jakaś forma pomocy bezzwrotnej . W eurolandzie takich możliwości praktycznie nie ma.
Unia Walutowa nie przewiduje transferów dochodowych do państw członkowskich, których gospodarka wpada w recesję. Budżet Unii Europejskiej nie jest budżetem Unii Walutowej, obejmuje mniej niż 2 % PKB całej "17" i służy wyłącznie do finansowania wspólnych polityk oraz funkcjonowania instytucji UE.
Wysokość PKB oraz różnice strukturalne miedzy krajami członkowskimi UW powodują, że ich gospodarki różnią się istotnie w fazach rozwoju. Przykładem może być chociażby poziom inflacji w poszczególnych krajach, który jest głównym wyznacznikiem tendencji w gospodarkach. Tak więc w jednym czasie można zaobserwować w różnych krajach zjawisko stagnacji gospodarczej lub też wyraźne ożywienie gospodarcze.
W tej nietożsamej sytuacji w jakiej znajdują się państwa strefy euro, próba utrzymania ( zgodnego z kryteriami z Maastricht) deficytu budżetowego i zadłużenia, przy braku możliwości dostosowania stóp procentowych do lokalnych warunków lub przeprowadzenia wskazanej w takim przypadku dewaluacji, może spowodować trwałą, głęboka recesję i wysokie bezrobocie. I odwrotnie, obniżenie stóp procentowych może pomóc państwom zagrożonym recesją ale grozi wzmocnieniem tendencji inflacyjnych w innych krajach, nie tylko tych ze strefy euro.
Okazuje się, że tylko dwa kraje na 17 – Finlandia i Luksemburg – przez całe 12 lat istnienia wspólnej waluty miały deficyt niższy niż 3 proc. PKB i dług publiczny mniejszy niż 60 proc. PKB, które to wskaźniki są podstawą kryterium z Maastricht. (W Maastricht określono zasady przyjęcia do strefy euro oraz określono wymagania, które kraje członkowskie musza spełniać w trakcie członkostwa).
Co więcej, Włochy, Belgia i Grecja w momencie przyjęcia do strefy, nie spełniały wyznaczonych kryteriów. Jeszcze bardziej bulwersujące jest to, że i Włochy i Belgia są członkami – założycielami euro strefy.
Co prawda UE posiada mechanizmy, które mają dyscyplinować poszczególne kraje, ale jak wynika z doświadczenia, nikt w Brukseli dotychczas nie brał ich na poważnie pod uwagę.
Jednym słowem strefa Eurolandu jest chora. Co najgorsze, to chora jest od samego początku swego istnienia.
Propozycje Merkel i Sarkozego dotyczące wspólnego europejskiego rządu nic nie zmienią w kwestii finansów i gospodarki. Pozwolą za to utrzymać jeszcze więcej władzy w rękach eurokratów.
Chcieliście kryzys, no to macie kryzys.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)