Trwa w Brukseli intensywna wymiana myśli. Co z euro, co z Europą, co jutro.
Premier Grecji, który może już niedługo podzielić los północno afrykańskich przywódców, zaczął sypać.
Jeszcze przedwczoraj Grecja uchwaliła „cięcia”, a już dziś Papandreu mówi, że kryzys nie jest grecki, a europejski !
Toż ci szalbierca.
Co więcej, on twierdzi, że Grecja posłusznie wykonuje polecenia Brukseli, a Bruksela dywaguje.
Papandreu ma miecz Damoklesa nad głową, a Bruksela debatuje. Papandereu swoje zrobił, ale miecz wisi nad jego głową.
Ciśnie się na usta proste pytanie : czy Unia da mu przeżyć ?
Papandreu najwyraźniej jest zdeterminowany, ale zrobić już za bardzo nic nie może.
A może by tak trochę anarchistycznie, premierze Papandreu ?
Jak można uratować Grecję?
OGŁOSIĆ BANKRUCTWO NIEMIEC I FRANCJI!
No dobrze, ale co wtedy z Unią Europejską ?
To też proste : Unia Europejska zostanie ogłoszona jedną wielką Albanią lub innym Kosowem, a wtedy w pogoni za chlebem Turcy wrócą do Turcji, Hindusi do Indii, Afro do Afryki, Eskimosi za koło podbiegunowe, Indianie do rezerwatów, Muzułmanie do rodzimych meczetów, a Żydzi na Madagaskar !
No i zaczniemy wszystko od nowa...



Komentarze
Pokaż komentarze (9)