23 obserwujących
878 notek
1443k odsłony
  2091   0

Trzy tytuły, trzech autorów - przypadek, autoironia, czy celowa prowokacja?

"Warto być przyzwoitym" - rok wydania 1990. Autor Władysław Bartoszewski. Jedyny "profesor", który nie napisał matury, a jednak przyzwoitość nie przeszkadzała mu w posługiwaniu się tym tytułem nadanym mu przez Niemców w dowód wdzięczności za wybielanie ich roli w czasie wojny. To on wszak stwierdził, że bardziej bał się w tamtym okresie Polaków, niż Niemców za co ci wynagradzali go kolejnymi zaszczytami i apanażami. To on w końcu będąc w kapitule Orła Białego sprzeciwił się nadaniu tego odznaczenia wielkiemu patriocie i bohaterowi Witoldowi Pileckiemu. To jego wypowiedź z 2007 roku  „Polska to brzydka panna bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna”  najlepiej pokazuje stosunek do Polski i Polaków.


"Tylko się nie pchaj" - rok wydania 1992. Autor Krystyna Janda. Autobiografia. Tylko się nie pchaj" to wywiad rzeka, w którym aktorka opowiada o swoim życiu prywatnym. Znana z niechęci do Prawa i Sprawiedliwości aktorka Krystyna Janda udostępniła na Facebooku grafikę obrażającą wyborców tej partii porównując ich do prostytutek. Janda udostępniła wpis na swoim profilu. Widzimy tam grafikę, na której umieszczono napis: „Na PiS głosowało 8 mln ludzi, po tym jak PiS rozdał 100 mld zł socjału w postaci różnych plusów, czyli jeden głos kosztował 12500 zł” – czytamy. Autorzy podzielili tę kwotę przez liczbę dni, w których rządził PiS, dodając, że „za jedną dobę PiS zapłacił 8 zł 75 gr. swojemu wyborcy”. Jak dopisano, „firma Sedlak&Sedlak podaje, że za noc z prostytutką w Warszawie trzeba zapłacić średnio 2256 zł”.  W końcu Janda zamieściła rysunek przedstawiający kobietę wyciągającą ręce po pieniądze. Dopiero później okazało się, że to ona sama. Krystyna Janda z Funduszu Wsparcia Kultury otrzymała 1,8 wsparcia. Jak mówi to kwota znacznie niższa od tej, o jaką wnioskowała. Już wiemy, dlaczego tak się ceni, a wyjaśnienie w komentarzu firmy Sedlak&Sedlak. W ostatnich dniach, po zajściach na WUM wyjaśnił się także tytuł jej autobiografii.


"Szczerze" - rok wydania 2019. Autor Donald Tusk. Człowiek, o którym mawiają niczym u Barei, że w "życiu słowa prawdy nie powiedział". Pierwsze wrażenia na zapowiedź książki, że tytuł w przypadku tego autora jest prześmiewczy. Jakże szczere wydają się być jego zapewnienia, że będąc historykiem, jako jedyny z rodziny nie miał pojęcia o historii "dziadka z Wermachtu". Równie szczerze brzmiały zapewnienia o przedkładaniu funkcji premiera nad unijne stołki w momencie, gdy już toczył potajemne rozmowy z unijnymi dygnitarzami. Kwintesencją szczerości w jego poczynaniach był pospieszny ślub kościelny tuż przed wyborami prezydenckimi, w których brał udział, po ponad trzydziestu latach związku, jak mawiają na "kartę rowerową".   


Różni ludzie książki piszą i jak w podanych przypadkach nie jest to raczej działalność komercyjna nastawiona na zysk. Jak widzimy to autobiografie, a ich autorzy mają jakiś nieodparty mus, aby podzielić się ze społeczeństwem swoją historią, przemyśleniami i tym "co ich boli". Patrząc na ich życie i tytuły dzieł można odnieść wrażenie, że często to sam diabeł podsuwa tytuły. Idąc tym ciągiem brakuje kolejnych, jak choćby "Trzeźwy osąd" - Kwaśniewskiego, "Pogoń za rozumem" - Wałęsy, czy "Wszystko dla Unii" - Millera. Może macie jeszcze jakieś inne propozycje dla znanych postaci? Nie mogłem oprzeć się przed napisaniem tej notki, gdy  dowiedziałem się o istnieniu książki Jandy "Tylko się nie pchaj". Oczywiście przedtem musiałem poradzić sobie z nagłym wybuchem ataku śmiechu, bo wyobraziłem sobie jaką jedną myśl zawarto w tych trzech wiekopomnych dziełach, mianowicie  "Szczerze, to warto się pchać".  I pomyśleć, że sami się tak podkładają.

Lubię to! Skomentuj83 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura