Michael O’Lery jest właścicielem linii lotniczych Ryanair. Z tego też powodu został milionerem. Jego linie lotnicze przewiozły już ponad 80 mln pasażerów, co jest niewątpliwie miarą biznesowego sukcesu na miarę XXI wieku. Warto jednak zastanowić się jaka jest tak naprawdę miara tego sukcesu.
Co powoduje, ze Ryanair jest obecnie na europejskim rynku firmą praktycznie bezkonkurencyjną. Jest największą tanią linią lotniczą w Europie, posiadającą w swojej flocie ponad 300 samolotów Boeing 737-800. Oferuje loty do ponad 180 miast w 28 krajach. Od obecnego sezonu letniego posiada w Polsce dwie swoje bazy: we Wrocławiu oraz Krakowie .
O’Lery jest człowiekiem niezwykle pomysłowym, a jego obsesją jest ciągłe obniżanie kosztów działalności jego firmy. Do jego pomysłów można zaliczyć obciążanie pasażerów dodatkowymi kosztami – takimi jak korzystanie z toalety w czasie lotu, czy też wprowadzenie miejsc stojących w jego samolotach lub ograniczenie automatycznego systemu chłodzenia powietrza. Na pierwszy rzut oka to pomysły absurdalne. Coś jednak w tym jest. Mniej szokuje pomysł sprzedaży reklam na pokładzie samolotów lub zapowiedź wprowadzenia opłat za bagaż podręczny.
Wart odnotowania jest także stosunek milionera do swojego personelu. Niedawno ujawniono, że zalecono, by stewardesy oszczędzały na wydawaniu reszty pasażerom. Istotną sprawą jest też forma w jakiej milioner zatrudnia pilotów i stewardesy. Korzysta z usług różnych agencji, co pozwala mu uniknąć dodatkowych kosztów wynikających z obowiązków zatrudnienia pracownika.
Nieformalny związek zawodowy The Ryanair Pilot Group przeprowadził pośród pilotów sondaż, z którego wynika, że 90% badanych uważa, iż korporacyjna kultura nie sprzyja temu by pracownicy zgłaszali sytuacje niebezpieczne dla pasażerów.
Piloci linii mają m.in. obowiązek latania z maksymalną prędkością 965 km/godz., co ma sprzyjać mniejszemu zużyciu paliwa. Samoloty linii Ryanair tankowane są też mniejszą ilością paliwa. Piloci wielokrotnie zwracali uwagę na temat zbyt małej ilości paliwa w rezerwie, co może być ryzykowne dla bezpieczeństwa lotu w przypadku, gdy np. samolot musi szukać zastępczego lotniska albo dłużej nad nim latać z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Te informacje zostały potwierdzone przez samego O’Lery’ego.
„Najniższe koszty zawsze biorą górę” - powiedział Michael O’Leary na jednej z konferencji prasowych - „Taka jest fundamentalna doktryna światowego kapitalizmu, opiera się na założeniu, że na rynku, który stał się rynkiem globalnym, cena zawsze liczy się bardziej niż jakość. I aby być tańszym od konkurencji, trzeba mieć niższe koszty” .
Model biznesowy Ryanair opiera się więc na zasadzie – „Drogi kliencie. Oferujemy ci to samo co naszym pracownikom. To dlatego cena naszego biletu jest taka niska”. Innymi słowy warunki oferowane pracownikom i pasażerom muszą być na tyle złe, aby cena biletu była na tyle niska, by klienci byli gotowi nie tylko na to, że będą traktowani jak stado baranów, ale też będą mieli świadomość tego, - chorą, podświadomą satysfakcję - że pracownicy firmy mają jeszcze gorzej od nich. Fakt, że Ryanair jest firmą pastwiącą się zarówno nad swoim personelem, jak i klientami, nie jest w tej sytuacji jakakolwiek przeszkodą. Wszak ponad 80 mln pasażerów zaakceptowało warunki zaproponowane przez Ryanair!
W latach 2012–2013 Ryanair osiągnął obroty w wysokości 4,9 mld euro, przy ponad jedenastoprocentowym wzroście zysku na sumę 569 milionów euro. Gdyby to odnieść w proporcjach do Lufthansy, która ogłosiła trzyprocentowy wzrost zysku za 2012 r., to ta sama Lufthansamusiałaby przemieścić sześć razy więcej pasażerów od Ryanair, aby uzyskać tylko dwa razy większe dochody. Innymi słowy, dwa euro Ryanair ma większą wartość niż sześć euro Lufthansy. Czy więc model biznesowy Lufthansy jest zły ?
Ryanair nie jest cudownym przedsiębiorstwem czy też czarną owcą, albo jakimś wyjątkiem potwierdzającym regułę. Przypadek tej firmy staje się na naszych oczach jakąś nową, ale dobrze nam skądś znaną, światową normą, jednym z najbardziej uderzających przykładów głębokiej zmiany dotychczasowych reguł obowiązujących w biznesie.
Europejski model społeczny, gdzie rynek pracy i gospodarka opierały się na dialogu, równowadze sił i dystrybucji dóbr, jest w odwrocie. Dwudziesty wiek odszedł w zapomnienie. Zamiast tego wkrótce powrócimy do wieku dziewiętnastego, do dzikiego kapitalizmu, odrzucenia ruchu związkowego, dumpingu płac, wyzysku pracowników. Ryanair nie jest tu bynajmniej wyjątkiem, który toruje drogę.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)