Tegoroczne forum ekonomiczne w Krynicy jest dobrym pretekstem do przyjrzenia się sytuacji finansowo – gospodarczej w jakiej znalazła się Polska . Warto też spojrzeć na to, co się u nas dzieje z szerszej perspektywy.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że sposób prowadzenia polityki oraz zastosowane w Polsce rozwiązania są ściśle zdeterminowane wytycznymi, które rząd Donalda Tuska otrzymuje z Brukseli. Można by napisać, że uzyskane środki unijne wymuszają takie, a nie inne działania polskiego rządu.
Tak jednak nie jest do końca. Problem polega na tym, ze Bruksela aplikuje wszystkim krajom Unii te same recepty na poprawę sytuacji gospodarczo- ekonomicznej. W tym też założeniu tkwi pewien „błąd logiczny”. Nie wszystkie kraje Unii Europejskiej, a w tym strefy „euro”, zostały dotknięte kryzysem w ten sam sposób i w tych samych rozmiarach. Już chociażby to świadczy o tym, że nie można stosować tej samej, uniwersalnej recepty dla wszystkich. Polityce Brukseli, a konkretnie Barroso i Schultza, sprzeciwiły się trzy największe gospodarki unijne – Niemcy, Wielka Brytania i Francja.
Nie tak dawno temu Londyn odmówił respektowania unijnych wytycznych dotyczących banków, Paryż pozostaje głuchy na nawoływanie Brukseli do obniżania deficytu budżetowego, a Angela Merkel niespełna przed tygodniem powiedziała, że przyjęcie Grecji do strefy „euro” było błędem.
Wyraźnie widać, że to co zaproponowano, a w zasadzie wymuszono na krajach południa, nie jest do przyjęcia przez bogatsze kraje północy. Bruksela z jednej strony chciałaby, aby nieustannie zwiększać jej budżet, ale z drugiej strony wymaga od krajów członkowskich dokonania radykalnych cięć wydatków, co sprowadza się praktycznie do ograniczania inwestycji i wzrostu bezrobocia.
W skrajnym przypadku, jakim jest dziś Grecja, to słynna „Trojka” podejmuje kluczowe decyzje . Przedwczoraj Trojka” (KE-EBC-MW) odrzuciła tam plan rządu zmierzający do restrukturyzacji zakładów zbrojeniowych, gdyż uznała, że jest on „nierealistyczny, niedobry i nieskuteczny”. Chce więc bardziej radykalnych rozwiązań dla tych deficytowych i ogromnie zadłużonych firm, takich jak ogłoszenie upadłości i zwolnienie pracowników bez wypłaty odszkodowań.
Komisja Europejska zaleciła Francji, aby ta zreformowała swój system emerytalny, Belgii, by obniżyła wydatki, Słowenii, by uzdrowiła swoje banki, a Hiszpanii, by robiła to wszystko naraz. Gdzieś w tych wszystkich zaleceniach jest i Polska.
Tylko, że Polska przyjmuje te wszystkie „zalecenia”, uwagi , pomysły bezkrytycznie. Przykładem może być „Pakt Fiskalny”, którego nie musieliśmy podpisywać, gdyż nawet jakiejś specjalnej presji ze strony Brukseli nie było. Polska przypomina dziś pacjenta, któremu zaaplikowano sterydy.
Oznacza to, że kraj, który w minionej unijnej perspektywie budżetowej otrzymał największe środki finansowe, właśnie co notuje gospodarczą stagnację, nazywaną recesją.
To wprost niewyobrażalne, jak w tej niezwykle korzystnej sytuacji mogło dojść do tak fatalnych wyników gospodarczych, gdzie wzrost nie przekroczy w tym roku 2%.
Nie powinno więc dziwić „magiczne” podejście do gospodarki premiera Tuska, który tak nam próbuje tłumaczyć brak wpływów do budżetu – ludzie się wystraszyli kryzysu ( którego nie ma) i dlatego mniej kupują. A może i sam premier bierze sterydy ?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)