Zebe Zebe
289
BLOG

Świąteczno-polityczne wróżenie z fusów

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 5

Perspektywa kolejnych  wyborów prezydenckich przedstawia się w sposób niezmiernie ciekawy, przy założeniu, że  kadencje prezydencka jak i parlamentarne zakończą się w terminach przewidzianych długością tych kadencji.
Przyjmując takie założenie, przyszłe wybory prezydenckie jak i parlamentarne odbyłyby się w roku 2015.
O ile wybory prezydenckie odbyłyby się w pierwszej połowie roku, tak wybory parlamentarne mogłyby się odbyć teoretycznie zarówno przed, równocześnie  jak i po wyborach prezydenckich.
Dziś prawie ze stuprocentową pewnością można napisać, że do wyborów prezydenckich zgłoszone zostaną kandydatury obecnego Prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro, Janusza Palikota oraz kogoś wskazanego przez Lewicę Millera. Ludowcy w tym rozdaniu nie powinni się liczyć tak samo jak reszta zgłoszonych kandydatur. Zakładam też, że w Polsce nie dojdzie do wariantu „rosyjskiego” polegającego na podmianie prezydenta przez premiera.
Temat zresztą jest ciekawy w aspekcie wyborów samorządowych oraz wyborów  do Europarlamentu, które odbędą się w roku 2014. W tych ostatnich   udział może wziąć Donald Tusk, co jest  prawdopodobne.
W wyborach samorządowych dojdzie po raz pierwszy do weryfikacji obywatelskiej poszczególnych partii politycznych w warunkach narastającego kryzysu oraz ubożenia społeczeństwa. Zapewne czołową rolę odegrają wszelakie pozapartyjne komitety wyborcze, co będzie wyrazem malejącego zaufania do polityków wszystkich opcji.
Wielką niewiadomą będą też wybory do Europarlamentu z powodów przedstawionych powyżej, a także z powodu malejącej z każdym rokiem  sympatii do brukselskich struktur i do polityków tam zasiadających. Czas bezgranicznego zaufania do Unii Europejskiej dobiegł końca.
Powróćmy jednak do przyszłych wyborów prezydenckich.
Wybory prezydenckie będą miały jednak o wiele większy ciężar gatunkowy w przypadku, gdyby odbyły się przed wyborami parlamentarnymi.
 
Dojdzie więc do realnej konfrontacji sił liberalno-neoliberalnych z reprezentacją konserwatywnej prawicy. Zakładam też, że sprawa kolejnej prezydentury na pewno nie rozstrzygnie się w pierwszym rozdaniu.
Dla Prawicy konfrontacja Kaczyńskiego z Ziobrą będzie autentycznymi prawyborami . Będzie próbą sił, która przełoży się na rozkład głosów w wyborach parlamentarnych.
 
Tego samego nie można zaś powiedzieć o reszcie wymienionych przeze mnie kandydatów. Cały obóz liberalny nosi w sobie dużo więcej sprzeczności niż kandydaci prawej strony. Dotychczas było odwrotnie. To Prawica była rozdrobniona i podzielona w sposób czasami wysoce irracjonalny. Dziś zaś oś Kaczyński-Ziobro, chociaż ambicjonalnie podzielona, to jednak niesie jakoś tam wspólny przekaz dotyczący problemów Państwa i Polaków.
Po drugiej stronie barykady widać zaś coraz większe zamieszanie , które dotyczy tak spraw światopoglądowych, spojrzenia na gospodarkę oraz politykę społeczną. Osobiście na dzień dzisiejszy nie widzę po tej stronie spójnego przekazu, a przecież wybory prezydenckie w fazie finałowej ( w drugiej turze) zapewne spowodują polaryzację dwóch obozów, bo zakładam, że do ostatecznej walki o prezydenturę stanie przedstawiciel liberałów przeciw kandydatowi konserwatystów. Mało prawdopodobne by stanęli naprzeciw siebie Komorowski z Palikotem lub Kaczyński z Ziobrą. To jest praktycznie niemożliwe.
Konfrontacja wyborcza Kaczyńskiego z Ziobrą  jest -  paradoksalnie - korzystna dla Prawicy w aspekcie wyborów parlamentarnych.
 
Nie przesądzając kto ostatecznie zostanie Prezydentem RP, druga tura wyborów zmusi przegranego po prawej stronie do zadeklarowania poparcia finaliście. To daje sporą szansę na skoordynowany start w wyborach parlamentarnych formacji prawicowych. W tym należy upatrywać więc szansy wygranej obozu konserwatywnego.
Sprawa odmiennie przedstawia się w obozie liberalnym, który zapewne w całości poprze „swojego” kandydata w II turze, pod warunkiem jednak, że nie będzie to Janusz Palikot. Dodatkowo te środowiska nie są w stanie stworzyć wspólnego frontu w wyborach parlamentarnych. Dodając jeszcze wielce prawdopodobną „nieobecność” w tych wyborach Donalda Tuska, można śmiało zaryzykować twierdzenie, że obóz liberalny przystąpi do tych wyborów niejako rozbity.
W świetle powyższego w interesie Prawicy leży, by wybory parlamentarne odbyły się po wyborach prezydenckich. Obojętnie co do ich wyniku Prawica „policzy głosy”, co będzie najlepszym sondażem przed kolejnym starciem.
 
Zdaję sobie sprawę, że scenariusze mogą być różne i zapewne ten mój się nie sprawdzi w stu procentach.
To jednak najlepszy scenariusz dla obozu konserwatywnego z możliwych przy założeniu, że nie dojdzie do przedterminowych wyborów parlamentarnych.
Na zakończenie napiszę , że decydującym dla najbliższej przyszłości na naszej scenie politycznej będzie ewentualny start Donalda Tuska w wyborach do Europarlamentu. To może być ostatnia szansa premiera na objęcie lukratywnej funkcji w Parlamencie Europejskim.
Co się z tym wiąże ?
Wszystko.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka