Ktoś, kto chociaż trochę interesuje się sytuacją w Unii Europejskiej poprzez wypowiedzi premiera Tuska, musi zauważyć etapowość wypowiedzi naszego Premiera.
Można by tę postawę podzielić na trzy etapy. Pierwszym z nich był etap kompletnego dyletanctwa i braku konsultacji ze swoim ministrem finansów Jackiem Rostkowskim. Okres ten trwał prawie pełne dwa lata. 2008 – 2009.
Najwyraźniej Tusk nie konsultował swoich wypowiedzi z tamtego okresu. W lutym 2008 Tusk zapowiedział autorytarnie, że Polska stanie się członkiem strefy euro już 1 stycznia 2011 roku, a wejście do korytarza ERM2 (co wiązało się miedzy innymi zamrożeniem kursu złotego) zapowiadał na maj roku 2008. Ta wypowiedź wywołała konsternację samego Rostkowskiego, który próbował wypowiedź Tuska złagodzić, mówiąc o roku 2012 lub 2013.
No to Tusk pod koniec 2008 roku wyznaczył datę naszego wstąpienia do euro strefy na rok 2012. Rząd przyjął nawet harmonogram dochodzenia do wspólnej waluty. Dziś już nikt o tym nie pamięta, a zapewne była to lektura o tyle ciekawa, co i kompromitująca, gdyż w owym czasie wszystkie wskaźniki, które trzeba było spełnić, by do korytarza ERM2 wejść, stały się zdecydowanie odległe od oczekiwań. Ostatecznie Tusk wycofał się z pomysłu na początku 2010 roku przechodząc przez kolejne miesiące etapy łagodzenia swoich zapowiedzi.
Etap drugi, to rok 2010 i pierwsza połowa roku 2011.
Wypowiedzi Tuska z tego okresu są powściągliwe i zgodne z tym co najpierw powiedział Rostkowski. Był to okres konsumowania efektu „Zielonej Wyspy” oraz bezrefleksyjnego poparcia dla wszystkich działań Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Barroso. Przekaz tamtego okresu można by ująć w jednym zdaniu: kryzys szaleje w Europie, a Polska skutecznie się mu opiera dzięki działaniom rządu Donalda Tuska oraz jednego z wybitniejszych ekonomistów Europy, Jacka Rostkowskiego.
Etap trzeci, najciekawszy, przypada na okres naszej Prezydencji w UE.
Zaczęło się tuż przed prezydencją, gdy dobrowolnie i jednostronnie, bez poinformowania Parlamentu, bo o konsultacji nie było mowy, zadecydował o gotowości Polski do wzięcia udziału w finansowej pomocy dla Grecji w ramach planu dotyczącego obligatoryjnie państwa strefy euro. Już po objęciu prezydencji wysłał list do wszystkich premierów Unii Europejskiej, o przynaglenie parlamentów tych państw, do przyjęcia zasad określonych w Brukseli przez Merkel i Sarkozy’ego.
Kolejna zmiana stanowiska Tuska nastąpiła po niedawnym spotkaniu premierów Czech, Węgier i Polski w ramach Trójkąta Wyszehradzkiego.
Premierzy Czech i Węgier w sposób stanowczy odcięli się od możliwej pomocy dla Grecji, argumentując to m. in. tym, że nie stać ich na taką pomoc, a w kwestii eurowaluty to oni w ogóle nie zajmują się kwestią jej przyjęcia. Tusk ponownie złagodził swoje stanowisko mówiąc po raz pierwszy, że Eurostrefa musi sama wdrożyć mechanizmy poprawy sytuacji.
Sobotnio- niedzielne spotkanie na szczycie europejskich przywódców zostało skomentowane przez Tuska w sposób ostrożny. Widać, że Polska zeszła na plan dalszy pomimo prezydencji. Z podsumowaniem przyjdzie poczekać do środy.
To wtedy ujawni się nowy Tusk.
Może nawet będziemy świadkami początku czwartego etapu rozwoju Donalda Tuska.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)