Zebe Zebe
450
BLOG

W cieniu Pendolino

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 1

 Niedawna, tragiczna w skutkach katastrofa kolejowa pod miastem Saint-Jacques de Compostelle zwróciła oczy całego świata na Hiszpanię. Zapewne Hiszpanie woleliby by to zainteresowanie było spowodowane innymi okolicznościami, ale zawsze bywa tak, że wielkie katastrofy przyciągają szczególną uwagę.

 
Hiszpania jest pogrążona w głębokim kryzysie. Szuka się więc jego przyczyn. Przy okazji wspomnianego wypadku zajęto się analizą hiszpańskiej gospodarki, a w niej istotne miejsce zajmują  koleje dużej prędkości, sztandarowy projekt kolejnych hiszpańskich rządów.  System kolei dużych prędkości – potocznie nazywany „AVE” -  to 1300 km tras ciągle rozbudowywanych. Strategiczny plan Hiszpanów zakłada, by system AVE dotarł do stolic wszystkich hiszpańskich regionów. Inwestycja pochłania jednak spore środki z budżetu.  Od czasów rządów F. Gonzaleza, kiedy to rozpoczęto budowę linii Madryt – Sevilla, system pochłonął 45 mld euro.  W planie rozwoju do roku 2024 przeznaczono na jego rozbudowę  kolejne 25 mld euro, o 6 mld więcej niż na budowę dróg. Pomimo kryzysu obecny rząd Mariano Rajoya zdecydował o zamknięciu nierentownych linii konwencjonalnych, nie obniżając środków na AVE.
 
Sam system jest jednak kosztowny i nie przynosi zysków  ze sprzedaży samych  biletów. Rząd hiszpański dopłaca wiec do całego systemu spore pieniądze. Zaniechano też pomysłu, by połączyć szybkimi liniami Francję, Hiszpanię i Portugalię. Ta ostatnia wycofała się całkowicie z projektu, natomiast Francja uznała, że ten pomysł ma „znikomą wartość społeczną” i  „tymczasowo” zaniechała dalszej rozbudowy szybkich kolei.
 
Projekt szybkich kolei jest jednak sztandarowym produktem eksportowym Hiszpanii. Przynosi też spore zyski - producenci hiszpańskich materiałów kolejowych sprzedali towary za 4,8 miliarda euro, z czego wyeksportowali wyroby za 2,8 miliardów euro. Zajęli drugie miejsce, po przemyśle chemii organicznej, pod względem wzrostu sprzedaży za granicą. W tym sektorze utrzymano zatrudnienie, które wynosi  18 tys. pracowników.
 
Hiszpanie w sposób naturalny stali się więc ekspertami w budowie szybkich kolei posiadając stosowne know-how. Wokół AVE  rozwinął się potężny przemysł, który przynosi  prawie 5 miliardów euro rocznie i eksportuje 60 procent swojej produkcji. W 2012 r., w czasie największej recesji, hiszpański przemysł kolejowy zajął drugie miejsce pod względem wzrostu eksportu. 
Hiszpanie uruchomili za 6.7 mld euro linię Medyna – Mekka. Oprócz tego mają zamiar zrealizować duże projekty w USA, Brazylii ( 12 mld euro), Turcji i Kazachstanie.
Paradoksalnie linia oraz pociąg, który brał udział w katastrofie pod Saint – Jacques nie należał do linii szybkich kolei. Zachwiało to jednak zaufaniem do hiszpańskich kolei „AVE”, największej linii szybkiego ruchu pociągów na świecie po Chinach.
 
Na polskie tory w grudniu przyszłego roku mają wyjechać  włoskie pociągi Pendolino. Ale tak naprawdę pendolino  w nich nie będzie - składy zakupione przez PKP Intercity nie posiadają funkcji wychylania, która umożliwia szybszą jazdę na zakrętach.  Jest to ewidentne obniżenie bezpieczeństwa podróżnych. Wszyscy mamy jeszcze przed oczami filmik ze wspomnianej katastrofy, na którym wagony zostały wyrzucone z trasy.
 
Pociągi technicznie mogą osiągać prędkość 250 km/h, w rzeczywistości poza krótkimi odcinkami nie pojadą więcej niż 200 km/h . Oczywiście trudno tu mówić o pociągach dużych prędkości. Oby w polskich rękach Pendolino nie okazało się niebezpieczną zabawką.
 
Zresztą nie wiadomo, czy w awizowanym terminie te pociągi ruszą.
Wszak pociągi lubią się spóźniać.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka