Powiedzmy hmm… , ze mam wiadomości z pierwszej ręki. To tak na gorąco.
Grubo mylą się ci, co myślą, że wynik głosowania nad stanowiskiem szefa klubu parlamentarnego PIS, był jakąś tam próbą sił pomiędzy „ziobrystami”, a „kaczystami”, umownie ich tak nazywając.
Wybór Błaszczaka był wyborem nie podlegającym dyskusji, gdyż był jedynym kandydatem na to stanowisko zgodnie ze statutem PIS, gdzie zapisano, ze na to stanowisko kandydaturę proponuje prezes partii. Prezes Kaczyński wskazał na posła Błaszczaka.
„Ziobryści”, aczkolwiek nikt z posłów w PIS-ie nie używa takiego określenia oficjalnie , nie negowali wskazania prezesa.
Było wiadome, że Błaszczak będzie przewodniczącym klubu. Nikt też nie negował tej kandydatury, bo mijałoby się to ze zdrowym rozsądkiem i narażało na śmieszność w aspekcie statutowym.
Owi domniemani „ziobryści” nie mieli najmniejszego zamysłu dokonywać dziś jakiejkolwiek próby sił.
Próbę sił zasugerowały media oraz opiniotwórczy pozapisowiec Ludwik Dorn.
Atak na Ziobrę i pozostałych dwóch europosłów, Cymańskiego i Kurskiego został jednak zainicjowany przez nowo wybranego szefa klubu parlamentarnego.
Błaszczak chce wyczyścić przedpole. Prezes będzie milczał.
Sprawę skierowano do rzecznika dyscyplinarnego partii zgodnie z wnioskiem nowo wybranego szefa klubu Błaszczaka.
Wydaje się jednak, że nastąpią zmiany w sposobie wyborów szefów struktur regionalnych. Decyzje nie zapadły, ale jest wola większości na zmiany.
Wbrew pozorom nie dało się odczuć na sali niechęci do Ziobry. To tyle, z tego co, hmm… się dowiedziałem.



Komentarze
Pokaż komentarze (40)