Zebe Zebe
453
BLOG

Geniusz, oszust, czy jeszcze ktoś inny ?

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 10

 

Nie, nie będzie o wypowiedzi ministra Rostowskiego w Brukseli, bo ona mnie akurat nie zbulwersowała. Jak wszyscy wiemy, minister mógłby spokojnie wziąć udział w programie „Mam Talent”, „Jaka to melodia”, czy tez w "Tańcu z Gwiazdami”, ale tam musiałby grać rolę fordansera, a partnerką mogła by być gwiazda Szydło z PIS-u. Zapewne „Tango z różą w zębach” by im wyszło, ale gorzej już z rock’n’rollem, bo i Szydło zbyt wolno „szydełkuje”, a Rostowski po takim tańcu mógłby sprawiać wrażenie „wku(…)wionego Einsteina”, no chyba, żeby sobie włosy brylantyną przed tańcem  przylepił do czaszki.
 
W miniony wtorek, Rostowski poproszony w Radio Zet  o komentarz w związku z nagłym , gwałtownym osłabieniem złotego w stosunku do euro i dolara, powiedział niespodziewanie , że  "Osłabienie złotego trochę zwiększa dług publiczny, ale nie w jakiś groźny sposób, wynosi on obecnie około 53 proc. PKB", zaraz też dodał, że osłabienie złotego ma pozytywny wpływ na krajowy eksport. "Rynki trochę nam pomagają, pomagają eksporterom. (...) To osłabienie złotego ułatwia eksport, pozwoli utrzymać miejsca pracy w Polsce, jest naturalnym stabilizatorem".
 
Przyznam, że wypowiedz Rostowskiego oraz sposób w jaki minister lekceważy sytuację, jest co najmniej szokujący. Otóż zapisany w Konstytucji bezpieczny próg zadłużenia wynosi 55% !
Na koniec roku 2010 wyniósł on 54.8 %. Czy to przypadek, przebłysk geniuszu, szczęście ?
A może coś innego… ?
 
Oczywistym jest, że osłabienie złotego wpływa na wysokość spłat zadłużenia zagranicznego, a zasadzie odsetek od tego zadłużenia. W sytuacji, gdy Polska praktycznie nie ma wpływu na kurs złotego, minister finansów w sposób niezwykle lekceważący i beztroski bagatelizuje sytuację.
Drugie zacytowane przeze mnie zdanie, które wypowiedział Rostowski jest już jednak czymś innym niż zwykłe stwierdzenie faktu. Jest zdaniem w obecnej sytuacji nieprawdziwym i gdyby nawet minister finansów zaczął chwalić się tym, że nasz eksport co rok rośnie, to nie zmieni to faktu, że bilans ujemny w handlu z zagranicą rośnie w tempie dużo większym niż sam eksport, a to jest istotą całego zagadnienia. Z naszym największym importerem, czyli Niemcami notujemy po stronie eksport / import wyraźną stagnację.
 
Rekordowo słaby złoty  to obecnie  wyższe ceny na wszystkie produkty importowane. Zaczynając od dóbr konsumpcyjnych, na surowcach kończąc. Polska nie jest samowystarczalną zieloną wyspą, a wymiana handlowa jest podstawą rozwiniętej gospodarki. O ile ceny zagranicznych dóbr konsumpcyjnych rosną niezależnie od nas, o tyle ceny dóbr narodowej produkcji rosną dzięki droższym surowcom energetycznym i procesom inflacyjnym zapoczątkowanym przez droższy import, a inflację mamy kolejny miesiąc na poz. 4.1 %, czyli o wyższą o 0.6 % od założonego w budżecie górnego pułapu.
 
Parę słów więc o naszej wymianie handlowej, czyli o relacji eksport / import.
Za rok 2008 ( pierwszy rok rządów PO-PSL) deficyt wyniósł - 26.2 mld euro
Za rok 2009 deficyt w handlu zagranicznym:- 9.3 mld euro.
Za rok 2010: -13.8 mld euro
Za I kwartał 2011: -3.3 mld euro, ale już po II kwartale mamy -8.2 mld euro
Wszystko więc wskazuje na to, że rok zamkniemy deficytem w handlu zagranicznym na poziome 16 – 18 mld euro.
Z tych danych wynika jednoznacznie , że osłabienie złotego odniosło skutek zamierzony tylko w roku 2009, gdy przez Europę przetaczała się początkowa fala kryzysu. Dalsze osłabienie naszej waluty nie wpływało już jednak w sposób stymulujący na wyniki w wymianie handlowej z zagranicą.
 
O tym minister Rostowski doskonale wie, tylko tego  nie mówi. Sytuacja kraju jest nadzwyczaj poważna. Złoty nie osłabia się już tylko w stosunku do euro, dolara, czy też franka szwajcarskiego, ale i do forinta, a także do korony czeskiej. Co ciekawe, Węgrzy mają od niedawna dodatni bilans handlowy z zagranicą, a Czesi wychodzą na przysłowiowe „zero”. Tylko jakoś dziwnie nasza „zielona wyspa” pikuje w dół.
Bilans handlu zagranicznym jest podstawowym wskaźnikiem, który określa siłę gospodarki. Dodam na koniec, że wartość eksportu Polski na tle wszystkich krajów europejskich, to mniej niż 1 % całego eksportu Unii Europejskiej. Warto to sobie uzmysłowić słuchając kolejnych wypowiedzi ministra Rostowskiego.
Ostatecznie jednak  każdy wzrost może być ujemy, nieprawdaż ?
 
Czy mamy więc do czynienia z geniuszem, oszustem, czy też z jeszcze kimś innym ?
Osobiście uważam, że minister Rostowski jest pokerzystą. Miernym pokerzystą. Wszystko wskazuje na to, ze pozostawi nam spore rachunki do zapłacenia.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka