Naprawdę nudzi mnie już pastwienie się nad Donaldem Tuskiem i jego rządem z bożej łaski. Cóż jednak począć, jak każdy dzień przynosi kolejne hiobowe dla niego wieści. Jeszcze nie umilkła sprawa dotacji do koncertu Madonny, którą ostatecznie zajęła się prokuratura – jak zawsze za tej ekipy – „w sprawie”, a już „Polityka” wyciąga kolejnego królika z kapelusza. Mógłbym napisać, że właśnie wypada kolejny trup z szafy, ale mniejsza z tym.
Można zrozumieć, że dystrybucją biletów na ów koncert Madonny mogło zająć się Ministerstwo Sportu lub spółka powołana do zarządzania stadionem narodowym. To można naprawdę zrozumieć.
Cóż jednak począć z takim fantem:
2 lipca br. tygodnik "Polityka" zapytał ministerstwo sportu - w jakim celu kupiono od spółki organizującej ubiegłoroczny koncert Madonny na Stadionie Narodowym 4037 biletów za 1 625 881 zł. "Polityka" była zainteresowana m.in. kto tymi biletami dysponował, w czyje ręce trafiły oraz czy resort dysponuje dokumentami potwierdzającymi ich wykorzystanie.
Cen nie negocjowano pomimo zakupu sporej ilości biletów. Tygodnik doczekał się takiej – wstępnej w rozumieniu – odpowiedzi:
„Nad odpowiedzią pracują merytoryczne departamenty”.
Szanowni obywatele – tylko boki zrywać ze śmiechu, bo na poważnie się tej odpowiedzi nie da skomentować.
Co ciekawe – bilety zostały zakupione, a kasa za nie została przelana na konto firmy organizującej koncert – błyskawicznie. To nie to samo, co firmy budujące stadion narodowy, którym wstrzymywano kolejne transze należności pod byle pozorem.
Ciekawym będzie dowiedzieć się, czy bilety były „gratisowe”. Jeżeli tak, to znów mamy kolejna formę nagrody dla biernych, ale wiernych. Hulaj dusza , piekła nie ma. Znajomi królika rulez !
Komu bilet, komu, bo idę do domu !


Komentarze
Pokaż komentarze (19)