Rozgorzała dyskusja na temat domniemanych tortur terrorystów na terenie Polski, w czym udział miała brać CIA. Jak na razie nikt nie udowodnił istnienia samych więzień, tortur oraz wiedzy władz polskich o takowych. I tak też zapewne pozostanie. Nie znaczy to jednak, że dyskusja w tym temacie się zakończy, chociaż osobiście uważam, że punktem wyjścia do takiej dyskusji powinny być w pierwszej kolejności unormowania prawne, a szczególnie te o zasięgu globalnym.
Takimi unormowaniami prawnymi są konwencje genewskie oraz załączniki do tychże. Konwencje dotyczą wszystkich państw na świecie – nawet tych, które ich nie podpisały. Tak to stanowi.
Generalnie zapisane tam postanowienia traktują o prowadzeniu działań wojennych, pomocy medycznej, przetrzymywaniu więźniów oraz o ochronie ludności cywilnej. Konwencje dotyczą prowadzenia działań wojennych, co niekoniecznie musi oznaczać prowadzenie wojny tak wypowiedzianej, jak i niewypowiedzianej.
Cały problem tkwi jednak w tym, że owe konwencje nie klasyfikują działań terrorystycznych oraz nie odnoszą się do traktowania terrorystów, których działania mają charakter globalny. O ile terrorystów działających tylko na terenie jednego państwa można potraktować w zgodzie z prawem danego kraju bez stosowania jakichkolwiek zapisów konwencji genewskich, bo można potraktować ich jako zwykłych przestępców, o tyle sprawy związane z międzynarodowym terroryzmem oraz walką z nim nie podlegają już takiej ocenie prawnej. Nie podlegają też zasadom poszczególnych konwencji genewskich.
Po 11 września 2001 roku Amerykanie oficjalnie odmówili traktowania osób podejrzanych o terroryzm jako jeńców wojennych. Oczywiście takie stanowisko rządu USA wzbudziło kontrowersje i senat uchwalił parę aktów prawnych normujących status więźniów –terrorystów przetrzymywanych na terytorium USA. I tylko na terytorium USA.
„Wojna” z globalnym terroryzmem, która tak naprawdę żadną wojną nie jest, bo terroryści nie podlegają jakiejkolwiek definicji, by stosować do nich zapisy konwencji genewskich jest „wojną”, w której do dziś nie określono jasnych i czytelnych reguł postępowania z terrorystami, tak na polu walki, tak z więźniami jak i ze sposobem ich penitaryzacji.
Akt zabicia Bin Ladena nie stał więc w sprzeczności z prawem USA oraz z prawem międzynarodowym. Domniemane zaś przetrzymywanie i torturowanie terrorystów na terenie Polski też nie stoi w konflikcie z prawem USA oraz z prawem międzynarodowym, a co dopiero polskim.
Cały ten zgiełk dotyczy zaś tematu szeroko rozumianych praw człowieka, tak chętnie szermowanym przez europejską i amerykańską lewicę.
W tym więc problem. Jak traktować globalnych terrorystów.
Czy traktować ich jak ludzi, którzy mają swoje niezbywalne prawa, które gwarantują im państwa cywilizowane, czy też jako ludzi , którzy sami zdecydowali, że wykluczają się z zasad stosowania tego prawa.
Wydaje mi się, że mają możliwość wyboru.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)