No w mordę jeża. O mało co nie spadłem z krzesła, gdy to przeczytałem, że Tusk tak naprawdę jest „trochę” socjaldemokratą, bo jest premierem. Gdyby nim nie był to byłby liberałem. Co ja piszę, byłby liberałem, gdyby był w opozycji !!!
To tak samo jakby przyznał, że jest gejem !
Dacie wiarę , wy wszyscy wyznawcy Donalda Tuska ?
Co na to poczciwy bloger „Pan Starszy”, dla którego prawda czasu jest prawdą ekranu ( to pytanie do tego Pana, a nie przytyk) ?
Dosyć pytań. Prawda obojętnie jaka by nie była będzie trudna do przełknięcie przez co poniektórych. Możliwy mariaż z Leszkiem Millerem jest kwintesencja tego nieudolnego, prawie że sześcioletniego rządzenia. Okazuje się, że to być może Leszek Miller ma receptę na ogólną szczęśliwość Polaków. Donald – tego się po tobie nie spodziewałem. Piszę to pomimo tego, ze premiera nie lubię i daleko mi do tego, by go znienawidzić.
Dziś zaś dostałem do ręki koronny argument w dyskusji z tymi co to premiera nad życie kochają.
I na koniec jeszcze małe „wyjaśniątko”.
Nie socjalista, a socjaldemokrata, bo to brzmi dumnie i stanowiskotwórczo. Wszak dziś na socjaldemokratów przefarbowali się - były trockista Barosso oraz były eurokomunista Schultz. Ten ostatni pała nieskrywaną miłością socjaldemokratyczną do naszego premiera o czym mogła przekonać się polska publika, która przypadkiem oglądała brukselską transmisję z koronacji Schultza na następcę naszego poczciwego Buzka do roli przewodniczącego coś tam, coś tam, czy czegoś tam. A tak na serio na kolejnego figuranta Niemiec and Co. Czyli, żeby być "gut", trzeba być socjaldemokratą, a nie jakimś tam domorosłym, wschodnim liberałem, czy też parszywym socjalistą.
Wniosek końcowy może być tylko jeden – sporo tych zrobionych w „kakałko”. Ciekawe co teraz nadstawią.
No ale jak ich idol daje w "kakałko" by być tym kolejnym socjaldemokratą za Barosso, to już nie mój problem.
P.S.
Administracjo - nie piszę o nikim ad.personam, więc zanim zwiniecie, to pomyślcie. Myślenie wszak nie boli. Z pozdrowieniami.


Komentarze
Pokaż komentarze