Zebe Zebe
957
BLOG

Dziwię się, że Osiejuk się dziwi

Zebe Zebe Rozmaitości Obserwuj notkę 20

 Jakiś czas temu powiedziałem sobie, że nie będę oceniał postawy blogera  Osiejuka, ani tego co on pisze na swoim blogu.  Swoje zdanie w tym temacie wyraziłem kilkakrotnie, a zważywszy na to, że okoliczności od tego czasu nie uległy zmianie, postanowiłem w tym postanowieniu pozostać.

Tak wiec nie odniosę się do tego co on pisze na swoim blogu  ani do dyskusji, które się tam toczą. Odniosę  się jedynie do faktu, że w niedawnym tekście – ci co czytali i/lub komentowali wiedzą o jaki tekst chodzi – został wymieniony mój nick. Postaram się więc wytłumaczyć z mojego prywatnego punktu widzenia panu Osiejukowi jakim jestem Ślązakiem i co myślę o sprawach dotyczących naszego regionu czyli Górnego Śląska. Jednym słowem podejmę  próbę wytłumaczenia  mu tego czego nie rozumie.

Po pierwsze – moje stosunki z  Eską  są w tym samym stopniu poprawne co z panią Ginewrą. Co do Eski, to mamy miedzy sobą protokół rozbieżności i nasze dyskusje ( pozasalonowe) tego w gruncie rzeczy dotyczą. Dodam, że są pasjonujące i zarazem pouczające.
 
 
Mój stosunek do K.Kutza jest zdecydowanie negatywny i bynajmniej nie wiąże się z jego wypowiedziami. Moja niechęć, a wręcz swoista pogarda datuje się na lata wstecz, kiedy jeszcze mieszkał na Śląsku i jest związana z jego stosunkiem do najbliższej rodziny. Dla mnie nie trzeba nic więcej by  wyrobić sobie  opinię na jego temat.  Nieistotne wiec jest dla mnie co on mówi i jak mówi. Dla mnie nie istnieje. Ta zasada dotyczy wszystkich tych, którzy kiedyś mnie jakoś  w podobny sposób  zawiedli lub postąpili w sposób niegodny. I nieważne czy Ślązak, czy kto inny.
 
 
Gorzelik – doceniam jego dorobek naukowy, bo jak dla mnie nosi on w wielu elementach  cechy pionierskie. Nie godzę się zaś z jego wizją Górnego Śląska, co nie znaczy, że nie doceniam jego starań związanych z dbałością ( w określonym i możliwym zakresie) o śląskie zabytki historyczne. Nie podzielam  dążeń do autonomii,  gdyż uważam, że to zwykła utopia i myślę, że on doskonale o tym wie. Nie podzielam jego zachwytów nad wszystkim co poniemieckie na Górnym Śląsku. Nie akceptuję  jego inicjatyw o charakterze prowokacyjnym. Nie uważam też  tak jak on, ze Korfany był polskim nacjonalistą. Przy okazji muszę wyznać, że jestem „korfanciorzem”. Z drugiej strony lubię z Gorzelikiem wymieniać  poglądy tak w kwestiach historycznych jak i bieżących. To są ciekawe dyskusje ludzi o innym spojrzeniu na współczesny Śląsk.
 
 
RAŚ – organizacja z liczba członków poniżej 3 tys. Włączając  sympatyków, będzie ich z górą  20 tys. Organizacja zbudowana w sposób nieprofesjonalny. Brak jednolitego przekazu oraz dowolność sądów i opinii poszczególnych członków władz potwierdza moja opinię. Całą organizacje ciągną 3 -4 osoby. Reszta to tło.
 
 
SONŚ – nie zgadzam się z częścią  uzasadnienia  SN odnośnie  odmowy rejestracji tego stowarzyszenia. Wystarczyło odnieść się do samej nazwy stowarzyszenia, a nie zarzucać mu dążeń separatystycznych zagrażających państwu polskiemu.
 
 
Relacje między ludźmi -  nie lubię, gdy na skutek jednostkowych przypadków tworzy się ogóle teorie. Tak  tworzą się raczej stereotypy. Nie można jednakże zaprzeczyć, że w jakimś  stopniu funkcjonuje na Górnym Śląsku niechęć Ślązaków do goroli oraz niechęć  goroli do hanysów. To zjawisko jednak staje się z biegiem lat zjawiskiem prawie, że marginalnym.
 
 
Kompleks Ślązaków – prawdopodobnie coś  takiego istnieje. To temat na niezłą notkę. Najpierw warto to jednak dobrze przemyśleć.
 
 
Ginewra – sympatyczna Pani, którą  miałem okazję  osobiście poznać.
Osiejuk – gorol, kumpel gorola Coryllusa.
Dr Wall – gorol, kumpel  gorola Osiejuka, gorola Coryllusa oraz hanysa Zebe.
Zebe – na imię  mam Zbigniew. Gdybym się urodził kobietą miałbym na imię Danuta. Rodzicom spodobali się „Krzyżacy”. Babcia mi mówiła, że wyrządzili mi tym krzywdę, gdyż jak wrócą Niemcy, to będę miał kłopoty.
 
 
Na temat Śląska istnieje dziś sporej wielkości literatura. Może by kolega Osiejuk sięgnął czasami w wolnych chwilach na bibliotekarska półkę i przejrzał co nieco, zanim zacznie kreować swoje wizje. Rozumiem, że niekoniecznie może być tym zainteresowany.
Może wtedy nie musiałbym pisać – „dziwię się, że Osiejuk się dziwi”.

 

 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Rozmaitości