Obserwatorom życia politycznego w Polsce miniony tydzień zapisze się niezwykłymi doznaniami. Po tym jak PO opuścił poseł Godson, akcja wyraźnie uległa przyspieszeniu. Gowin i Żalek odeszli sami przeczuwając publiczny lincz. Mniej szczęścia mieli za to śląscy działacze Platformy Obywatelskiej. Najpierw wydalono ze śląskiej PO niepokorną radną z Siemianowic Dorotę Połedniok, a ta w szoku napisała na swoim blogu „Bujaj się Platformo !”.
Wczorajszy dzień zaskoczył też zapewne Adama Matusiewicza, którego władze centralne PO postanowiły się pozbyć. W jego przypadku „grillowanie” trwało ponad pół roku. Matusiewicz był marszałkiem województwa, zdymisjonowanym przez Tuska po „zimowej” kompromitacji na śląskich kolejach. Zastąpił go znany tuz platformiany Mirosław Sekuła. Matusiewicz był członkiem regionalnego zarządu PO i szefem katowickich struktur partii; jest też radnym sejmiku województwa.
Na wieść o „krzywdzie” Adama, jego brat Jacek oddał legitymację partyjną. Był do piatku skarbnikiem regionu śląskiego PO, a wcześniej m.in. prezesem należącego do samorządu Funduszu Górnośląskiego. Kierował kołem Platformy w Siemianowicach Śląskich . Ostatnimi czasy wokół wspomnianego funduszu zaczęli kręcić się smutni panowie z różnych instytucji kontrolnych, z CBA włącznie.
To nie koniec dziwnych zdarzeń na Śląsku. Otóż w piątek nastąpiło kolejne doniosłe wydarzenie.
Ministerstwo Gospodarki podało, że"Joanna Strzelec-Łobodzińska zrezygnowała ze stanowiska prezesa Kompanii Węglowej i członka zarządu spółki ze względów osobistych. Obowiązki koordynatora prac zarządu spółki pełnić będzie wiceprezes KW Marek Uszko" .
Kompania Węglowa jest największym przedsiębiorstwem górniczym w Europie. Strzelec-Łobodzińska została szefową zarządu KW w czerwcu 2011 roku. Wcześniej przez 2,5 roku nadzorowała górnictwo jako wiceminister gospodarki.
Była pierwszą kobietą, która kierowała polską spółką węglową.
Nieoficjalnie wiadomo, że w zarządzie KW nie panowała najzdrowsza atmosfera. Co też jest prawdopodobnie obiektem zainteresowania wspomnianych powyżej przeze mnie smutnych panów. Wiceministrem gospodarki jest dziś znany nam skad inąd Tomasz Tomczykiewicz z PO, swego czasu gorący sympatyk Matusiewiczów. Razem terminowali w korwinowskiej UPR.
Wszystko to sprawia jakieś dziwne wrażenie czegoś, co wygląda na jakąś przedziwną "grę defensywną" ludzi, którzy w Warszawie pociągają za sznurki nie tylko partyjne.
Czyżby nerwy puszczały ?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)