Pamiętacie owe 0.8 % na wzroście na „zielono” ?
Jedyni w Europie, ale jak się okazało, gdy mapę jedynie dobrego wzrostu pokazały „zagraniczne”, niczego nie świadome media, to i Grecja była zielona. Co prawda płomyczkiem, ale zawsze te 0.3 % na plusie ich tez tam jakoś budowało.
W momencie przejęcia władzy przez PO w roku 2007, dynamika wzrostu polskiego PKB wynosiła ok. 6.2 %. W ciągu jednego roku ( 2008) spadła o 5 % . Był to spadek porównywalny z większością krajów UE. Pomimo tego rozpoczęto kampanię medialną , uznającą za niebywały sukces utrzymanie (dodatniego) wzrostu gospodarczego.
Prawda była jednak taka, że spadek naszego wzrostu gospodarczego zatrzymał się w tamtym okresie na dodatniej wartości, bo było to skutkiem dramatycznego obniżenia się wartości złotego ( 25 %), jak i też związanym z tym załamaniem importu. Sytuację ratował duży jak na całą Europę rynek wewnętrzny ( czyli my, konsumenci krajowi), który utrzymał popyt na towary i wspomógł przychody budżetu w sposób decydujący.
Lata 2009 i 2010 były okresem systematycznego, dynamicznego wzrostu gospodarczego, który swój szczytowy moment osiągnął w III kwartale roku 2010 i wyniósł ok. 4.6 %. Tak „działał” tani złoty w państwach Europy ogarniętych widmem recesji, gdy jednak pojawiły się zielone kolory wzrostu w kolejnych państwach europejskich, tani złoty przestał być kartą przetargową, a z dnia na dzień stał się prokurentem zadłużenia zagranicznego.
Rok 2011 jest już jednak rokiem systematycznego, acz niewielkiego spadku. Tym niemniej tendencja się utrzymuje już w dość długim przedziale czasu, począwszy od IV kwartału roku ubiegłego.
Rząd jest świadomy zagrożenia. Nie dziwi więc wykup naszych długów zagranicznych. Co prawda skala wykupu nie jest oszałamiająca, ale zawsze jakieś tam 160 mln długu w walutach obcych jest jakimś tam krokiem w dobrym kierunku.
Można by to pochwalić, ale cóż chwalić, gdy to decyzja wymuszona, niekoniecznie zaś świadoma. Otóż nasz dług zagraniczny ( zewnętrzny) niebezpiecznie zaczął zagrażać progowi ostrożnościowemu, zapisanemu w naszej Konstytucji.
Starałem się ten tekst napisać w sposób w miarę przystępny.
Wnioski ?
Trudno mi to ocenić po tak uproszczonym tekście.
Chcę jednak napisać, że nie to, że jest gorzej, ale to, że będzie o wiele trudniej. Osłabianie złotego nie przynosi już rezultatów, rynek wewnętrzny się nie powiększy, inflacja już też nie napędzi rządzącym dodatkowych korzyści, gdyż działa tylko w okresie roku rozliczeniowego. W 2012 roku trzeba będzie za to zapłacić. Z budżetu, rzecz jasna…
Wykres za money.pl
Wzrost PKB w Polsce w tym roku wyniesie 3,7 proc., zaś w 2012 roku spowolni do 2,2 proc. - wynika z najnowszych prognoz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).
Na przedstawionym wykresie to odpowiednio 103.7 w tym roku i 102.2 w przyszłym, czyli powrót do roku 2009.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)