Nigdy nie napisałem nic na temat Powstania Warszawskiego (Sierpniowego) i nigdy nie napiszę. Nie znaczy to, że na jego temat nie mam wyrobionego zdania. To jednak najmniej istotne. Nie napiszę nic, bo po prostu nie byłbym „oryginalny” jak wielu autorów , którzy prześcigają się w coraz bardziej karkołomnych tezach, by tylko coś ciekawego, nowego z punktu widzenia aktualnej „mody” zaprezentować. A mody w różnych okresach czasu były różne. Wszystkie te nowe, „odkrywcze” teksty przypominają mi takie hipsterskie pisanie. Ulotne jak fokus. Żyjące jakiś czas własnym życiem, a potem znikające tak samo szybko, jak szybko się objawiły. I tak ostatecznie funkcjonują dwie prawdy, a może już nawet i więcej niż dwie prawdy.
Fakty historyczne są te same. Nikt nie zmusi dziś Sowietów, by ruszyli z prawego brzegu Wisły. Nikt nie wyperswaduje Niemcom, by nie niszczyli Warszawy. A jednak znajdują się dziś tacy hipsterzy, którzy zmieniają bieg historii wbrew faktom.
Problem jak zawsze polega na ocenie faktów. Każda zaś ocena jest już tylko i wyłącznie subiektywna. Powstaje więc pole, czy też spory margines, by puścić wodze wyobraźni. Wnioski można wyciągać różne. Im bardziej zaś oryginalne, tym bardziej kontrowersyjne.
Gdy dziś słucham prezydenta Komorowskiego, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że słucham kolejnego hipstera sierpniowego. Kogo dziś poruszy miałkie, sztampowe i pełne frazesów wystąpienie prezydenta. Co Polacy mogą z tego zrozumieć. Jak państwo polskie w roku 2013 traktuje tamte wydarzenia. Chciałbym wiedzieć, ale się nie dowiedziałem. Nie dowiedziałem się jakie jest stanowisko polskiego prezydenta, a co za tym idzie, jaka wersja tamtych wydarzeń jest wersją państwową. Nie pytam bynajmniej o takie rzeczy jak heroizm walczących. Pytam o ciągłość polskiej polityki historycznej. Pytam w tym kontekście o rolę i jednoznaczną ocenę polskiego państwa podziemnego. Pytam o ciągłość i utożsamianie się z tamtym państwem.
Hipster Komorowski nic na ten temat nic nie powiedział.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)