Na temat taktyki w piłce nożnej ukazało się ostatnimi czasy kilka pozycji. W Polsce jak do teraz jednymi z głównych książek w tym temacie są książki Jerzego Talagi . W wielu aspektach są one uniwersalne, tym niemniej wraz z upływem czasu nie można pozostać tylko przy lekturze tych książek. Oprócz biuletynów FIFA i UEFA istnieje obszerna literatura, którą nazwałbym badawczą oraz popularno-naukową. PZPN ze swej strony poleca obszerny wykaz lektur tak obowiązkowych, co uzupełniających. Ten wykaz lektur stanowi kanon polskiej myśli szkoleniowej. Nie dotyka on jednak istoty zmian zachodzących w piłce nożnej. Sporo z tych lektur trąci dziś myszką, a pomimo to nadal widnieją na wykazie.
Każda zmiana przepisów, każda zmiana ich interpretacji pociąga za sobą korekty w systemach taktycznych stosowanych przez trenerów piłkarskich. Podam jeden z przykładów – jeszcze nie tak dawno sędziowie tolerowali łapanie przeciwników za koszulki – tak więc ten element stał się automatycznie elementem taktycznym. Firmy produkujące ubiory piłkarskie zaczęły reklamować swoje wyroby hasłem – „ w naszej koszulce nikt cię nie złapie”. Dopiero gdy FIFA wydała wytyczne sędziom, karząc surowo za ten proceder, natychmiast znalazło to odbicie w taktyce.
Trudno napisać, że nasi trenerzy są niedouczeni, gdyż zdają stosowne egzaminy oparte o zasady stosowane w jednakowym stopniu w Polsce jak i poza nią. Jak się jednak okazuje, to tylko warunek konieczny, by być trenerem. By być dobrym trenerem, trzeba mieć coś więcej. Ktoś powie, ze polscy trenerzy mają związane ręce, gdyż jakość piłkarzy, którymi dysponują jest mierna. To wygodny pretekst, by łagodnie ich rozliczyć z wyników – a raczej ich braku - osiąganych na arenie międzynarodowej. To, że takie obiegowe opinie funkcjonują, nie znaczy wcale, że są one prawdziwe.
Przyjrzyjmy się Janowi Urbanowi, który w spokoju od dłuższego już czasu buduje drużynę Legii Warszawa. Podaje ten przykład z powodu ostatniego meczu jego drużyny z Lazio Rzym. Obiegowa opinia mówi, że Włosi są mistrzami taktyki, ale w przypadku Lazio trener nie jest Włochem, co znaczy, że tym bardziej posiada odpowiednie kwalifikacje i predyspozycje, by taki klub prowadzić.
Trudno napisać, jakim systemem zagrała Legia w tym meczu. Łatwiej zaś powiedzieć, jakim systemem chciała zagrać. To była typowa gra na jednego napastnika, przy wykorzystaniu bocznych pomocników mających za zadanie „zasilać” podaniami Dwalishwili. Łącznikiem w środku – jak zawsze – był Radovic. Całe ustawienie jak dla mnie, wysoce asekuranckie, sprawiające wrażenie typowego ustawienia Legii w każdym meczu ligowym. Goście zgrali inaczej – zagrali trzema napastnikami oraz zagęszczeniem środkowej strefy boiska.
To może zabrzmi jak paradoks, ale paradoksem nie jest – Lazio miało w liczbach bezwzględnych nieznacznie większą ilość niecelnych podań niż Legia.
Wynikało to z tego, że goście wymienili prawie dwa razy więcej podań niż Legia. Z tego aż 70 % na połowie warszawskiego klubu. Co ciekawe – goście zanotowali trzy razy więcej skutecznych odbiorów piłki niż Legioniści. Odbiory piłki dotyczyły tak samo sytuacji w obronie jak i w ataku. W tym ostatnim przypadku po stracie piłki nie wracali oni na swoje pole karne, a podchodzili do naszych piłkarzy uniemożliwiając im skuteczne podanie do bliższego zawodnika lub uniemożliwiając tym sposobem wykonanie „dłuższej” piłki do przodu ( do Radovica lub Dwalishwili).
Receptą na taką grę jest dynamiczna zmiana pozycji przez zawodników Legii lub przytrzymanie piłki przez pomocników, co jednak w tym meczu nie zaistniało.
Drużyna włoska grała pressingiem na całej powierzchni boiska, za wyjątkiem ostatnich 25 metrów od własnej bramki. Faule zdarzały się im w tej strefie tylko z powodu nieudanego odbioru piłki.
Z taką wiedzą schodzili do szatni piłkarze Legii. Myślę też, że i Urban dostrzegł to co widziałem ja i tysiące tych, co ten mecz oglądali.
Cóż więc mógł i powinien zrobić trener Legionistów - mając świadomość, że gra z lepszym zespołem – wychodząc na druga połowę meczu ?
Powinien wg mnie zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze zalecić piłkarzom większą rotację na boisku, co doprowadziłoby do rozluźnienia strefy środkowej i stworzyło możliwość do wejścia do środka pola bocznych pomocników. Po drugie zaś wymóc na piłkarzach większą skuteczność w odbiorze piłek, co po części wynika z punktu pierwszego. Na boisku nie stało się jednak nic z tych rzeczy. Takie działania nie są działaniami typowo piłkarskimi, zależnymi wyłącznie od umiejętności czysto piłkarskich.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Urban posiada zawodników, których wydolność fizyczna ( nie mylic z kondycją) jest zdecydowanie niższa od przeciwników. Na dodatek ci zawodnicy są zbyt powolni, by zaskoczyć czymkolwiek przeciwnika – to stąd taka mała ilość odbiorów u Legionistów. Zmiany, które Urban wprowadził po przerwie nie miały charakteru zmiany taktycznej. To były zmiany wynikłe z braku sił zawodników. Zwalanie zaś całej winy na jakiegoś Ojameę jest śmieszne.
Przejdę do sedna tego tekstu. Posiadanie słabszych piłkarsko zawodników nie tłumaczy żadnego trenera w sytuacji, gdy ci zawodnicy nie są przygotowani do gry w aspekcie cech motorycznych, bo wtedy oni nie zrealizują żadnej taktyki. Po prostu oni tej taktyki nie wybiegają. To co jest możliwe na krajowych boiskach jest już jednak nie do przeskoczenia poza krajem. Nie sądzę też, że Legia nie ma dobrych zawodników. Jest tam pewien potencjał, z którym Warszawiacy powinni dziś jeszcze walczyć o awans z tej grupy. Nie jednak z takim trenerem, który wpuszcza na boisko półprodukty piłkarskie, za których to przygotowanie do gry jest odpowiedzialny.
Tydzień temu zbeształ swoich zawodników po meczu w Szczecinie za to, że prowadząc 3:1 chcieli strzelać dalsze bramki, a wczoraj powiedział znów znamienne zdanie, które jako trenera go dyskwalifikuje, konstatując, że jego piłkarze „oddychali” rękami. Przyznał tym samym, że nie są przygotowani do gry.
Prezesie Legii Warszawa – niech Pan da odpocząć trenerowi Urbanowi, bo on jest niemniej zmęczony niż jego zawodnicy.
Legia: 12. Dušan Kuciak - 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 3. Tomasz Jodłowiec, 14. Jakub Wawrzyniak - 32. Miroslav Radović, 21. Ivica Vrdoljak, 37. Dominik Furman (64, 15. Iñaki Astiz), 23. Hélio Pinto (46, 7. Henrik Ojamaa), 17. Tomasz Brzyski - 13. Wladimer Dwaliszwili (75, 27. Patryk Mikita).
SS Lazio: 1. Etrit Berisha - 39. Luis Cavanda, 2. Michaël Ciani, 27. Lorik Cana, 26. Ștefan Radu - 15. Álvaro González (81, 19. Senad Lulić), 5. Lucas Biglia, 8. Hernanes - 7. Felipe Ânderson (77, 99. Sergio Floccari), 34. Brayan Perea, 14. Keïta Baldé (73, 23. Ogenyi Onazi).


Komentarze
Pokaż komentarze (25)