Profesor B.,( którego byłem i chyba jestem fanem) oraz prof. R używając argumentów i sformułowań zabarwionych emocjonalnie (zwłaszcza B. używał takich, z zachowaniem proporcji, jak kiedyś wodzuś Wałęsa z jego siekierką i puszczaniem w skarpetkach). - a więc profesoroie prowadzili dysputę o OFE daleką od beznamiętności, która powinna cechować naukowców. W jej wyniku szerokie masy (wąskie też, Meller) tylko jeszcze bardziej są zdezorientowane, ale oczywiście nawet nic nie rozumiejąc łatwiej jest uwierzyć, że "rząd siega emerytom do portfela".
Słychac nawoływania do referendum, w ktrym oczywiście o dziwo wygrałby pogląd prof B. który nie tak dawno był tym, co to nas biednych okradł i powinien odejśc. A w efekcie to może by było " im gorzej tym lepiej "dla bardziej i mniej szemranej opozycji, przebierającej nogami w oczekiwaniu orgazmu odzyskania władzy, na razie kupującej "w osobie przywódcy" cukier, co to jest za tani dla chłopa a za drogi dla emeryta, zwłaszcza takiego, któremu cukier szkodzi..
Referendum też roi się niektórym w sprawie elektrowni atomowej, oczywiście dlatego, że mamy być mądrzy mądrością "narodu". Wynik wiadomy, Rydzyk pomoże.
To jeszcze dla pełni szczęścia referendum w sprawie kary smierci no i zniesienia podatków, wydłużenia urlopów, zasiłków drozyźnianych na piwo dla ubogich, bankowo wygrane.
A może by się jeszcze ktoś przy okazji na Wawel zabrał? Za życia nawet? Albo przynajmniej wrak święty wiadomego samolotu tam gdzieś wmurować. Albo na Krakowskim. W wyniku referendum. Co Wy na to?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)