Trochę się tego nazbierało. Inaczej mówiąc „się porobiło”. Właśnie co jesteśmy świadkami jakiejś rzeczy wprost niepojętej. Musiałem trochę odczekać z tym tekstem, ponieważ łapię się na tym, że czasami obserwujemy w Polsce nagłe zwroty akcji, przy których przedwczesne pisanie niekoniecznie jest najlepszym rozwiązaniem. Tak w zasadzie było, bo już nie jest. Pozostało jak się okazuje jakieś głupie przyzwyczajenie, które kompletnie nie przystaje do naszej, tuskowej rzeczywistości.
Zasypani propagandą do tego stopnia, ze strach otworzyć przysłowiową lodówkę, zatracamy to, co najważniejsze, czyli tracimy instynkt samozachowawczy. Dawno już część społeczeństwa została przekształcona w lemingi. Dziś zaś trwa akcja transformacji całej reszty w przysłowiowe stado baranów. Ostatecznie to bez znaczenia, czy więcej będzie lemingów czy też baranów. Efekt końcowy będzie taki sam. Z jednych zedrze się futerka, a drugich czeka strzyżenie do gołej skóry.
Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy przypomnę sobie „potężny” protest związkowy w Warszawie. Kulminacyjnie znalazło się tam ponad sto tysięcy tych wspomnianych baranów. Jak inaczej nazwać uczestników tej imprezy, która bardziej przypominała paradę gejów niż marsz oszukanych i oburzonych. Oczywiście zaraz któryś z tych baranów może mnie sprowadzić do parteru swoim komentarzem, gdzie troska o spokój i kulturalne zachowanie jest ważniejsza niż właśnie co wyrzuceni w ilości 10 tys. nauczyciele prosto na bruk. Boże, ty to widzisz i nie grzmisz – niejaki Broniarz z ZNP popiera działania rządu i minister Szumilas, a to wszystko na tym warszawskim „zlocie” ! O co więc w tym wszystkim chodzi. Czy o to, aby być przeciw, a nawet za ?
W państwie, w którym absurd goni absurd, gdzie dziecko trzeba zapisywać do przedszkola zanim się urodzi, a funkcją podwyższenia wieku emerytalnego jest obniżenie emerytur i to wszystko przy rodzącym się pomyśle, aby w całej Polsce zakazać palenia węglem, to w takim państwie, na naszych oczach spalenie opony okazuje się być aktem niespotykanego heroizmu, wobec którego trzaśnięcie drzwiami staje się heroizmem do kwadratu. Tak Barany, idziecie prostą drogą na rzeź, o czym jeszcze nie wiecie.
W „Rejsie” Piwowskiego jest taka scenka, w której „filozof” tłumaczy „kaowcowi” dlaczego nie może dalej brać udziału w zorganizowanej strukturze uczestników tego rejsu. Tej sceny nie da się opisać, to trzeba obejrzeć. Obejrzeć i wyciągnąć wnioski.


Komentarze
Pokaż komentarze (55)