Zebe Zebe
228
BLOG

Dlaczego właśnie demokracja

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 3

Temat demokracji staje się ostatnimi czasy tematem gorącym niczym rozpalone żelazo. Sporo ludzi zadaje sobie pytanie – jaka demokracja, zapominając, że to pytanie wtórne. Cały dyskurs w tym temacie należałoby rozpocząć od innego pytania – dlaczego demokracja.
Co ciekawe – podobnie jak w przypadku wyboru papieża – troską o jego wybór w sporej części   odznaczali się ludzie, którzy nic wspólnego z katolicyzmem nie mieli. Jedynym ich pragnieniem było , aby nowy papież był skrojony „na ich modłę” – obojętnie jak by to nie napisać – na modłę neoliberalną.
Podobnie jest z demokracją – największą troskę o nią przejawiają jej przeciwnicy – ci świadomi, jak i nieświadomi, bowiem podobnie jak w sytuacji z papieżem chodzi w istocie o to samo – o neoliberalizm – o nim trochę poniżej.
Trudno pisać taki tekst jak ten, nie podpierając się definicjami. Postaram się jednak to zrobić, by w ewentualnej dyskusji nie używać definicji akademickich i tychże akademickich argumentów.
Istotą demokracji jest szeroko pojęte dobro określonej społeczności. Gdyby tak nie było, demokracja przestałaby być demokracją. Mniej istotny jest tu system gospodarczy, jaki w takiej wspólnocie interesów panuje. Ważne by był on wydajny i pozwalał na proporcjonalną redystrybucję wypracowanych nadwyżek w relacji państwo - społeczeństwo – pracodawca – pracobiorca. Z drugiej zaś strony demokracja, jako ustrój gwarantuje obywatelom wybieralność swoich przedstawicieli. Wszystko w oparciu o zasady moralne ( etyczne) wynikające głównie z zasad religijnych wyznawanych przez wspólnotę.
To, że w różnych państwach wyglądało to i wygląda   różnie, nie znaczy, że to źle. Ważne, by została zachowana podstawowa zasada dobra społeczności i przyjętych zasad wybieralności.
 
Wraz z powstaniem współczesnej demokracji opartej o fundamenty cywilizacyjne Europy, powstały na jej bazie różne nurty – nazwijmy je koncepcyjne – próbujące „majstrować” przy demokracji. Stąd też wzięły się określniki demokracji typu – socjalistyczna, liberalna, bezpośrednia, unijna i  wiele, wiele innych.
Jak się ostatecznie okazało, głównymi „psujami” demokracji okazali się przedstawiciele i sympatycy idei neoliberalnej, których głównym narzędziem jest globalizm. Globalizacja łamie podstawowe założenia demokracji, gdyż dąży do maksymalizacji zysku w warunkach ponadnarodowych, a to już przekłada się w prosty sposób na całą resztę. Marginalizuje rolę państwa, dąży do maksymalizacji zysków kosztem lokalnych społeczności bazując na zasadzie, że kapitał nie posiada narodowości. Transfer kapitału nie służy więc w proporcjonalnym stopniu społeczności, która go wypracowała. Tym samym złamana została pierwsza zasada demokracji.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż pewnych procesów dziejowych nie da się powstrzymać. Tak jest z globalizacją, która pojawiła się już na początku XX wieku wraz z rozwojem transportu kolejowego jak i morskiego. To już wtedy - na przykład -   ceny zboża w Rosji lub ceny żelaza w USA miały wpływ na ceny światowe tych towarów, a pośrednio także i pozostałych. Wielki kryzys lat XX-tych w USA osiągnął w krótkim czasie skalę światową właśnie dzięki  coraz większym powiązaniom gospodarek światowych. Podobnie sprawa wygląda z obecnym kryzysem. Coś więc jest na rzeczy i sytuacja wymaga poważnych analiz.
Często słyszy się opinie, że Unia Europejska odeszła od zasad liberalizmu i wstąpiła na drogę socjalizmu. Nic bardziej błędnego. To nie socjalizm zżera Unię. Unię zżera etatyzm sprawiający wrażenie socjalizmu. Etatyzm rozumiany także jako przywileje dla wybranych. Dzisiejsza Unia wygrała  z wizją schumanowskiej Europy, opartej o zasady funkcjonujące w dawnym EWG. Nie jest Europą opartą o wolny rynek i porozumienie gospodarcze państw Europy. Unia Europejska, a w szczególności jej główny człon – strefa euro – stała się gospodarką neoliberalną coraz bardziej przeczącą zasadom demokracji.
Dowodów na to mamy aż nadto. Wystarczy przypomnieć drugie referendum irlandzkie w sprawie przyjęcia Traktatu Lizbońskiego – wymuszone przez Brukselę szantażem ekonomicznym. Wystarczy przypomnieć wymuszoną  dymisję rządu greckiego po odrzuceniu warunków pomocy greckim bankom przez grecki parlament. Wreszcie mamy sytuację na Cyprze, gdzie zdecydowano się zabrać obywatelom ich pieniądze  i chyba nikt rozsądny nie  myśli, że na ten pomysł wpadli sami Cypryjczycy. Czyż więc  tak wygląda socjalizm ?
Nie. Tak wygląda neoliberalizm.
 
Parę słów na temat neoliberalizmu, bo tyle o nim napisałem, a nie wyjaśniłem, co mam na myśli. Zwolennikami tej idei są z jednej strony skrajni zwolennicy wolnego rynku  tacy jak libertarianie czy randyści, a z drugiej zaś liberalna lewica. Tak jednych jak i drugich pociąga w tej doktrynie marksistowski „ relatywizm” określony w czasach leninowskiej Rosji jako „nowomowa”, a współcześnie jako język  „poprawności politycznej”. Istotą neoliberalizmu jest bowiem zdolność dostosowania się do każdych okoliczności. To dlatego tak trudno zdefiniować prawdziwe oblicze tej doktryny. Wiemy jednak z całą pewnością, że jest to doktryna wroga rozwiązaniom przyjętym w państwach, które dystrybuują dochód narodowy w sposób przyjęty w  ugruntowanych demokracjach, a przez to wroga większości obywateli.
Tak więc neoliberalizm jest głównym wrogiem demokracji, a zarazem państwa w dzisiejszym rozumieniu. Demokracja przestaje być demokracją, a staje się tworem określanym jako ponadnarodowy korporacjonizm, stwarzający szansę rozwoju nielicznym jednostkom. Dodatkową cechą takiej „konstrukcji” jest odstępowanie od zasady wyborów demokratycznych oraz marginalizowanie  zasad moralnych w działalności gospodarczo-biznesowej.
 
Właśnie co jesteśmy świadkami nowej ery kolonialnej. Beneficjentami są największe światowe potęgi gospodarcze cywilizacji zachodu. Można z przekąsem  napisać, że ich stać na demokrację. Tylko czy demokracja okupiona wyzyskiem słabszych gospodarek i drenażem ich bogactw naturalnych, zasobów ludzkich – jest jeszcze demokracją ?
Nie pytajmy więc – jaka demokracja – pytajmy, dlaczego demokracja.
Nikt z nas nie wie jak potoczą się losy świata, a przynajmniej losy naszej cywilizacji. Myślę, że tu nawet zdrowy rozsądek nie ma nic do powiedzenia.
 
Czekają nas nowe wyzwania. Po drugiej stronie barykady są Chiny i Indie. To zupełnie inna logika i inne możliwości. Rynek wewnętrzny tych państw jest ogromny. Oni już dziś są w stanie obejść się bez reszty świata. Stać ich na swego rodzaju nowy dyktat. Są zdolni oprzeć się globalnym zakusom państw Starego Świata. To może być nowe otwarcie w dziejach cywilizacji.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka