Zebe Zebe
288
BLOG

Sześciopak czyli droga do nikąd

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 1

 Unia Europejska, o czym wszyscy wiemy, jest niezwykle skomplikowanym tworem nie tylko politycznym, ale i ekonomicznym. W zasadzie powinno się napisać, że przede wszystkim jest niezwykle skomplikowanym tworem ekonomicznym. Ekonomia unijna odnosi się jednak przede wszystkim do krajów strefy euro, bo to te kraje muszą dbać o kondycję wspólnej waluty.

 
Już niedługo, bo 1 stycznia 2014 roku przewodnictwo Unii Europejskiej obejmie Grecja – pierwszy bankrut, czy tez ofiara sfederalizowanej gospodarki państw członkowskich tej strefy. Będzie to miało jakże symboliczny wymiar, gdyż to  Grecja będzie państwem, które może wyjść w czasie swojej prezydencji z jakimś pomysłem na gospodarkę. Byłoby to co najmniej komiczne, ale nie takie rzeczy Europa już widziała.
Euro land za sprawą swojej „wunderwaffe”  w postaci słynnego „sześciopaku” został określony przez niektórych ekonomistów jako szczytowe osiągniecie centralnego sterowania gospodarką. Rok 2014 będzie w sporej części poświęcony ocenie przyjętych w nim ograniczeń i zobowiązań.
Nie będę się rozwodził szczegółowo nad istotą zawartych w nim rozwiązań. Zwrócę jednak uwagę na pewien zapis, który jest kluczowy. Chodzi o zawarte w nim ocenne sformułowanie – dotyczące braku równowagi makroekonomicznej państw członkowskich na podstawie jedenastu wskaźników. Dla każdego z nich określono widełki, w których każdy kraj ma się zmieścić – jeżeli wartość jest poza tymi widełkami, stwierdza się „nadmierny brak równowagi”.
 
W listopadzie 2012 r. stwierdzono, że 13 państw członkowskich, w tym Francja, nie jest w stanie równowagi. Ale w wiosennym raporcie ustalono, że brak równowagi dla Francji nie jest „nadmierny”, w przeciwieństwie do takiej Hiszpanii, czy Portugalii.  Tak więc widać jak na dłoni, że do różnych krajów stosuje się różne kryteria wynikające głównie z dyktatury unijnych statystyk obowiązujących w strefie euro. Otóż dopiero „nadmierny brak równowagi” może skutkować sankcjami wobec państw, które taki stan osiągnęły.
 
Zabawne jest w tym wszystkim   to, że w „sześciopaku” nie ma zapisu o „braku równowagi”. Jest za to zapis o „nadmiernym braku równowagi”, a to już robi różnicę. Tak więc do oceny Francji użyto innej w skutkach „kwalifikacji”. To nie jest mały niuans, gdyż „nadmierny brak równowagi” może skutkować sankcjami finansowymi w wysokości 0.2 % ich PKB.  Nie trudno sobie wyobrazić o jakie kwoty chodzi w przypadku Francji.
To jednak nie koniec. W omawianym „sześciopaku” znalazły się też zapisy dotyczące bilansu poszczególnych krajów w handlu zagranicznym.
Zapisano, że przewaga eksportu nad importem nie może być większa niż 6 %. Na pierwszy rzut oka taki zapis może wydawać się śmieszny, ale ma on jednak swój głęboki sens. Otóż zmorą Eurolandu jest ciągle malejąca konkurencyjność  gospodarek większości państw- uczestników tego projektu.
Zapis ten powstał wiec głównie z powodu Niemiec i za ich pełną  akceptacją, gdyż Angela Merkel zdawała sobie sprawę z faktu, że nadmierna ekspansja eksportowa Niemiec może zaszkodzić reszcie wspólnoty i ostatecznie obróci się przeciw Niemcom, które będą musiały ponieść zdecydowanie większe koszty wynikające z utrzymania realnego kursu euro w stosunku do dolara.  
 
W 2011 roku owe wspomniane 6 % wydawało się wartością bezpieczną dla Niemiec.  Tymczasem niemieccy przedsiębiorcy coraz więcej eksportują. Rząd podjął więc decyzję, aby „zmanipulować” tymczasowe dane przekazane Eurostatowi. Zupełnie przez „przypadek” średnia krocząca wyliczona przez Komisję na jesieni 2012 r. wynosiła 5,9%.
Dziś  nadwyżka w handlu zagranicznym  Niemiec stała się jeszcze większa. I teraz już nie będzie można naginać statystyk. W latach 2010 – 2012 wynosiła ona 6,4 – 6,6% PKB . Niemcy tym samym wpadły we własną pułapkę, Komisja Europejska również. Zgodnie z zapisami "Sześcipoaku",  Niemcy powinni teraz zwiekszyć import towarów z krajów strefy euro, co kuriozalnie jest zaprzeczeniem ich własnej, dotychczasowej poltyki polegającej  na eksporcie -  w sporej części -  właśnie do takich krajów jak Grecja czy Hiszpania.
 
Wszystko to wskazuje na absurdalność czysto matematycznych kryteriów przyjętych w „sześciopaku”. Stopień, czy też rozbieżność oceny różnych gospodarek na podstawie przesłanych przez nie  danych może doprowadzić do błędnych, a w rezultacie zbyt optymistycznych  wniosków. Te zaś mogą skutkować kolejnymi ogniskami zapalnymi w Eurolandzie skutkującymi tym, że kolejne kraje razem z Grecją, Hiszpanią, Portugalią, Cyprem  i Irlandią  zostaną    objęte drastycznymi decyzjami „Trojki”. Tylko kto wtedy „wydrukuje” odpowiednią  ilość euro ?
Europejscy politycy zostawili sobie jednak furtkę, zapewne na wypadek, gdyby kary miały dosięgnąć którąś ze „świętych krów” – Francję, Włochy lub Niemcy. Ministrowie finansów państw Unii Europejskiej mogą bowiem zablokować otwarcie procedury nadmiernej nierównowagi kwalifikowaną większością głosów.
 
Trudno jednak sobie wyobrazić, aby władcy Niemiec, Francji czy Włoch słuchali poleceń mianowanego przez siebie szefa Komisji Europejskiej. Nieskuteczność unijnych regulacji najlepiej widać w przypadku Grecji, której rządy przez lata fałszowały statystyki i z premedytacją oszukiwały resztę Europy, a ta i tak daje Atenom kolejne – zapewne bezzwrotne – pożyczki. Jeśli Berlin i Bruksela nie są w stanie zdyscyplinować Greków, to nie uda im się narzucić odpowiedzialności budżetowej Włochom czy Francuzom.
 
„Sześciopak”   nie powstrzyma eskalacji kryzysu w strefie euro i prawdopodobnie nie zapobiegnie upadkowi wspólnej waluty. Myślę, że prędzej czy później jakiś plan „B” musi się pojawić. Oby nim nie był jakiś kolejny „Ośmiopak”. 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka