Historia kołem się toczy. Warto przypomnieć sobie powolny upadek Cesarstwa Rzymskiego. Upadek cywilizacji Rzymu w okresie wczesnego średniowiecza dokonany za sprawą przybyszy określanych jako barbarzyńcy. I bynajmniej nie chodzi tu o podbój półwyspu apenińskiego, a o powolne i systematyczne ustępstwa Rzymian na rzecz owych barbarzyńców. W szczytowym momencie V wieku przybysze zajęli się demontażem budowli, niszczeniem rzymskiej infrastruktury tylko dlatego, że materiały z których powstały wielkie rzymskie budowle były im potrzebne do budowy swoich domostw, a drewno z nich służyło w sporej części za opał. Tak to cywilizacja niższa rozpoczęła dosłowny demontaż cywilizacji wyższej.
Dzisiejsza Europa jawi się imigrantom jako nowa Mekka lub też coś na wzór Edenu. Nie wszystkim jednak. Jest grupa imigrantów, ale też i autochtonów, którzy postrzegają Europę jako swoiste Eldorado. Zostawmy jednak imigrantów na boku i przyjrzyjmy się obywatelom Europy. Rozszerzenie Unii Europejskiej na „wschód” jak umownie określa się kraje byłego bloku sowieckiego spowodowało w początkowym okresie nasilenie negatywnych zjawisk związanych ze wzrostem przestępczości.
Poprzez zwykłe kradzieże sklepowe aż do rozrostu struktur mafijnych, którymi kierowali obywatele z nowo przyjętych krajów, a także z państw spoza Unii, takich jak Rosja i Ukraina. Nowym zjawiskiem stało się coś, co potocznie nazywamy dewastacją mienia – kradzieże kabli na trasach kolejowych, demontaż publicznych urządzeń sanitarnych oraz bezsensowne włamania do różnych instytucji.
Przykładem może być kilku rumuńskich obywateli, którzy zrobili włamanie do pewnego laboratorium w Niemczech i skradli m. in. sprzęt optyczny. Zrabowanych przedmiotów nie udało im się jednak w całości sprzedać. Wpadli w ręce policji, bo kompletnie nie zachowali podstawowych zasad bezpieczeństwa. Obnosili się ze swoim łupem dosłownie wszędzie proponując jego sprzedaż za bezcen. W trakcie aresztowania policja ujawniła, że mikroskop wart ponad 5 tys. euro służył rabusiom jako młotek do wbijania gwoździ. To jednak nie wszystko.
13 sierpnia rozpoczyna się proces przeciw Rumunowi Moise’owi George, pseudonim „Złodziej George”, paserowi oskarżonemu o sprzedaż skradzionych przedmiotów , a także o kradzież obrazów z muzeum w Kunsthal.
Historia obrazów z muzeum Kunsthal w Rotterdamie ukradzionych w październiku 2012 r. za pomocą zwykłych kombinerek przemyconych w poszewkach od poduszek, które to obrazy chciano sprzedać na Facebooku, a ostatecznie spalono je w piecu, w czasie gdy złoczyńcy byli już zatrzymani, pokazuje, do jakiego stopnia cywilizowany świat jest bezbronny wobec inwazji barbarzyńców. Matisse, Gauguin i Picasso nie mieli żadnych szans przeciwko Moise’owi George. To co się stało jest wprost niewyobrażalnie głupie, ponieważ obrazy zostały spalone przez członków gangu… ze strachu. Zostały one wcześniej dwa razy zakopane (i odkopane) w różnych miejscach i wylądowały w piecu matki głównego podejrzanego.
Coraz częściej słychać głosy o czasowym zawieszeniu funkcjonowania strefy Schengen. Rumunom zaś dystans do Europy na pewno się nie skrócił. Wojna cywilizacji trwa. Tu nie ma mowy o jednostkowych przypadkach. To mentalność odgrywa główna rolę. To zaś składa się na cywilizację.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)