23 obserwujących
877 notek
1433k odsłony
3343 odsłony

Polsatowi pomylił się Sylwester z Prima Aprilis

Wykop Skomentuj67

image


Już od rana pojawiło się mnóstwo szyderczych wpisów antypisowskich Zenkożerców wyśmiewających kolejny Sylwester w Dwójce zorganizowany przez "gorszego" z braci Kurskich (lepszy jest wciąż wyrobnikiem u Michnika). A to, że Jacek Kurski i jego telewizja, to jednak obciach, a to że wciąż ten Zenek i jego i jego żenujący poziom śpiewania, a to, że miało być bez publiki na koncercie, a ta nieliczna, ale jednak była, a to, że...itd., itd.


Mało natomiast pisze się, jaka była alternatywa w tych niezwyczajnych czasach. TVN pamiętając, jakie w tamtym roku dostał baty frekwencyjne za swoją amatorszczyznę wycofał się rakiem, tłumacząc się odpowiedzialnością w czasie pandemii i nie zorganizował nic. Akurat TVN i odpowiedzialność, to dwa różne światy, ale rzeczywiście lepiej wcale, niż byle jak, czyli jak poprzednio. Sylwester w Polsacie odbył się, ale zabrakło mi głosów zachwytu przeciwników TVP, więc sam postanowiłem sprawdzić skąd ta cisza. Były trzy królowe, których tytułów także ja nie kwestionuję, czyli Doda - młodsze pokolenie, Beata Kozidrak - średnio starsze i Maryla Rodowicz. Doceniam dorobek tej ostatniej, ale uważam, że w momencie gdy artysta doczekał z racji wieku dodatku pielęgnacyjnego (75 lat), to powinniśmy cenić jego dorobek, ale niekoniecznie zmuszać go do pracy ponad siły. Poza cenionymi wykonawcami znalazło się także wielu takich, którzy mogliby Zenkowi przysłowiowe buty czyścić. Discopolo trzeciej kategorii, czy Mandaryna, to wybór dość kontrowersyjny, jak na ten wieczór.


Najwięcej  kontrowersji wywołała jednak tajemniczo brzmiąca zapowiedź organizatorów, że Krzysztof Ibisz miał zasiąść za sterami helikoptera i polecieć do Włoch po gwiazdę wieczoru. Specjalnie na tę okazję miał nauczyć się latać pod okiem kapitana Romana Pałysa. Krzysiek jest dość sympatycznym gościem mającym do siebie dużo dystansu. Nie zapomnę, jak kiedyś wspominał, że był całkowicie odporny, jeśli chodziło o naukę tańca i szkoła, której mottem było "nauczymy tańczyć każdego", zwróciła mu pieniądze wraz z przeprosinami. A tu raptem przyspieszony kurs pilotażu? Brzmi, jak coś, na co Polsat mógł się pokusić? Oczywiście, zwłaszcza że w tym roku nie takie rzeczy widzieliśmy. Jednak jakież było zdziwienie widzów, kiedy na scenie Sylwestrowej Mocy Przebojów pojawił się Krzysztof Ibisz. Kto w takim razie pilotował helikopter?


Jeszcze większą konsternacją wywołała zapowiadana "gwiazda" wieczoru. O północy na "dachu" stacji pojawili się Małgorzata Walewska i Andrea Bocelli... albo ktoś, kto miał wyglądać jak on. Para wykonała "Time to Say Goodbye", a chwilę później okazało się, że przeczucia widzów okazały się słuszne. Z Walewską nie wystąpił żaden Bocelli, a ucharakteryzowany na niego Czadoman, gwiazda programu "Twoja twarz brzmi znajomo". Może stacja uznała to za dobry żart, ale złości fanów nie było końca.

"Nie wiem, dlaczego napisane jest, że to Andrea Bocelli, skoro to nie on". "Brak słów. Niektórych osób się nie naśladuje", "Jaki kraj, taki Bocelli... Wstyd mi za was !!!",  "Nie mogę tego skomentować. Żal mi pani Walewskiej" – piszą zdegustowani internauci. No właśnie, po co ta cała szopka?


Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura