Policjanci zatrzymali kolejnego podejrzanego o korupcję podczas budowy odcinka A1 Świerklany – Gorzyczki. To jedyna dobra informacja związana z budową tego słynnego już odcinka, gdyż kolejne są co najmniej bulwersujące. Trudno się jednak dziwić, bo rządząca Platforma Obywatelska dba o to, byśmy się zbytnio nie nudzili.
Tymczasem dzisiaj nie wspomniane zatrzymanie jest tematem numer jeden w regionie. Jak podaje dzisiejsza prasa, most w Mszanie będzie kosztował dwa razy więcej niż przewidywano. Bulwersujące jest w tym wszystkim to, że wcale tak nie musiało być. Jeszcze raz okazało się, że GDDKiA jest perfekcjonistą w konstruowaniu intryg, co przekłada się w prostej linii nie tylko na kolejne bankructwa firm budowlanych, ale także na lawinowy wzrost kosztów tych inwestycji podległych ministerstwu Sławomira Nowaka.
Jak większość śledzących ten temat osób wie, firma Alpine, która dwa razy wygrała przetarg i w końcu zerwała umowę, deklarowała, ze sama za 30 mln skończy budowę mostu, gdyby tylko GDDKiA przystała na jej warunki – chodziło o zmniejszenie gwarancji bankowych. Tak się jednak nie stało, gdyż kwota 30 mln wydała się Głównej Dyrekcji zbyt wygórowana, a niższe gwarancje bankowe dla jej urzędników wydały się dla nich zbyt niebezpieczne. Warto więc zapytać, komu tak bardzo zależało na tym koszmarnie drogim moście postawionym na 38-metrowych palach nad wąską rzeczką, a w zasadzie ciekiem wodnym zwanym „Kolejówką”, który to ciek nie przekracza jednego metra szerokości ?
Po tym, jak Alpine Bau zrezygnowała z dokończenia budowy autostrady i mostu, GDDKiA z wolnej ręki zleciła wykonanie programu naprawczego mostu firmie Intercor, która za to zadanie ma otrzymać 55,2 mln zł.
Co ciekawe, gwarancje Alpine, które są w posiadaniu GDDKiA z racji zabezpieczenia zerwanego kontraktu, wynoszą 55 mln zł. Oznacza to, że zapewnienia , iż cały kontrakt uda się zakończyć dzięki środkom z gwarancji, okazały się nieprawdą. Na tym nie koniec. Środki z gwarancji prawie w całości pokrywają tylko program naprawczy.
Jak więc dyrekcja GDDKiA chce sfinansować dokończenie budowy autostrady, skoro już od kilku miesięcy wiadomo, że pochłonie ona znacznie więcej pieniędzy, niż to było zapowiadane?
W swoim liście do premiera Tuska (przesłanym także do redakcji rybnickich Nowin) Jarosław Duszewski, dyrektor firmy Alpine (obecnie w upadłości), przypomina, iż zgodnie z kontraktem cały koszt budowy mostu wynosił 58 mln zł, natomiast sam program naprawczy pochłonie obecnie 63-65 mln zł !
Do 55,2 mln zł, które firma Intercor z Zawiercia otrzyma za program naprawczy, należy doliczyć kolejne - prawie 50 mln zł - za dokończenie odcinka A1 od granicy państwa do Świerklan (bez węzła). Firma Intercor z Zawiercia była jedyną – po rezygnacji Alpine - która przystąpiła do przetargu na dokończenie tego odcinka i kilka dni temu go wygrała.
Tymczasem Alpine, jak informuje w swoim liście do premiera Tuska Jarosław Duszewski, przedstawiła o wiele tańszą alternatywę - chciała po prostu obecny most wyburzyć i zastąpić go zwykłym nasypem za 30 mln zł. Taki most miałby być gotowy jeszcze przed końcem tego roku. Na to jednak nie dostała przyzwolenia. Obecnie więc GDDKiA realizuje znacznie droższy pomysł. Pytanie tylko, dlaczego ten nieszczęsny odcinek A1 ma o wiele więcej kosztować?
Z ujawnionej korespondencji prezesa Alpine wychodzi czarno na białym, że Premier Tusk był o wszystkim poinformowany. No a może premier jednak nie wiedział, tak samo jak nie wiedział o wielu innych rzeczach dziejących się w Polsce ?
Jeżeli ktoś mieszka w pobliżu Jastrzębia, Wodzisławia, czy Rybnika i oglądał ten słynny most, nie może przejść nad tym widokiem do porządku dziennego. Myślę, ze to będzie sztandarowy proces po dojściu PIS-u do władzy. Świadków jest wystarczająca ilość z każdej strony barykady.
Jak pamiętamy, Tusk odwołał Tadeusza Jarmuziewicza z funkcji wiceministra transportu po tym jak lokalne media doniosły o notatce sporządzonej przez pracownika Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, z której wynikało, że Jarmuziewicz rozmawiał w restauracji z przedstawicielami firmy Alpine Bau i lokalnymi władzami o budowie odcinka autostrady A1. Tymczasem pracownicy resortu mieli zakaz spotkań towarzyskich z przedstawicielami firm wykonujących inwestycje zlecone przez GDDKiA. Co jak co, ale GDDKiA jest doskonale zabezpieczona przed takimi pionkami jak wiceminister, który a nuż mógłby zasięgnąć wiedzy zastrzeżonej dla innych.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)