W państwach Starej Europy, zwanych potocznie w dobie kryzysu „państwami północy”, postępuje zjawisko frustracji w stosunku do dotychczasowej polityki imigracyjnej. Rzeczywistość przysparza coraz więcej argumentów „przeciw”- na bazie faktów- które przeczą szlachetnym intencjom ludzi zarządzających pieniędzmi europejskich podatników.
Islamskie w podłożu ataki terrorystyczne w Madrycie, Londynie czy też zamieszki wywołane przez imigrantów w Paryżu i Sztokholmie, zadają cios polityce europejskiej tolerancji wynikającej wprost z przyjętych nieformalnie zasad poprawności politycznej. Stara Europa nie doceniła wyzwania przed którym stanęła.
Tymczasem trwa krwawa wojna domowa w Syrii, a w wojnie tej biorą udział grupy europejskich dżihadystów, którzy w większości pobierali i pobierają do dziś zasiłki w państwach europejskich do których wyemigrowali.
W kwietniu tego roku jednostki specjalne belgijskiej policji przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację w radykalnych środowiskach islamskich w Brukseli, Antwerpii i Vilvorde. W sumie policja dokonała 48 przeszukań domów osób podejrzanych o działalność terrorystyczną.
Obwiniono je o wysyłanie młodych Belgów – islamistów do Syrii jako wsparcie dla opozycyjnej wobec reżimu Baszara el-Asada islamskiej milicji. Sześć osób zatrzymano, w tym Fouada Belkacema, byłego rzecznika radykalnego ugrupowania islamskiego Sharia4Belgium.
Akcja była pokłosiem wyemitowanego miesiąc wcześniej na YT filmiku z drastycznej egzekucji dokonanej przez grupę dżihadystów – z których część mówiła po flamandzku – ścinających głowę mężczyźnie, prawdopodobnie szyicie.
Zapisy podsłuchów telefonicznych i przesłuchań osób powracających z wojny w Syrii, dowodzą, że w okolicach Aleppo działa grupa 35–40 Belgów. Dowodzi nimi Hussain Eloussaki, który wyjechał do Syrii we wrześniu ubiegłego roku. W rozmowie telefonicznej z bratem Abdelouafim opowiadał o tym , jak ściął komuś głowę i jak zgwałcił wspólnie z innymi 30 kobiet. Ustalono tożsamość jeszcze kilku innych terrorystów. Jak na razie odebrano im przyznane w Belgii zasiłki. Grozi im w tym kraju kara dożywocia. Belgijska gazeta „De Morgen” pisząc o całej sprawie zatytułowała ją w sposób mało sympatyczny – „Nasi chłopcy w Syrii”.
Szacuje się, że w Syrii jest zaangażowanych militarnie co najmniej 2000 obywateli, którzy przybyli tam z Europy. Ludzie, którzy emigrowali ze swoich krajów z przyczyn politycznych, ekonomicznych i religijnych, dziś powracają na areny walk nie tylko w Syrii i Egipcie. Coraz częściej głośno zaczyna mówić się w Europie o nowej europejskiej szkole terrorystów. Służby wywiadowcze europejskich krajów zainteresowanych działalnością terrorystyczną swoich obywateli lub osób przebywających czasowo na ich terytorium dokonują żmudnej weryfikacji danych osób biorących udział w działalności terrorystycznej poza Europą. Czy jednak Europa wyciągnie z całej tej sytuacji prawidłowe wnioski ?
Jak na razie nie ma wspólnej linii zainteresowanych państw. Sama Bruksela też nie grzeszy zdecydowaniem. Wyrażanie zaniepokojenia, uznanie militarnej organizacji Hezbollah jako tylko po części terrorystycznej pomimo tego, że jest ona aktywnie zaangażowana w wojnie syryjskiej, to działanie w wysokim stopniu nieadekwatne do tego co się aktualnie dzieje na Bliskim Wschodzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)