Wszyscy jacyś smętni na S24, a tu zbliża się wielkimi krokami weekend.Warto więc troche odprężyć się i pogadać o rzeczach miłych.
Na pewno niewielu już pamięta, że na początku lat 90-tych Jan Krzysztof Bielecki mówił na łamach Gazety Wyborczej, że "pierwszy milion trzeba ukraść". Okazuje się, że to nieprawda, bo milionerem można zostać dzięki swojej ciężkiej pracy i to na dodatek na rzecz Kraju, by było jasne !
Otóż Marek Migalski ze zwykłego politologa stał się milionerem. Cztery lata temu deklarował w swoim oswiadczeniu o posiadanych "dobrach" 10 tys. zł. oszczędnosci. Dziś zaś ma na koncie 319 tys. euro i 35 tys. złotych. Jak wynika z oświadczeń majątkowych, jakie kilka dni temu złożyli europarlamentarzyści, Marek Migalski nie tylko ma spore oszczędności na koncie (grubo ponad milion złotych), ale kupił też mieszkanie warte 540 tysięcy złotych.
Tak więc ciężką pracą na rzecz kraju też się można dorobić wbrew temu co myśli Bielecki. No a potem unijna emerytura. Nie chcę psuć humoru przed weekendem i nie napiszę ile Migalski już sobie w unijnej kasie zagwarantował.
Jeszcze raz - miłego weekendu !


Komentarze
Pokaż komentarze (21)