Rząd Platformy Obywatelskiej zagalopował się w swojej idei zamknięcia całego polskiego przemysłu ciężkiego. Jak dotychczas zlikwidowano stocznie, Cegielski ledwo zipie, hutnictwo sprzedane i w dużej mierze wygaszone ... Teraz przyszedł czas na górnictwo.
Stopniowa likwidacja polskiego górnictwa jest konsekwencją zobowiązania, które podpisała Premier Ewa Kopacz w październiku ubiegłego roku znanego jako pakiet klimatyczny. Ograniczenia w emisji CO2 wymuszają przestawienie energetyki na inne źródła surowców lub konieczność zakupu prądu za granicą. Rząd brał pod uwagę - przed agresją Rosji na Ukrainę - zakup prądu z planowanej elektrowni atomowej w Kaliningradzie, a wcześniej zrezygnował z udziału w budowie elektrowni jądrowej przez kraje bałtyckie.
Dobre, bo rosyjskie?
Dziś gabinet Ewy Kopacz pozwala na import rosyjskiego węgla, który jest tańszy od wydobywanego w Polsce. Czy cena rosyjskiego węgla pokrywa wszystkie koszty produkcji - czy węgiel z kierunku wschodniego nie jest dotowany? Czy Polski rząd wszczął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające lub wystąpił do UE o podjęcie takich działań? Jeśli wydobycie węgla rosyjskiego jest wspierane przez Rosję, to można oskarżyć ją o stosowanie nieuczciwej konkurencji i narzucić odpowiednie apolityczne sankcje. Podjęcie tych kroków leży w najlepiej pojętym polskim interesie, niestety nie słychać, aby polski rząd miał takie plany. Konsekwencją podpisania zobowiązania do ograniczenia emisji CO2 poza likwidacją kopalń będzie wzrost ceny energii i likwidacja istniejącej dziś energetyki, ale i całego przemysłu energochłonnego (hutnictwa, chemii, cementowni itp.).
Nieczysta gra
Nie jestem specjalistą od górnictwa, ale moje doświadczenia w restrukturyzacji przedsiębiorstw podpowiadają mi, że dużo można zrobić w tym zakresie w kopalniach, czy spółkach działających na ich rzecz. Restrukturyzacja w tej branży jest tym bardziej możliwa, że górnictwo od lat jest mekką dla pasożytniczych grup interesu. Dodatkowo moje doświadczenie mówi mi, że zamykanie przedsiębiorstw nie jest ich restrukturyzacją, a likwidacja (przy czystych intencjach), stanowi absolutną ostateczność i jest ona możliwa, kiedy wszystkie analizy wskazują, że nie wystąpią dodatnie przepływy pieniężne. O ile media nie kłamią, to kopalnie, które obejmuje plan zamknięcia przechodzą proces restrukturyzacji, który jeszcze się nie zakończył, ale już na tym etapie zgłosił się chętny do ich kupna. Wiadomo również, że potencjalny nabywca podjął już rozmowy z rządem w sprawie kupna kopalń kilka miesięcy temu. Czy próba likwidacji kopalń jest wywołana nie ich stanem faktycznym (są w trakcie procesu restrukturyzacji), ale chęcią sprzedaży ich majątku w procesie likwidacyjnym? Sprzedaż samych aktywów - a nie działającego przedsiębiorstwa czy jego zorganizowanej części - daje gwarancje relatywnie niskiej ceny, a jednocześnie pozwala na uniknięcie nabycia zobowiązań ciążących na tych aktywach. Czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami właśnie takiej gry?
Prezent dla Berlina
Z drugiej strony sprzedaż prywatnym polskim inwestorom kopalń, może dać im możliwość rozwoju i wykorzystania innowacyjnych technologii. Tylko czy można zaufać, że proces prywatyzacji realizowany przez ten rząd będzie transparentny i rzeczywiście będzie sprzyjał rozwojowi?
Jest jeszcze jeden czynnik wymagający uwzględnienia dla pełni obrazu. Niemcy dotują wydobycie węgla i planują utrzymać tę politykę do 2018 r., a co potem? Potem wydobycie węgla w Niemczech musi generować dodatnie przepływy pieniężne i zyski. Najszybszym sposobem osiągnięcia takich rezultatów jest ograniczenie konkurencji i podaży surowca. Czy to oznacza, że rząd Platformy Obywatelskiej dostał, z centrum polityczno-gospodarczego Europy, trzy lata na zamknięcie przemysłu górniczego w Polsce?
Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikom, a Górnikom życzę powodzenia w obronie ich miejsc pracy i polskiego interesu ekonomicznego.
Tekst ukazał się 19.01.2015 r. w GPC


Komentarze
Pokaż komentarze (4)