Wypowiedzi polityków z partii rządzącej sugerują nam, że wszyscy Polacy mają dosyć informacji i "wykorzystywania" katastrofy smoleńskiej do gry politycznej. Co najmniej z dwóch powodów nie zgadzam się z tymi stwierdzeniami.
Po pierwsze żądanie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej nie jest grą polityczną tylko naturalnym żądaniem społeczności, którą dotknęła tragedia. Po drugie rząd, który dopuścił się tylu zaniedbań przed, w trakcie i po katastrofie musi podlegać społecznej krytyce.
Comiesięczne manifestacje służą nie tylko upamiętnieniu ofiar katastrofy, ale również manifestowaniu naszego sprzeciwu przeciwko temu, co się w Polsce dzieje od 12 miesięcy. Zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez PO – PSL, SLD powoduje, że nam pozostają ulice.
Hasła wykrzykiwane na manifestacjach przypominają hasła z manifestacji ze stanu wojennego, a ludzie mają poczucie, że żyją w kraju, w którym zamknięto przed nim wolność słowa, a powoli również osobistą. Na nowo zaczynają grasować „nieznani sprawcy”, którzy przechodzą od słów do czynów (pobicie dziennikarza KSD). Media i sondaże nie zmienią naszych postaw dopóty, dopóki nie odzyskamy podmiotowości w życiu społeczno-politycznym.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)