Zebe Zebe
5772
BLOG

Obalmy największy mit Premiera Tuska

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 126

 

Donald Tusk twierdzi i lansuje tezę, że gdyby rząd przyjął w budżecie na rok 2009 propozycje PIS, dotyczącą zwiększenia deficytu budżetowego o  25 mld zł, to dziś polska byłaby drugą Grecją. Ma to być koronny dowód (?) na niekompetencję największej partii opozycyjnej.
 
Otóż nic bardziej absurdalnego Tusk wespół z Rostowskim nie mogli już wymyśleć. Postaram się to w sposób prosty wykazać.
 
Polska w roku 2007, na koniec rządów PIS zanotowała bardzo dobry wskaźnik deficytu  w stosunku do PKB. Wyniósł on  1.9 %, co stawiało nas w absolutnej czołówce państw Unii Europejskiej. Sama zaś wartość deficytu budżetowego wynosiła 22 mld zł i nie była powodem do nadmiernego niepokoju.
Takie parametry w pełni uzasadniały zwiększenie deficytu budżetowego o kwotę proponowana przez PIS. Oczywiście wraz ze zwiększeniem deficytu powinny być wykonane  kroki mające na celu obniżenie  wydatków państwa. Od natychmiast należało dokonać cięć w administracji oraz podnieść wiek emerytalny. To były dwa ruchy konieczne, które trzeba było wykonać od natychmiast.
 
Zwiększenie deficytu pozwalało w tej sytuacji na utrzymanie podatków na dotychczasowym poziomie oraz ograniczenie cięć wydatków w sektorach gospodarczych. Była szansa na utrzymanie inflacji w ryzach. Oczywiście sytuacja zmieniała się w kolejnych okresach czasu dynamicznie i rolą rządu było wykonywanie szybkich i skutecznych korekt.
 
Przejdźmy teraz do tego, co zrobił Premier Tusk przy współudziale ministra Rostowskiego.
Otóż Donald Tusk dokonał obligatoryjnych cięć wydatków we wszystkich ministerstwach. I to nawet dwukrotnie. Takie działanie uniemożliwiło z definicji dokonywania mniej lub bardziej zapowiadanych reform. Takich jak reforma służby zdrowia czy też  reforma armii, nie pisząc o reszcie resortów. Cięcia wydatków na planowane zamierzenia, skutecznie je odsunęła w czasie, by nie powiedzieć, że na dzień dzisiejszy w niebyt.
Cóż więc pozostało Donaldowi Tuskowi i jego ministrowi finansów ?
 
Ano pozostało już tylko jedno. Pozostał klasyczny fiskalizm, czyli pójście droga podnoszenia podatków tak bezpośrednich jak i pośrednich. To jednak  okazało się być stanowczo niewystarczające w obliczu rozwoju sytuacji na Świecie i w Europie. Znaczne  osłabienie złotego, rosnący deficyt w obrotach handlu z zagranicą, spowodowały  wprost lawinowe narastanie długu państwa, tak wewnętrznego jak i zewnętrznego.
 
Rząd mógł już tylko zasypywać na bieżąco powiększającą się dziurę w budżecie. Przeznaczono więc na doraźne ratowanie budżetu całe wpływy z prywatyzacji ( ponad 30 mld zł), „pożyczono” pieniądze z OFE, osłabiono finansowo Fundusz Aktywizacji  Zawodowej, pościągano wszelkiej maści dywidendy, tak bankowe jak i ze spółek z udziałem skarbu państwa, wreszcie przerzucono obciążenia budżetu państwa na samorządy ( Fundusz Drogowy).
 
Na koniec roku 2007, czyli po rządach PIS-u dług publiczny Polski wynosił 527.4 mld zł. Dziś to prawie 800 mld zł. Cztery lata rządów Platformy Obywatelskiej charakteryzują się wiec wzrostem zadłużenia o blisko 270 mld złotych. Warto tez odnotować, ze w latach 2002 - 2007 dług publiczny Polski wzrósł o 175 mld zł. W okresie rządów PIS dług wzrósł o  niecałe 61 mld zł.
Dodajmy też, że od 2009 roku rząd Donalda Tuska nie spłaca już długu wobec Klubu Paryskiego ( długi Gierka), co jest pozytywnym elementem dla budżetu.
 
Dziś, gdy słyszę jak minister Rostowski mówi, że dopóki rządzi Platforma Obywatelska, to nie zabraknie pieniędzy na emerytury, czuję się jakbym żył w jakimś kraju za siedmioma górami i siedmioma lasami, gdzie rządzi dobry i sprawiedliwy król wraz ze swoim giermkiem, a siły ciemności czają się zewsząd.
Fakty ni jak mają się do rzeczywistości jednak. Tak naprawdę , to nie żyjemy w baśniowej krainie.
 
No więc jak to jest z tym dawnym deficytem, który zaproponował PIS ?
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (126)

Inne tematy w dziale Polityka